Frankowicze najważniejsze wiadomości

Komu PKO BP proponuje ugody? I na jakich warunkach?

Na temat spraw frankowych mówi się obecnie w kontekście dwóch kwestii. Pierwsza, to uchwała Sądu Najwyższego, która miała zostać wydana już w maju, jednak Sąd postanowił zwrócić się o opinię do podmiotów mocno udzielających się w temacie kredytów frankowych. Efekt jest więc taki, że nikt nie wie kiedy Sąd ponownie się zbierze i podejmie uchwałę, a wielu kredytobiorców czeka właśnie na tę uchwałę, by podjąć kroki prawne względem banku.

Natomiast druga kwestia to ugody, które banki mają zawierać z frankowiczami, by w ten sposób „naprawić” wadliwe umowy kredytowe i zmniejszyć liczbę procesów sądowych. Z ugodami problem jest jednak taki, że na dzień dzisiejszy tylko jeden bank, PKO BP, zdecydował się je oferować w szerszym zakresie, a i również nie wszystkim kredytobiorcom. Pozostałe banki od ugód się odżegnują i nadal prowadzą z frankowiczami spory sądowe, natomiast klienci PKO BP, by otrzymać propozycję polubownego rozwiązania sporu, muszą spełnić określone warunki.

Zobacz: PKO BP nieśmiało proponuje ugody ale tylko tym, którzy złożyli już pozwy

Ugody nie dla wszystkich kredytobiorców.

Gdy kilka miesięcy temu PKO BP ogłosił, że przystępuje do prac nad propozycjami ugodowymi w sprawach dotyczących kredytów frankowych, wielu kredytobiorców odetchnęło z ulgą, gdyż perspektywa prowadzenia postępowania sądowego z bankiem, nadal bywa przerażająca dla posiadaczy kredytu frankowego, więc opcja polubownego rozwiązania sporu przedstawiała się bardzo atrakcyjnie.

 

Ranking Kancelarii Frankowych

 

Dziś już jednak wiemy, że bank nie przewiduje zawierania ugód ze wszystkimi swoimi klientami, a przynajmniej nie w najbliższej przyszłości, gdyż propozycje polubownego zakończenia sporu kierowane są do tych kredytobiorców, którzy pozwali bank i to przed konkretny sąd, a więc przez Sąd Okręgowy w Warszawie. Dodatkowo z obliczeń kancelarii frankowych wynika, że ugody które ma proponować PKO BP są mało atrakcyjne dla Frankowiczów.

 

W ostatnim czasie kancelarie reprezentujące kredytobiorców w procesach sądowych prowadzonych przeciwko PKO BP przed Sądem Okręgowym w Warszawie, otrzymały maila od PKO BP w którym bank proponuje zawarcie ugody. W treści maila podkreślono jednak, że propozycja dotyczy wyłącznie kredytów zaciągniętych przez konsumentów, na cele mieszkaniowe, dotychczas nie spłaconych w całości i w sprawach prowadzonych przed Sądem w Warszawie, wniosek jest więc prosty, bank na temat ewentualnej ugody będzie rozmawiać tylko z tymi kredytobiorcami, którzy już wzięli sprawy w swoje ręce i pozwali bank.

Istotne również jest, że wiadomość wysłana przez bank odnosi się tylko do tych kredytów, które nie zostały jeszcze spłacone w całości, PKO BP nie przewiduje zatem zawierania ugód z tymi kredytobiorcami, którzy całe zobowiązanie już spłacili.

Czy bank wpadnie we własną pułapkę?

Z informacji przekazanej przez bank wynika również, że ewentualne propozycje ugód dotyczące spraw zawisłych przed innymi sądami, zostaną przesłane w terminie późniejszym, zatem „kluczem” do zawarcia ugody, jak już zostało wskazane, jest pozwanie banku, przy czym priorytetowe dla banku jest polubowne rozwiązanie sporów prowadzonych przez Sąd w Warszawie.

Frankowicze, którzy liczyli więc, że uda im się szybko i bez procesu uwolnić się od kredytu frankowego, niestety gorzko się rozczarowali, pytanie jednak, czy taktyka banku rzeczywiście się sprawdzi i uda mu się wyjść obronną ręką z kredytów frankowych, właśnie poprzez ugody.

Nie można bowiem wykluczyć, że na wieść, iż polubowne propozycje składane są póki co tylko tym kredytobiorcom, którzy poszli do sądu, na złożenie pozwów zdecyduje się kolejna grupa kredytobiorców, a wówczas, gdy proces zostanie już wszczęty, a do zawarcia ugody nie dojdzie, jest mała szansa, że kredytobiorca wycofa się z prowadzenia postępowania. Szanse na wygranie procesu przez kredytobiorcę wynoszą z kolei ponad 90 procent, jeśli więc nie dojdzie do zawarcia ugody, bank musi liczyć się z przegraną.

Fakt, że kredytobiorcy nie będą raczej chętni do wycofywania pozwów, gdy porozumienie z bankiem nie zostanie zawarte, wynika przede wszystkim z tego, że skompletowanie dokumentów oraz napisanie i złożenie pozwu, są najbardziej czasochłonnymi i wymagającymi dla frankowicza czynnościami, nawet jeżeli zdecyduje się on skorzystać z pomocy kancelarii frankowej w tym zakresie, dlatego mało prawdopodobne, że po podjęciu tak wielu czynności, kredytobiorca nie będzie chciał doprowadzić sprawy z bankiem do końca, czyli do wydania przez sąd wyroku.

Na co można liczyć podpisując z bankiem ugodę?

Kredytobiorcy żywo zainteresowani zawieraniem porozumień z bankiem, z góry zakładają, że otrzymają bardzo korzystną propozycję, bo tak też bank przedstawia swoje propozycje w mediach, w rzeczywistości jednak, tutaj również może pojawić się rozczarowanie.

PKO BP przystąpił do prac nad ugodami dla frankowiczów dopiero wtedy, gdy rekomendacje co do takiego sposobu rozwiązywania sporów frankowych wydała Komisja Nadzoru Finansowego. Bank w pełni zaakceptował zalecenia Komisji co do warunków ugód z frankowiczami, dlatego też kredytobiorcy mogą się spodziewać, że w ramach ugody bank zaproponuje im przeliczenie kredytu, tak jakby od początku był kredytem złotowym, oprocentowanym stopą procentową właściwą dla kredytów PLN, czyli WIBOR + marża. Teoretycznie, taka propozycja brzmi nie najgorzej, jednak po zastosowaniu jej na kredycie w praktyce, już wcale tak dobrze to nie wygląda.

Przeczytaj: Czy każdą umowę frankową można obecnie unieważnić?

Z informacji przekazywanych przez kancelarie zajmujące się pomocą frankowiczom wynika, że zawierając ugodę z bankiem kredytobiorca może zyskać maksymalnie 30 procent tego, co uzyskał by, gdyby wygrał proces sądowy z bankiem. Oczywiście, nieco inaczej ugoda wypada na tle unieważnienia umowy kredytu, a inaczej, gdy mówimy o odfrankowieniu umowy, bo jednak unieważnienie jest najkorzystniejsze i najbardziej dla kredytobiorcy opłacalne, jednakże pomimo wszystko, na porozumieniu z bankiem frankowicz zyskuje jedynie ułamek roszczenia, które ma względem banku.

Podkreślić również należy, że owe 30 procent zysku na ugodzie to tak naprawdę wartość maksymalna, a więc więcej kredytobiorca raczej nie zyska, nie jest natomiast wykluczone, że bank zaproponuje gorsze warunki.

Otrzymując z banku propozycje zawarcia ugody zawsze należy sprawdzić jakie finalnie korzyści będą płynąć dla kredytobiorcy z takiego porozumienia, i jeśli nawet frankowicz nie chce w tym zakresie korzystać z pomocy prawnika, to bez trudu w sieci można znaleźć kalkulatory dla frankowiczów, które dokonują symulacji zysków w przypadku unieważnienia i odfrankowienia umowy, a także w razie podpisania ugody.

Dla kogo korzystne są ugody z bankami?

Odpowiadając na powyższe pytanie, pierwszym co ciśnie się na usta jest stwierdzenie, że ugody z całą pewnością nie są korzystne dla frankowiczów. Jak już powyżej zasygnalizowano, na ugodzie (dobrze wynegocjowanej) kredytobiorca może zyskać do 30 procent tego co otrzymałby, gdyby wygrał proces sądowy z bankiem, trudno więc uznać, że jest to dla niego rozwiązanie atrakcyjne i korzystne.

Inaczej jednak sytuacja kształtuje się, gdy na ugodę spojrzymy z perspektywy banku, gdyż dla banku ryzyko przegrania postępowania sądowego jest bardzo duże, a zatem i koszty po stronie banku są w takim przypadku znaczne. Gdy jednak kredytobiorca zgodzi się na zawarcie porozumienia, to bank znacznie oszczędza, bo frankowicz na ugodzie niewiele zyskuje, a to oznacza mniejsze koszty dla banku. Nie bez powodu wskazuje się więc, że głównym beneficjentem ugód jest tak naprawdę bank, choć oczywiście retoryka banku prowadzona w tym temacie przedstawia sytuację zupełnie odwrotnie.

Zestawiając koszty przegranego postępowania sądowego z kosztem zawarcia ugody, pierwsze rozwiązanie jest kilkukrotnie droższe, w takim więc ujęciu nie dziwi, że bank najpierw proponuje ugody w sprawach w których toczy się proces, w końcu najpierw trzeba „zamknąć” te sprawy, które niosą największe ryzyko i mogą wygenerować największe koszty.

Zawarcie ugody może być ryzykowne.

Decydując się na zawarcie z bankiem ugody w najbliższym czasie, należy wziąć pod uwagę jeszcze jedną bardzo istotną kwestię, a mianowicie stawkę oprocentowania. Po zawarciu ugody, zgodnie z rekomendacjami i propozycją banku, dotychczasowe oprocentowanie kredytu frankowego według stawki LIBOR, zmienia się na oprocentowanie WIBOR, bo takim są oprocentowane kredyty złotówkowe, cały widz polega jednak na tym, że obecnie stawka WIBOR jest na poziomie nigdy wcześniej nie spotykanym.

WIBOR jest w tej chwili niższy niż stawka LIBOR (zazwyczaj jest odwrotnie), a wszystko przez sytuację spowodowaną pandemią koronawirusa. Oprocentowanie kredytu według stawki WIBOR w tej chwili bardzo się opłaca, należy jednak mieć na uwadze, że wcześniej czy później WIBOR wróci do poprzedniego poziomu, a zatem wzrosną i raty kredytów oprocentowanych tą stawką. Decydując się więc na ugodę z bankiem i zmianę oprocentowania, trzeba wziąć pod uwagę, że za jakiś czas rata kredytu wzrośnie, a żeby w pełni obliczyć zysk z ugody i ustalić czy takie rozwiązanie się frankowiczowi opłaca, należy uwzględnić oprocentowanie z czasów sprzed pandemii, bo do takiego poziomu WIBOR finalnie wróci. O takich niuansach bank jednak nie wspomni, dlatego czujnością musi wykazać się kredytobiorca.

Co więc, jeśli nie ugoda?

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że ugody nie są dla frankowiczów korzystne, a gdy dodatkowo weźmiemy pod uwagę, że nie każdy kredytobiorca może liczyć na zawarcie porozumienia z bankiem i że wcale nie jest łatwo uzyskać chociażby propozycję ugody ze strony banku, zdecydowanie lepiej dla kredytobiorcy jest, by sprawę dotyczącą kredytu frankowego poddał pod rozstrzygnięcie sądu. W sądzie kredytobiorca szanse powodzenia ma ogromne, a gdy sprawą zajmie się wyspecjalizowana w zakresie spraw frankowych kancelaria, procesu nie tylko praktycznie nie można przegrać, lecz postępowanie może toczyć się z minimalnym udziałem kredytobiorcy, więc nawet taki proces nie będzie stresujący dla frankowicza.

W sądzie kredytobiorca może natomiast domagać się unieważnienia, czyli całkowitego wyeliminowania z obrotu umowy kredytu frankowego, lub odfrankowienia, czyli modyfikacji poprzez usunięcie z umowy klauzul walutowych. Jedno i drugie rozwiązanie jest zdecydowanie bardziej korzystne niż zawarcie ugody, dlatego decydując się na proces z bankiem, kredytobiorca zawsze zyskuje.

Jeśli z naszego tekstu dowiedziałeś się czegoś ciekawego POLUB NASZ PROFIL NA FACEBOOKU dla Ciebie to tylko kliknięcie, dzięki któremu zawsze będziesz miał dostęp do najnowszych informacji w sprawach frankowiczów, a dla nas zachęta do dalszego tworzenia pomocnych treści. Dziękujemy!