Frankowicze najważniejsze wiadomości Wyróżnione

Frankowicze o co chodzi z Sądem Najwyższym

Od początku roku uwagę Frankowiczów absorbuje kwestia tzw. dużej uchwały Sądu Najwyższego w sprawie kredytów frankowych. Historię z uchwałą można określić mianem „neverending story”, chociaż środowisko prawników nazywa ją także „uchwałą widmo”. Pomimo kilku podejść, Sądowi Najwyższemu nie udało się do chwili obecnej wydać uchwały nr III CZP 11/21 i nic nie wskazuje na to, aby zapadła ona w ciągu najbliższego roku.

Wiele osób zadaje sobie jednak pytanie, skąd tyle emocji wokół tej uchwały i czy jest ona niezbędna, aby sądy mogły sprawnie orzekać w sprawach frankowych?

Sześć pytań I Prezes Sądu Najwyższego

Pomysł podjęcia przez pełny skład Izby Cywilnej Sądu Najwyższego uchwały w sprawie rozstrzygania sporów na tle kredytów frankowych pojawił się w styczniu br., kiedy Pierwsza Prezes SN Małgorzata Manowska zadała sześć pytań, na które mieli odpowiedzieć sędziowie SN.

Zagadnienia te rzekomo nurtowały sędziów sądów powszechnych, a uchwała miała przyczynić się do usprawnienia postępowań oraz ujednolicenia orzecznictwa. Obecnie wiadomo już, że większość z tych pytań została rozstrzygnięta przez TSUE i w innych uchwałach SN, a sądy od dawna nie mają problemów z orzekaniem.

Według pierwszych zapowiedzi, do podjęcia uchwały miało dojść 25 marca, ale posiedzenie zostało przełożone oficjalnie z powodu choroby Pierwszej Prezes SN.

Kolejny termin został wyznaczony na 13 kwietnia, jednak posiedzenie zostało przełożone w związku z sytuacją epidemiczną. Trzeci termin posiedzenia wyznaczono na 11 maja. Tym razem sędziowie zebrali się, ale podjęcie uchwały odroczono bezterminowo.

Zobacz: Sztuczna inteligencja sprawdzi umowę i powie czy frankowicz może pozwać bank.

Jednocześnie sędziowie skierowali wnioski o opinie w zakresie sześciu pytań sformułowanych przez Prezes Manowską do pięciu publicznych instytucji tj. Komisji Nadzoru Finansowego, Narodowego Banku Polskiego, Rzecznika Praw Obywatelskich, Rzecznika Finansowego oraz Rzecznika Praw Dziecka. Poproszone o zajęcie stanowiska instytucje dostarczyły swoje opinie do Sądu Najwyższego jeszcze przed wakacjami, tak więc sędziowie mieli dużo czasu na zapoznanie się z nimi. Szczegóły tych opinii były także upublicznione w mediach i szeroko komentowane.

Kolejne, już czwarte podejście do podjęcia uchwały, odbyło się 2 września. Tym razem sędziowie nie zajęli się jednak meritum sprawy, ale toczącym się wewnątrz SN sporem o podłożu politycznym.

Spór pomiędzy „starymi” a „nowymi” sędziami SN

Na posiedzeniu pełnego składu Izby Cywilnej SN w dniu 2 września kredyty frankowe nie były przedmiotem dyskusji. Do merytorycznych spraw sędziowie w ogóle się nie odnieśli, natomiast zajęli się sami sobą.

Dyskusję zdominowała legalność powołania tzw. „nowych” sędziów w składzie SN. Jest to odzwierciedlenie sporu jaki rozgorzał w Polsce w wyniku reformy sądownictwa. W łonie SN spór ten sprowadza się do kwestii zgodności z prawem powołania części sędziów po przeprowadzeniu reformy. Kwestionują to starsi stażem sędziowie, którzy mają wątpliwości czy zasiadający w SN sędziowie z nowego rozdania, są w istocie sędziami Sądu Najwyższego.

Z jednej strony rozstrzygnięcie tego dylematu jest zasadne, bo gdyby okazało się, że owi sędziowie nie są uprawnieni do orzekania, to podjęta przez nich uchwała obarczona byłaby wadliwością i mogłaby być kwestionowana przez strony sporu.

Sprawdź: Unieważnienie kredytu we frankach czy odfrankowienie – co się bardziej opłaca?

W dniu 2 września Sąd Najwyższy zadecydował aby skierować do Trybunału Sprawiedliwości UE pytania prejudycjalne w kwestii legalności powołania „nowych” sędziów. TSUE ma wypowiedzieć się czy aktualny skład sędziowski SN jest zgodny z prawem europejskim.

Na odpowiedź przyjdzie nam poczekać co najmniej rok, a być może i dłużej, bo w takim tempie TSUE rozpoznaje sprawy. W momencie, kiedy unijny Trybunał wypowie się co do prawidłowości powołania sędziów SN, pytania w sprawie kredytów frankowych sformułowane przez I Prezes SN w styczniu 2021 roku, będą już nieaktualne.

Sądy nie muszą czekać na uchwałę

Czekanie w dalszym ciągu na uchwałę SN jest bezzasadne. Sądy powszechne nie będą oglądać się na Sąd Najwyższy, lecz normalnie orzekać w sprawach frankowych, tak jak było to dotychczas.

Wiodący w kraju „sąd frankowy” tj. powołany kilka miesięcy temu XXVIII Wydział Cywilny w Sądzie Okręgowym w Warszawie jednoznacznie zasygnalizował, że nie będzie czekać na uchwałę SN, gdyż sędziowie wiedzą jak orzekać w sprawach frankowych.

Wydział ten rozpoznaje najwięcej w kraju spraw z powództwa Frankowiczów i w sporach tych opowiada się zdecydowanie po stronie kredytobiorców.

Znamienny sygnał co do pełnych kwalifikacji sędziów sądów powszechnych do orzekania w sprawach frankowych dał sam Sąd Najwyższy po posiedzeniu w dniu 2 września.

Kilku sędziów SN wydało wówczas oświadczenie, w treści którego wyrazili oni żal w kwestii braku zdolności Sądu Najwyższego do podjęcia uchwały, a jednocześnie przekonanie, że sędziowie zwykłych sądów posiadają wystarczającą wiedzę oraz doświadczenie zawodowe do samodzielnego rozstrzygania tych spraw.

Nie warto zwlekać z pozwaniem banku

Podnoszenie argumentów, że uchwała SN jest niezbędna do rozstrzygania spraw frankowych, jest w interesie banków. Setki, czy nawet tysiące orzeczeń wydanych przez sądy bez uchwały, przeczą tej tezie. Pomimo drobnych różnic w orzecznictwie, trend jest bardzo wyraźny i sprzyja Frankowiczom, tj. umowy kredytowe są przez sądy masowo unieważniane lub odfrankowiane.

Sądy powszechne nie potrzebują wytycznych od Sądu Najwyższego jak orzekać w sprawach frankowych, bo wielokrotnie wypowiadał się w tym zakresie TSUE oraz SN w innych uchwałach.

Większość zagadnień prawnych wskazanych przez Pierwszą Prezes SN doczekało się już interpretacji. Dotyczy to także budzącego najwięcej emocji prawa banku do wynagrodzenia za korzystanie z kapitału.

Wszystkie pozwy banków w tym zakresie zostały oddalone przez sądy, bo w polskim prawodawstwie brak jest przepisów, na podstawie których bankowi przysługiwałaby taka gratyfikacja. Nawet gdyby sądy znalazły podstawę prawną, byłby to miecz obosieczny, gdyż mogliby się na nią powoływać także Frankowicze.

Bank przez kilkanaście lat spłaty rat kredytowych, obracał środkami pozyskanymi od kredytobiorcy i jako profesjonalista na rynku finansowym, korzystał z nich w znacznie większym stopniu niż kredytobiorca z kapitału.

Z tego względu, usankcjonowanie prawa banków do wynagrodzenia za czasowe użyczenie kredytobiorcy kwoty kredytu, oznaczałoby także prawo drugiej strony do wynagrodzenia z tytułu obracania środkami wpłacanymi na poczet rat kredytowych.

Brak uchwały SN nie stanowi przeszkody dla sprawnego orzekania sądów w sprawach frankowych. Nie ma zatem żadnych rozsądnych powodów by zwlekać z pozwaniem banku, tym bardziej że nic nie wskazuje na zmianę aktualnej, korzystnej dla Frankowiczów linii orzeczniczej.

Basia Kownacka

Interesuje ją wszystko co dotyczy prawnych aspektów sporów przeciwko instytucjom finansowym w zakresie roszczeń z tytułu kredytów powiązanych z walutą obcą oraz nieuczciwych praktyk rynkowych. Pod lupę bierze wszelkie kroki podejmowane przez banki w związku ze sporami frankowymi. Bacznie wsłuchuje się w głos Frankowiczów oraz ich rodzin. Chętnie podejmuje tematy społeczne, historie ludzi zmagających się ze spłatą kredytów frankowych. Masz temat? Napisz

Dodaj Opinie

Kliknij tutaj, aby opublikować komentarz