wiadomości frankowicze

mBank aby ograniczyć straty będzie proponował niekorzystne UGODY?

6 grudnia nieodzownie kojarzy się z prezentami, więc w tym roku „prezent” swoim klientom postanowił zrobić mBank, który właśnie tego dnia uruchomił pilotażowy program dotyczący ugód dla posiadaczy kredytów frankowych. Z informacji przekazanych przez mBank wynika, że działania banku są podejmowane przede wszystkim z korzyścią dla kredytobiorców, bank jednak zapomniał dodać, że ugody z frankowiczami to dla niego tak naprawdę ostatnia deska ratunku by zminimalizować straty, które generują przegrywane przez bank postępowania sądowe.

Program pilotażowy ma trwać trzy miesiące i przewiduje się, że obejmie około 1300 umów kredytowych, a po tym okresie bank będzie się zastanawiać czy propozycja zawarcia ugody będzie kierowana do pozostałych klientów.

Na spektakularny sukces i duże zainteresowanie ugodami mBank nie może chyba jednak liczyć, gdyż zaledwie w kilka dni od ujawnienia informacji o zawieraniu ugód, już pojawiają się głosy, że frankowicze nie są zainteresowani podpisywaniem porozumień, ponieważ więcej korzyści osiągają z unieważnienia umowy w sądzie. Jeśli więc tak rzeczywiście będzie, to mBank ma niemały problem frankowy do rozwiązania.

Warunki ugód proponowane przez mBank.

mBank nad ugodami pracował bardzo długo, gdyż już na początku bieżącego roku pojawiały się pierwsze informacje, że działania w tym kierunku zostały zainicjowane, jednak dopiero teraz pojawiły się konkretne propozycje.

Ugody w wydaniu mBanku nie odpowiadają zaleceniom Komisji Nadzoru Finansowego, które wydane zostały w ubiegłym roku, co raczej nie dziwi, gdyż bank od początku wskazywał na olbrzymie straty w związku z wdrożeniem rekomendacji KNF, dlatego też mBank opracował własną koncepcję ugód.

Na mocy porozumienia zawartego przez kredytobiorcę z bankiem, bank jakby na nowo dokona przeliczenia salda zadłużenia frankowicza, sposób w jaki się to odbędzie jest jednak dość specyficzny.

Otóż, bank w pierwszej kolejności zakłada, że ustali w jakiej wysokości byłoby saldo kredytu pozostającego do spłaty, gdyby kredytobiorca posiadał kredyt złotówkowy, a nie kredyt we frankach. Oczywiście ten hipotetyczny kredyt złotówkowy będzie oprocentowany według właściwej stawki WIBOR oraz zostanie powiększony o marżę banku. Następnie, saldo hipotetyczne ma zostać porównane z aktualnym zobowiązaniem kredytobiorcy, przy czym pozostały do spłaty kredyt we frankach ma zostać wyrażony w złotówkach, przy zastosowaniu średniego kursu Narodowego Banku Polskiego. Z owego porównania najpewniej wyjdzie różnica, w ramach więc zawartej ugody, mBank zobowiązuje się pomniejszyć obecne saldo zadłużenia frankowicza o połowę owej różnicy. Ponadto, saldo zadłużenia zostanie obniżone odpowiednio o wszelkie wpłaty, które kredytobiorca dokonał z tytułu ubezpieczenia niskiego wkładu własnego lub o wartość podwyższonego oprocentowania.

Przeczytaj: Sprawdź swoją umówię i zobacz czy możesz pozwać mBank

Po zawarciu ugody, kredytobiorca nie będzie już dłużej spłacać kredytu frankowego, lecz kredyt w złotówkach, który to kredyt, w zależności od decyzji kredytobiorcy, będzie oprocentowany według stałej stopy procentowej (to rozwiązanie jest przewidziane na okres 5 lat), lub zmiennej stopy procentowej, zgodnie we wskaźnikiem WIBOR.

Minimalne formalności i ugody tylko dla wybranych.

Jak już powyżej wskazano, ugody mBank proponuje póki co tylko w ramach programu pilotażowego, więc w przeciągu najbliższych trzech miesięcy ugodami zostanie objętych 1300 umów. Propozycje porozumień będą zatem kierowane do wybranej grupy frankowiczów, mBank wprost wskazał, że wybierając grupę do programu pilotażowego, brał pod uwagę m.in. brak opóźnień w spłacie kredytu, oraz to, że dany kredytobiorca posiada tylko jeden kredyt frankowy.

Co jednak istotne, bank przewiduje, że ugody będą przedstawiane zarówno osobom, które wszczęły już procesy sądowe przeciwko bankowi, jak i tym kredytobiorcom, którzy zawartej umowy nie kwestionują.

Samo zawarcie ugody ma być natomiast bardzo proste i wolne od niepotrzebnych formalności. Kredytobiorcy, którzy już z mBankiem się procesują, porozumienie będą mogli zawrzeć przed sądem, natomiast pozostali frankowicze dokumenty podpiszą w placówce banku. mBank podkreśla, że cały proces, poza oczywiście podpisaniem odpowiednich dokumentów, będzie odbywał się online, a czas finalizacji ugody, od podjęcia decyzji przez kredytobiorcę o przystąpieniu do ugody, będzie nie dłuższy niż kilka dni.

Pamiętać jednak należy, że w przypadku kilku kredytobiorców, ugodę będzie można zawrzeć tylko wtedy, gdy wszyscy zobligowani z umowy kredytowej wyrażą zgodę na podpisanie porozumienia.

Dlaczego mBank zdecydował się na ugody?

mBank szacuje, że na ugodach kredytobiorcy będą mogli zaoszczędzić nawet do 20 procent, a ponadto podkreśla, że w opinii banku frankowe umowy kredytowe mimo wszystko nie są wadliwe. Bank, pomimo licznych przegranych w sądach, a teraz pomimo proponowania ugód frankowiczom, nadal więc uważa, że kredyty były udzielane na uczciwych warunkach, a cały problem z umowa frankowymi wyniknął z tego, że nikt nie zdawał sobie sprawy z dużej zmienności kursu franka szwajcarskiego.

Przyjętą retoryką mBank sugeruje więc, że zaproponowane ugody to nie wyraz słabości banku, lecz wyjście naprzeciw kredytobiorcom, i tak naprawdę, frankowicze powinni być wdzięczni, że mogą z tego rozwiązania skorzystać, bo przecież bank dobrowolnie chce na siebie wziąć część kosztów wynikających ze wzrostu kursu franka szwajcarskiego, chociaż bank na kurs waluty nie miał żadnego wpływu.

Pomijając już fakt, że kredytobiorcy na zmienność kursu franka również wpływu nie mieli, a zapisy zawartej umowy całe ryzyko związane ze zmianą kursu przerzucały na frankowiczów, prezentowane przez bank stanowisko ma na celu ukryć rzeczywisty cel zawierania ugód, a więc, że ugody są tak naprawdę bankowi, a nie kredytobiorcom potrzebne.

Od momentu wydania przez Trybunał Sprawiedliwości UE orzeczenia w polskiej sprawie frankowej, a więc ponad dwa lata temu, zasadność roszczeń frankowiczów nie jest przez sądy kwestionowana, a tendencja zarówno w liczbie składanych przeciwko bankom pozwów, jak i w liczbie korzystnych dla kredytobiorców wyroków, jest ciągle wzrostowa. Taka sytuacja dla banków oznacza więc olbrzymie straty, zdecydowanie większe, niż te które wiążą się z zawieraniem ugód. mBank, jak i pozostałe banki, które udzielały kredytów frankowych, doskonale zdają sobie sprawę z tego, że w sądzie nie mają szans na wygraną, a prawie ¾ umów jest przez sądy unieważniana, więc decydując się na ugody wybierają mniejsze zło, w postaci mniej kosztownego rozwiązania.

Ugody w żadnym więc wypadku nie stanowią wyjścia naprzeciw kredytobiorcom, bo banki starają się w ten sposób chronić tylko swoje interesy. Gdyby sytuacja frankowiczów w sądach się nie poprawiła, i nadal to banki wygrywałyby większość procesów (jak miało to miejsce jeszcze kilka lat temu), wówczas żaden bank ugód by nie proponował, bo po prostu by się mu to nie opłacało.

Frankowicze skuszą się na ugody?

Propozycje zawarcia porozumień wysunięta przez mBank to jedno, jednak otwartą kwestią jest czy frankowicze w ogóle będą zainteresowani skorzystaniem z tego rozwiązania, bo bez tego żadne ugody nie zostaną podpisane. 

W sądach sytuacja posiadaczy kredytów frankowych wygląda bardzo dobrze, gdyż obecnie około 94 procent postępowań kończy się wydaniem orzeczeń korzystnych dla kredytobiorców, a z tego 75 procent wyroków stwierdza nieważność zawartej umowy.

Ponadto, procesy w sprawach frankowych bardzo przyspieszyły i coraz powszechniejsze staje się wydawanie rozstrzygnięcia w ciągu kilku miesięcy od złożenia pozwu, czasem nawet bez przeprowadzenia żadnej rozprawy! Te wszystkie okoliczności powodują więc, że konieczność prowadzenia procesu z bankiem nie jest już dla kredytobiorców odstraszająca, w końcu szybko i bez wielkiego ryzyka można w ten sposób definitywnie pozbyć się kredytu frankowego.

Kredytobiorcy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że ich przewaga nad bankami jest w tym momencie przytłaczająca, dlatego raczej mało prawdopodobne jest, że będą skłonni zawierać ugody, które pod względem finansowym są dla nich zdecydowanie mniej korzystne.

Po unieważnieniu umowy kredytobiorca nie musi już dłużej spłacać kredytu, bo zawarta umowa nie istnieje, a jedyne co musi oddać do banku to równowartość otrzymanego kapitału. Ugoda powoduje natomiast, że kredyt frankowy zmieni się na kredyt złotówkowy, nadal więc będzie istnieć obowiązek spłaty, a bank będzie do kredytu doliczał oprocentowanie i marżę, zysk z ugody jest więc tak naprawdę minimalny do tego płynącego z unieważnienia zawartej umowy.

Z propozycji mBanku najpewniej więc kredytobiorcy nie będą korzystać w takim zakresie jak bank by tego sobie życzył, ale winę ponosi tutaj sam bank, gdyż ugody miały sens w momencie, gdy sytuacja frankowiczów nie była w sądach aż tak pewna, jak obecnie.

Basia Kownacka

Interesuje ją wszystko co dotyczy prawnych aspektów sporów przeciwko instytucjom finansowym w zakresie roszczeń z tytułu kredytów powiązanych z walutą obcą oraz nieuczciwych praktyk rynkowych. Pod lupę bierze wszelkie kroki podejmowane przez banki w związku ze sporami frankowymi. Bacznie wsłuchuje się w głos Frankowiczów oraz ich rodzin. Chętnie podejmuje tematy społeczne, historie ludzi zmagających się ze spłatą kredytów frankowych. Masz temat? Napisz

Dodaj Opinie

Kliknij tutaj, aby opublikować komentarz