Frankowicze najważniejsze wiadomości Wyróżnione

Dlaczego nie ma sensu czekać z pozwami na uchwałę Sądu Najwyższego?

Postępowania sądowe dotyczące kredytów frankowych od ponad roku cieszą się dużą popularnością wśród frankowiczów, a mimo to zawsze, gdy zapadnie kolejny korzystny dla frankowiczów wyrok (zwłaszcza taki, który zostanie wydany przez Sąd Najwyższy lub Trybunał Sprawiedliwości UE), spodziewana jest kolejna fala pozwów przeciwko bankom.

Nie inaczej jest w przypadku uchwały Sądu Najwyższego, która ma udzielić odpowiedzi na sześć pytań skierowanych do rozpoznania przez Pierwszą Prezes SN, problem polega jednak na tym, że termin wydania owej uchwały został już trzeci raz przesunięty i w sumie to nie wiadomo czy w tym roku poznamy stanowisko Sądu.

Dla wielu kredytobiorców opóźnienie w wydaniu uchwały jest równoznaczne z tym, że trzeba się wstrzymać z wniesieniem pozwu, bo bezpieczniej będzie pozwać bank, gdy Sąd jednoznacznie wypowie się co do rozbieżnych kwestii, prawda jest jednak taka, że w dotychczasowym orzecznictwie można znaleźć odpowiedź praktycznie na wszystkie pytania będące przedmiotem rozważań Sądu, dlatego czekanie z pozwem nie ma sensu.

Sąd Najwyższy potrzebuje dodatkowych opinii.

Wspomniana uchwała Sądu Najwyższego początkowo miała zostać wydana w marcu br. plany Sądu pokrzyżowała jednak panująca wówczas pandemia. Kolejny termin został więc wyznaczony na kwiecień, który finalnie również się nie utrzymał, gdyż zaledwie kilka dni po terminie posiedzenia Sądu Najwyższego, miał zapaść wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w odpowiedzi na pytania skierowane przez Sąd Okręgowy w Gdańsku, Sąd więc uznał, że lepiej zaczekać i wydać uchwałę z uwzględnieniem stanowiska TSUE.

Przeczytaj: Sztuczna inteligencja sprawdzi umowę i powie czy frankowicz może pozwać bank.

W maju, kiedy to został wyznaczony kolejny termin posiedzenia Sądu, wydawało się, że nic już wydania uchwały nie może zakłócić, a tymczasem Sąd uznał, że pragnie poznać stanowisko na temat spraw frankowych jeszcze innych podmiotów. Sąd zwrócił się zatem do Rzecznika Praw Obywatelskich, Rzecznika Praw Dziecka (nikt nie wie dlaczego akurat Rzecznik Praw Dziecka ma się wypowiadać w sprawach frankowych), Rzecznika Finansowego, Prezesa Narodowego Banku Polskiego i Szefa Komisji Nadzoru Finansowego o przedstawienie swoich poglądów. Pomijając już fakt, że Sąd Najwyższy miał wystarczająco dużo czasu by wcześniej takie zapytania skierować i można to było zrobić kilka miesięcy temu, by majowego terminu posiedzenia nie stracić, to dziwne jest, że Sąd pyta o zdanie podmioty w których kompetencji nie leży wydawanie takich opinii.

Szef KNF oraz Prezes NBP nie opiniują co do prawa, możliwe więc, że decyzja Sądu podyktowana jest tym, że planowana uchwała nie będzie korzystna dla banków, zatem Sąd chce poznać stanowisko również sektora finansowego. Czy tak będzie w rzeczywistości? Zobaczymy, jednak jedno co jest pewne to to, że frankowiczom nie trzeba uchwały Sądu by wygrać z bankiem.

Pytania na które już udzielono odpowiedzi.

Pytania stanowiące podstawę do wydania przez Sąd Najwyższy uchwały, zostały do Sądu skierowane w styczniu br., jednak w międzyczasie i Sąd Najwyższy i Trybunał Sprawiedliwości UE, wydały rozstrzygnięcia, które (przynajmniej częściowo) odpowiadają na zadane pytania.

I tak, jedno z pytań poddanych pod rozwagę Sądu Najwyższego dotyczy sposobu rozliczenia nieważnej umowy kredytowej, gdyż w praktyce sądy stosują zarówno teorię salda (roszczenia stron są automatycznie ze sobą potrącane), jak i teorię dwóch kondykcji (roszczenia stron są niezależne od siebie i mogą być dochodzone odrębnie), konieczne zatem jest wyznaczenie jednolitego kierunku, gdyż każda z owych teorii niesie różne konsekwencje. O zasadności teorii dwóch kondykcji, a więc tej która dla kredytobiorców jest korzystniejsza, Sąd Najwyższy rozstrzygnął już jednak dwukrotnie, najpierw w uchwale z dnia 16 lutego 2021 r.,  a następnie w uchwale z dnia 7 maja 2021 r., która dodatkowo zyskała moc zasady prawnej, zatem kwestia ta została już wyjaśniona i nie jest możliwe, żeby w kolejnej uchwale Sąd nagle zmienił zdanie i przeczył sam sobie, za słuszną uznaje się więc teorię dwóch kondykcji i w oparciu o tą teorię sądy powinny rozliczać nieważne umowy frankowe.

 

Ranking Kancelarii Frankowych

W innym pytaniu Prezes Sądu Najwyższego zapytała, czy możliwe jest zastępowanie klauzul abuzywnych (niedozwolonych), które znajdują się w umowie kredytowej, innymi zapisami. Kwestia dotyczy przede wszystkim sposobu określania kursu waluty obcej, a więc w przypadku, gdy taki zapis stanowi niedozwolone postanowienie umowne, możliwe jest przyjęcie, że miejsce tego postanowienia zajmuje inny sposób określenia kursu waluty obcej wynikający z przepisów prawa lub zwyczajów.

Wydawać by się mogło, że kwestia ta również została jednoznacznie rozstrzygnięta, w końcu Trybunał Sprawiedliwości UE już w wyroku wydanym w sprawie państwa Dziubak, a więc rewolucyjnym dla polskich frankowiczów orzeczeniu, wskazał, że uzupełnianie umowy nie jest możliwe. Swoje stanowisko w tym zakresie Trybunał potwierdził również w wyroku wydanym w kwietniu br., raczej więc trudno spodziewać się, że Sąd Najwyższy dojdzie do odmiennych wniosków.

Jedna z najbardziej problematycznych kwestii, która została poddana pod rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego, dotyczyła przedawnienia roszczeń banku względem kredytobiorcy, gdyż w orzecznictwie sądowym różnie określano początek biegu terminu przedawnienia, przez co w ocenie niektórych sądów roszczenia banków nie były już aktualne, a inne uznawały, że banki mogą skutecznie dochodzić przysługujących im względem kredytobiorców roszczeń. Stanowisko w tym zakresie Sąd Najwyższy również jednak zajął w uchwale z dnia 7 maja 2021 r., w której to stwierdził, że kredytodawca może żądać zwrotu swego świadczenia dopiero od chwili, w której umowa kredytu stała się trwale bezskuteczna, do tego bowiem czasu jej skuteczność pozostaje w zawieszeniu na korzyść konsumenta. W czasie tego zawieszenia przedawnienie roszczenia restytucyjnego kredytodawcy nie może rozpocząć biegu.

Przedawnienie zaś roszczenia restytucyjnego konsumenta nie może rozpocząć biegu – zgodnie z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej – zanim konsument dowiedział się lub, rozsądnie rzecz ujmując, powinien dowiedzieć się o niedozwolonym charakterze postanowienia. Sąd Najwyższy wyszedł z założenia, że całkowita bezskuteczność umowy kredytu staje się trwała (definitywna) wtedy, gdy należycie poinformowany o niedozwolonym charakterze postanowienia (bez którego umowa nie może wiązać) i jego konsekwencjach konsument nie wyraził świadomej i wolnej zgody na postanowienie, a jeżeli utrzymanie umowy jest możliwe po jej uzupełnieniu – sprzeciwił się temu uzupełnieniu.

O należytym poinformowaniu zaś można mówić wtedy, gdy konsumentowi udzielono w sposób obiektywny i wyczerpujący informacji o konsekwencjach prawnych, jakie może pociągnąć za sobą bezskuteczność niedozwolonego postanowienia, w tym – ewentualnie – o będącej jego następstwem bezskuteczności całej umowy i jej konsekwencjach. Praktyka oczywiście musi jeszcze zweryfikować kiedy dokładnie będziemy mieć do czynienia z trwałą bezskutecznością, niemniej już wiadomo w jakim kierunku stanowisko Sądu idzie i że roszczenia banków nie uległy przedawnieniu.

Pozostałe kwestie również zostały wyjaśnione.

Z sześciu pytań skierowanych do Sądu Najwyższego, trzy zostały już w pełni rozstrzygnięte i stanowisko Sądu nie powinno odbiegać od poglądów, które już poznaliśmy, nie oznacza to jednak, że odpowiedzi na pozostałe trzy pytania stanowią wielką niewiadomą.

Drugie i trzecie pytanie sformułowane przez Pierwszą Prezes są tak naprawdę analogiczne, jedno z nich dotyczy jednak kredytu indeksowanego, a drugie kredytu denominowanego, a istota jest taka, czy w razie niemożliwości ustalenia wiążącego strony kursu waluty obcej w umowie kredytowej, umowa może wiązać strony w pozostałym zakresie. Innymi więc słowy, czy w przypadku stwierdzenia niedozwolonego charakteru zapisów dotyczących kursu waluty obcej, umowę taką zawsze należy unieważnić, czy też możliwe jest jej odfrankowienie.

Odpowiedź na wskazane pytania, choć może nie jest jednoznaczna, to jednak została już udzielona na kanwie sprawy państwa Dziubak.

Trybunał Sprawiedliwości stwierdził bowiem wówczas, że po każdym usunięciu z umowy zapisów niedozwolonych, do sądu krajowego należy ocena czy taka umowa może nadal obowiązywać. Dyrektywa chroniąca konsumentów nie ma na celu unieważnianie wszystkich umów, które zawierają zapisy niedozwolone. Tożsamy pogląd został wyrażony w wyroku TSUE z kwietnia br., w którym to TSUE podkreślił, że „unieważnienie umowy, której nieuczciwy charakter został stwierdzony, nie może stanowić sankcji przewidzianej w dyrektywie. Ponadto, unieważnienie umowy w postępowaniu przed Sądem Okręgowym w Gdańsku nie może zależeć od wyraźnego żądania konsumentów, lecz wynika z obiektywnego zastosowania przez sąd krajowy kryteriów ustanowionych na mocy prawa krajowego.

Na marginesie zaznaczyć należy, że i jedno i drugie rozwiązanie jest bardzo korzystne dla frankowiczów więc z punktu widzenia frankowiczów nie ma złej odpowiedzi na to pytanie. 

Ostatnie pytanie dotyczy natomiast kwestii budzącej najwięcej emocji, gdyż udzielając na nie odpowiedzi Sąd wreszcie przesądzi czy bank może domagać się od kredytobiorcy wynagrodzenia za korzystanie z udostępnionego kapitału, w przypadku stwierdzenia nieważności zawartej umowy.

Pytanie dotyczy co prawda roszczeń obydwóch stron, a więc jeżeli Sąd uzna, że bank może domagać się wynagrodzenia, to takie samo roszczenie powstanie po stronie kredytobiorcy, wszyscy zdają sobie jednak sprawę z tego, że owo pytanie jest konsekwencją działań banków, które już od dłuższego czasu próbują przeforsować swoje stanowisko w tym zakresie.

Biorąc jednak pod uwagę cel dyrektywy 93/13 oraz stanowisko prezentowane przez doktrynę i judykaturę, raczej mało prawdopodobne jest, że Sąd Najwyższy uzna wskazane roszczenia banków za zasadne. Możliwość dochodzenia wynagrodzenia przez bank niweczyłaby sankcyjny cel dyrektywy wobec nieuczciwych przedsiębiorców, gdyż w takim przypadku bank, niezależnie od tego czy działałby zgodnie z prawem czy też nie, i tak by na kredycie zarabiał, a kredytobiorca nie mógłby skutecznie przed takim działaniem się bronić.

Co do wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z kapitału żadnych wątpliwości nie mają także polskie sądy, które oddaliły wszystkie roszczenia banków skierowane do sądu w tym zakresie. Banki jak dotąd testowo skierowały kilka pozwów “badając” stosunek sądów do wymyślonego przez nich roszczenia.

W zakresie roszczeń frankowiczów nic się nie zmieni.

Uchwała Sądu Najwyższego z całą pewnością usystematyzuje i ujednolici kwestie, które w sprawach frankowych są odmiennie pojmowane, jednakże w zakresie samych roszczeń frankowiczów, a więc w zasadności domagania się unieważnienia lub odfrankowienia umowy kredytowej, tak naprawdę owa uchwała nic nie zmieni, zatem tym bardziej nie ma przesłanek ku temu by odkładać w czasie złożenie pozwu przeciwko bankowi. Frankowicze w sądzie mają bardzo silną pozycję, czego potwierdzeniem jest fakt, że ponad 90 procent postępowań kończy się wydaniem orzeczenia korzystnego dla kredytobiorcy, i tego owa uchwała nie zmieni. Wskazuje się natomiast, że uchwała Sądu Najwyższego może co najwyżej tylko poprawić, już i tak bardzo dobrą sytuację kredytobiorców w procesach sądowych, zatem czekanie z pozwem nie jest w żaden sposób uzasadnione. Każdy kredytobiorca, który jest zainteresowany procesem z bankiem, powinien odpowiednie kroki podjąć jak najszybciej.

Jeśli z naszego tekstu dowiedziałeś się czegoś ciekawego POLUB NASZ PROFIL NA FACEBOOKU dla Ciebie to tylko kliknięcie, dzięki któremu zawsze będziesz miał dostęp do najnowszych informacji w sprawach frankowiczów, a dla nas zachęta do dalszego tworzenia pomocnych treści. Dziękujemy! 

 

Anna Lipińska

Dziennikarka z zamiłowania. Dobrze czuje się w tematyce gospodarczej. Jej rodzinie szczególnie bliskie są zmagania z nieuczciwymi praktykami banków. Specjalizuje się w tłumaczeniu wyroków oraz orzeczeń sądów, tak aby były zrozumiałe dla osób nie będących prawnikami.

4 komentarze

Kliknij tutaj, aby opublikować komentarz

  • Artykuł bardzo fajny. Dużo osób jednak głównie się wstrzymuje z tematem z uwagi na strach przed pozwami za bezumowne korzystanie z kapitału. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że to już też jest kwestia rozwiązana w tym zakresie. Mamy w Polsce prawomocne wyroki banków i z ich uzasadnień wynika wprost, że sądy nie znajdują podstaw prawnych do uznania tego roszczenia bannków. Prawnicy i autorytety opracowujące komentarze do kodeksów wskazują jednogłośnie, że wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z kapitału nie należy się bankom bo nie ma podstaw prawnych. Tak twierdzi chociażby Andrzej Zoll i wiele innych osób. Można zobaczyć ich wypowiedzi na yb – gdzie uczestniczyli ostatnio w Otwartym spotkaniu Forum Konsumenckiego przy Rzeczniku Praw Obywatelskich link do spotkania https://youtu.be/5ZuGZrcj1wY . Wiele bardzo cennych wypowiedzi na ten temat.

    Ponadto oficjalne stanowiska w tym zakresie popierające frankowiczów mamy od

    https://rf.gov.pl/2020/09/29/kredyty-frankowe-2020/ – RZECZNIK FINANSOWY
    https://www.rpo.gov.pl/pl/content/stanowisko-rpo-w-sprawie-kredytu-frankowego-panstwa-dziubakow – RZECZNIK PRAWO OBYWATELSKICH

    https://finanse.uokik.gov.pl/chf/stanowisko-prezesa-uokik-ws-dziubak-vs-raiffeisen-bank-international-ag/ – UOKIK

    Wszystkie te instytucje potwierdzają. Dodatkowo w tej sprawie wypowiedział się nawet Prokurator Generalny i także jego stanowisko jest podobne jak instytucji wymienionych powyżej.

  • Jak by patrzeć na to co się dzieje i co jest sugerowane to frankowicze powinni czekać i czekać i czekać. Najpierw na ustawę mieli czekać, później na ugody, pozniej na tsue, pozniej na uguntowanie orzecznictwa, ponizej znow na 2 tsue, od grudnia znów na ugody. Właściwie nie ważne na co ważne aby czekać i nie domagać się swoich pieniędzy

  • W końcu ktoś to sensownie opisał. Nie rozumiem tylko dlaczego prawnicy najpierw gadali, że czekają na uchwałę i o to jaka ona będzie ważna a teraz gdy jej nie ma to dopiero jasno mówią, że nie jest to do niczego potrzebne? Trochę to wszystko sprzeczne nie?

  • 90% wygranych spraw. Gwarancji wygranej w sądzie nie będzie nigdy. Chociażby dlatego, że prawnik może popełnić błąd więc jeśli ktoś ma w planie pozywać to warto teraz zanim sądy zostaną całkowicie zakorkowane