Frankowicze najważniejsze wiadomości

Ile spraw w 2021 r. wygrywają frankowicze?

Ostatnie miesiące pokazały, że frankowicze nie mogą raczej liczyć na to, iż sprawę „wyjścia” z kredytów frankowych uda rozwiązać się polubownie, gdyż tak naprawdę tylko bank PKO BP – podjął pewne kroki aby ugody zaproponować lecz dotychczas nawet ten bank nie zaproponował ugód na szeroką skalę.

Nadal najskuteczniejszym rozwiązaniem by pozbyć kredytów walutowych jest więc pozwanie banku i uzyskanie korzystnego wyroku, i choć nie wszystkim frankowiczom ta opcja się podoba, to biorąc pod uwagę dotychczasowe orzeczenia wydawane w sprawach mających za przedmiot umowy odnoszące się do CHF, jest to zdecydowanie najlepszy i najskuteczniejszy sposób na życie bez kredytu frankowego.

Frankowiczom pomógł TSUE.

Można powiedzieć, że wszystko się zaczęło od orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE z października 2019 r., choć oczywiście wcześniej spory na tle umów frankowych również się toczyły, a kredytobiorcy i ich pełnomocnicy wykonali niesamowitą pracę budując korzystną dla kredytobiorców linię orzeczniczą, jednak prawdziwy przełom nastąpił dopiero wówczas, gdy w sprawie kredytów frankowych wypowiedział się Trybunał Sprawiedliwości UE.

Wyrok z października 2019 r., był pierwszym jaki został wydany na tle polskiej umowy kredytowej odnoszącej się do franka szwajcarskiego, i w orzeczeniu tym Trybunał wskazał, że w przypadku stwierdzenia nieuczciwego charakteru niektórych warunków umowy kredytu indeksowanego do waluty obcej, sąd krajowy może orzec o nieważności takiej umowy.

Zaprezentowany pogląd jest niezwykle istotny, gdyż przed wyrokiem TSUE, przyjmowało się, że stwierdzenie nieważności umowy kredytu odnoszącego się do franka jest możliwe tylko odnośnie umowy kredytu denominowanego, natomiast kredyt indeksowany można tylko odfrankowić, czyli z umowy kredytowej można usunąć postanowienia stanowiące klauzule niedozwolone, natomiast w pozostałej części umowa wiąże strony.

Ranking Kancelarii Frankowych

Efekt jest więc taki, że po wyroku z października 2019 r., sądy w Polsce przestały się bać orzekać o nieważności umowy kredytu indeksowanego i więcej frankowiczów zdecydowało się walczyć o swoje prawa.

Kolejną bardzo istotną kwestią jest, że Trybunał wyraźnie sprzeciwił się uzupełnianiu luk w umowie kredytowej, spowodowanych usunięciem z niej nieuczciwych warunków. Zdaniem Trybunału Sprawiedliwości uzupełnienie nie jest możliwe, jeżeli sąd posługiwałby się tylko przepisami o charakterze ogólnym, a zatem ewentualne uzupełnienie jest możliwe tylko w oparciu o przepisy dyspozytywne.

Na tle polskich przepisów uzupełnienie umowy, po stwierdzeniu nieuczciwego charakteru niektórych jej postanowień, nie jest więc możliwe, po orzeczeniu TSUE wiele sądów musiało więc zrezygnować z praktyki zastępowania kursu franka szwajcarskiego, średnim kursem NBP.

 

Pandemia nie przeszkadza frankowiczom.

Po orzeczeniu TSUE liczba pozwów składanych przeciwko bankom i dochodzonych roszczeń zaczęła rosnąć praktycznie z miesiąca na miesiąc, i co najciekawsze, nie odnotowano spadku zainteresowania prowadzeniem postępowania sądowego z bankami, nawet przez trwającą pandemię.

Wskazuje się nawet, że to sytuacja gospodarcza spowodowana epidemią koronawirusa była głównym, obok wspomnianego wyroku TSUE, powodem dla którego wielu kredytobiorców zdecydowało się wystąpić na drogę sądową. Początkiem ubiegłego roku kurs franka poszybował mocno do góry, a zatem kredytobiorcy odczuli i wzrost raty kredytu, wielu kredytobiorców właśnie wtedy zdało sobie tak do końca sprawę z tego, jak bardzo ich kredyt i comiesięczne raty są podatne na kurs CHF, żeby więc uniknąć w przyszłości takich niespodzianek, postanowili wziąć kredyty w swoje ręce.

Zainteresowanie sprawami frankowymi nie byłoby oczywiście tak duże, gdyby wspomniane orzeczenie TSUE nie przełożyło się bezpośrednio na wyroki wydawane przez sądy powszechne, i tutaj również dało się zaobserwować, że z każdym miesiącem, gdy spraw frankowych było coraz więcej na wokandach, a sędziowie zaczęli stosować się do wytycznych Trybunału, szanse na wygraną przez frankowiczów rosły, by dziś osiągnąć wręcz rekordowy poziom.

Banki nie mają szans z frankowiczami.

Ministerstwo Sprawiedliwości, ani żaden inny podmiot państwowy, nie prowadzą oficjalnych statystyk na temat liczby korzystnie zakończonych dla frankowiczów spraw przeciwko bankom, nie istnieją również żadne serwisy w tym temacie, jednak wynikami z przeprowadzonych analiz systematycznie dzielą się kancelarie frankowe.

Z opracowań przygotowanych przez nie wynika, że w pierwszym kwartale 2021 r., spadła nieco liczba wyroków wydawanych przez sądy w sprawach kredytów odnoszących się do franka, jednak nadal ponad 90 procent zapadłych orzeczeń było korzystnych dla kredytobiorców.

Banki z całą pewnością nie napawa optymizmem ta sytuacja. Z podanych informacji wynika więc, że odsetek wygranych spraw przez frankowiczów utrzymuje się raczej na stałym poziomie, w ostatnim kwartale 2020 r. odnotowano bowiem około 95 procent korzystnych dla kredytobiorców wyroków, natomiast w trzecim kwartale 2020 r. frankowicze święcili sukcesy w około 91 procentach postępowań.

Z szacunków dokonanych przez prawników od spraw frankowych wywnioskować da się ponadto, że spośród przychylnych kredytobiorcom wyroków, wydanych w okresie pierwszych trzech miesięcy br., w około 80 procentach dotyczyły one unieważnienia umowy kredytu frankowego, a zatem odfrankowienie jest rozwiązaniem zdecydowanie mniej popularnym.

Dokonując rozliczenia nieważnej umowy kredytowej, sądy znacznie częściej opierają się na teorii dwóch kondykcji, i tutaj również można się spodziewać, że ta tendencja się utrzyma, w końcu o zasadności teorii dwóch kondykcji wypowiedział się Sąd Najwyższy, i to nawet dwukrotnie w ostatnich kilku miesiącach.

Informacje udostępnione przez kancelarie frankowe są niewątpliwie bardzo istotne, gdyż obrazują w jaki sposób orzecznictwo w sprawach kredytów walutowych się zmienia, dla porównania, odsetek wygranych przez kredytobiorców spraw w październiku 2019 r. wynosił „zaledwie” około 61 procent, jednak trzeba pamiętać, że nie są to dane pełne i być może proporcja korzystnych dla kredytobiorców wyroków jest w rzeczywistości nieco inna.

Związek Banków Polskich podał niedawno, że banki w sprawach frankowych przegrały w około 79 procentach przypadków, a nie jak podają kancelarie frankowiwczów, w 90 procentach, więc już z tego powodu należy brać poprawkę na ujawniane dane, niemniej nie ma wątpliwości, że w sądach to frankowicze wygrywają z bankami w przeważającej większości przypadków.

Kredytobiorcy czekają na uchwałę Sądu Najwyższego.

Sprawy frankowe stanowią dla banków nie lada problem i wyzwanie, jednak wszystko wskazuje na to, że wkrótce kredytobiorcy ruszą z kolejną falą pozwów, więc kłopoty banków wcale szybko się nie skończą. Kolejne duże zainteresowanie kwestionowaniem umów o kredyty frankowe spodziewane jest bowiem, gdy zostanie wydana uchwała Sądu Najwyższego, rozstrzygająca najbardziej wątpliwe kwestie w sprawach mających za przedmiot kredyty frankowe.

Prawnicy specjalizujący się w sprawach frankowych wskazują jednak, że uchwała ta zbyt wiele nie zmieni, a szanse na wygraną kredytobiorcy nadal będą takie same, jednak nadal wielu frankowiczów woli poczekać na stanowisko Sądu i dopiero wtedy pozwać bank.

Przeczytaj: Dlaczego nie ma sensu czekać z pozwami na uchwałę Sądu Najwyższego?

W praktyce okazuje się natomiast, że istotniejsze dla wygrania sprawy o kredyt we frankach jest powierzenie prowadzenia sprawy kancelarii specjalizującej się w procesach z instytucjami finansowymi, a nie oczekiwanie na kolejne orzeczenia, gdyż dobry prawnik na gruncie dotychczasowe orzecznictwa bez trudu podważy umowę o kredyt we frankach, a zwłoka w pozwaniu banku nie jest wcale korzystna dla kredytobiorcy.

Banki chcą zamknąć sprawy frankowe?

Liczba spraw frankowych w której wygrali i wygrywają frankowicze, banki z całą pewnością przyprawia o zawrót głowy, dlatego kolejna myśl jaka się nasuwa jest taka, czy banki nie będą jednak zainteresowane rozwiązaniem kredytów we frankach w inny sposób, niż poprzez procesy w sądach.

Wielu klientów banków po cichu liczyło na to, że postawione pod ścianą banki zaczną oferować ugody na warunkach korzystnych dla kredytobiorców, by jak najszybciej sprawy o problematyczne kredyty zamknąć, jednak i w tym przypadku kredytobiorcy się rozczarowali.

Zacząć należy od tego, że mało który bank jest w ogóle zainteresowany polubownym rozwiązaniem sporu frankowego, większość banków twierdzi bowiem, że ugody dla wszystkich klientów to obciążenie, którego bank nie jest w stanie unieść. Takie podejście jawi się jednak jako co najmniej dziwne, gdyż przegrane procesy sądowe generują znacznie wyższe koszty po stronie banków, ale banki najwyraźniej nie zamierzają w tym przedmiocie zmienić zdania.

Wyjątek od powyższego stanowi bank PKO BP, który twierdzi, że ugody zaproponuje w nieco szerszym zakresie (lecz również nie dla wszystkich swoich klientów), jednak nie można powiedzieć by bank przedstawił w tym przedmiocie atrakcyjne rozwiązania dla kredytobiorcy. Na mocy ugody z PKO BP, kredyt frankowy najpewniej od samego początku będzie traktowany jak kredyt złotówkowy, odpada więc ryzyko, że kurs waluty się zmieni, jednak zmianie ulega również oprocentowanie kredytu, gdyż LIBOR zmienia się na oprocentowanie WIBOR.

Teoretycznie więc, choć raty kredytu powinny po tym zabiegu ulec obniżeniu, to w praktyce nie do końca wiadomo jak kredyt i jego koszty będą się kształtować w przyszłości, gdyż obecnie niski poziom WIBOR to efekt trwającej pandemii, a więc taki stan z całą pewnością nie będzie trwać wiecznie, zatem kolejny raz ryzyko jest po stronie kredytobiorcy.

Szacuje się, że na ugodzie kredytobiorca może zyskać maksymalnie 30 procent tego co po wygraniu procesu w sądzie, w sytuacji więc, gdy po wygranej sprawie sądowej kredytobiorca wyszedłby 120 tys. PLN na plus, to po podpisaniu ugody, w najlepszym razie, zyska 40 tys. PLN. 

Ugody finansowo są więc zdecydowanie bardziej korzystne dla banków, dlatego tym bardziej dziwi ich stanowisko, że ugody są drogie, skoro przegrane procesy to koszty kilkukrotnie wyższe. Być może banki liczą na to, że jednak nie wszyscy kredytobiorcy pójdą do sądów, więc mimo wszystko w ten sposób uda się im zaoszczędzić, ciekawe tylko co zrobią banki, gdy w sądach znajdzie się większość umów dotyczących kredytów denominowanych lub indeksowanych do franka.

Droga sądowa najlepsza dla kredytobiorcy.

Pozwanie banku jest więc najlepszym rozwiązaniem na jakie może zdecydować się kredytobiorca, gdyż uzyskanie korzystnego wyroku jest zdecydowanie łatwiejsze po jego stronie, a ponadto jest to rozwiązanie finansowo najkorzystniejsze dla kredytobiorcy. Większość spraw z zakresu kredytów we frankach dotyczy olbrzymich kwot i oszczędności całego życia kredytobiorców, dlatego też tym bardziej kredytobiorcy nie powinni odpuszczać, lecz powinni walczyć z bankiem o swoje.

Unieważnienie umowy kredytowej powoduje, że kredytobiorca odzyskuje od banku wszystkie środki, które na podstawie zawartej umowy przekazał, i choć bank zapewne będzie w takiej sytuacji domagał się zwrotu równowartości wypłaconego kredytobiorcy kredytu, to i tak, biorąc pod uwagę jak wysokie opłaty banki naliczały posługując się frankiem szwajcarskim, kredytobiorca i tak finalnie będzie kilkanaście tysięcy „do przodu”.

Wyrok stwierdzający nieważność w całości uwalnia kredytobiorcę od zobowiązania, kredytobiorca nie musi już więcej spłacać rat kredytu wyrażonego w walucie obcej, ani inicjować kolejnego postępowania i składać pozwów, gdyż kwestia kredytu zostaje definitywnie zamknięta.

Z kolei odfrankowienie prowadzi do obniżenia raty kredytu i zwrotu nadpłaty przez bank, w każdym więc przypadku zysk kredytobiorcy jest duży i należy korzystać z tego, że frankowicze tak często wygrywają w sądach.

Anna Trojak

24h na dobę analizuje najważniejsze dla Frankowiczów wydarzenia i dba aby informacje te trafiły jak najszybciej do odbiorców. Wraz z ekspertami, doradza Czytelnikom w sprawach konsumenckich, prawnych. Informuję o zmianach przepisów i ciekawych wyrokach sądów w sprawach frankowych.

1 Opinia

Kliknij tutaj, aby opublikować komentarz

  • To powinno być napisane inaczej. Dobre kancelarie co prowadzą sprawy od dawna obecnie informują o wygranych sprawach i z tego wynika, że mają bardzo wiele wygranych. Natomiast nie ma co mówić ludziom, że z bankiem wygra się od tak. Do tego trzeba specjalisty a sprawa to nie jest coś prostego tylko sprawa trudna pod względem merytorycznym oraz z trudnymi aspektami ekonoimicznymi. Natomiast mając doświadczonego prawnika szasne na zwycięstwo są bardzo duże. Tyle, że taki prawnik kosztuje sporo i dlatego nie wszyscy jeszcze idą do sądów. Ludzie chyba czekają, aż te usługi będą tańsze.