wiadomości frankowicze

Frankowicze i sądy po koronawirusie.

Epidemia koronawirusa spowodowała, że wiele przedsiębiorstw musiało na nowo nauczyć się funkcjonować w obecnej rzeczywistości i sytuacja ta nie ominęła również instytucji publicznych i organów państwowych. Zaostrzone zasady bezpieczeństwa sanitarnego wprowadzone zostały m.in. w sądach, co oczywiście bezpośrednio wpływa na osoby, które zdecydowały się lub zamierzają dochodzić swoich praw na drodze postępowania sądowego.

Przez ostatnie dwa miesiące sądy rozpatrywały bowiem tylko tzw. sprawy pilne, a roszczenia kierowane przez frankowiczów do takich nie należą, dlatego też zapewne wielu kredytobiorców zadaje sobie teraz pytanie jak sytuacja ta wpłynie na sprawy frankowe, czy sprawy frankowe będą szybciej rozpoznawane, jak zmieni się praca sądów po koronawirusie, czy może też koronawirus pomoże w spłacie kredytów frankowych? Zasadnicze pytanie brzmi jednak czy teraz jest dobry moment aby złożyć pozew frankowy przeciwko bankowi, na wszystkie pytania postaramy się więc dzisiaj odpowiedzieć.

Po kilku tygodniach znacznego ograniczenia liczby rozpoznawanych spraw, sądy powoli wracają do rozpoznawania spraw, które nie mieszczą się w katalogu spraw pilnych, jednakże przestój w pracy sądów wywołany epidemią koronawirusa spowodował, że rozpoznanie praktycznie każdej sprawy zostanie znacznie odsunięte w czasie.

Jeszcze przed wybuchem epidemii polskie sądownictwo borykało się z licznymi trudnościami i ograniczeniami i nie było żadną tajemnicą, że na wydanie orzeczenia w pierwszej instancji nie rzadko trzeba było czekać 1,5 roku lub nawet 2 lata, po koronawirusie sytuacja ta zapewne się nie zmieni. Z drugiej strony pojawiają się głosy wśród prawników, że nowe rozwiązania w sądownictwie wprowadzone po koronawirusie mogą znacznie przyspieszyć sprawy frankowiczów.

Długi czas oczekiwania na wydanie wyroku sądowego wynika przede wszystkim z braków kadrowych w sądach oraz opóźnień w wydawaniu opinii przez biegłych sądowych, których również jest zbyt mało. Ponadto, wbrew opinii rządzących, sądownictwa nie „uzdrowią” liczne zmiany w przepisach i tworzenie nowych instytucji, które mają przyspieszyć orzekanie, bo im więcej i częściej zmian się wprowadza, tym sądy są bardziej ostrożne w orzekaniu, byle tylko nie naruszyć nowych przepisów, które nie rzadko nie wiadomo jak stosować. Efekt jest więc zupełnie odwrotny i rozpoznanie każdej sprawy dodatkowo się wydłuża. Taki obraz sądownictwa z całą pewnością nie napawa frankowiczów optymizmem, że sąd w ich sprawie szybko wyda rozstrzygnięcie i wreszcie uwolnią się od niekorzystnego kredytu, paradoksalnie jednak, jeszcze dłuższe rozpoznawanie każdej sprawy, może w końcu doprowadzić do tego, że sądy zmieniając zasady prowadzenia postępowań, zgodnie z obowiązującymi przepisami, i będą szybciej wydawać wyroki.

Nie ulega wątpliwości, że sprawy frankowe są sprawami trudnymi, jednak w przeważającej części dotyczą one interpretacji prawa i oceny postanowień zawartych w umowie kredytowej, w tym więc kontekście sprawy te wcale nie wymagają przeprowadzenia długotrwałego postępowania sądowego.

W przypadku spraw frankowych, jak również w większości spraw rozpoznawanych przez sądy, sądy jednak decydują się prowadzić długotrwałe i rozbudowane postępowanie dowodowe, a to z obawy przed zarzutem apelacyjnym, że postępowanie dowodowe nie zostało w pełni przeprowadzone, „dmuchając więc na zimne” sądy przeprowadzają dowody, które tak naprawdę nie mają znaczenia dla wydania rozstrzygnięcia w sprawie.

Dowodem, który najbardziej wydłuża każde postępowanie jest opinia biegłego, na którą w skrajnych przypadkach trzeba czekać nawet 12 miesięcy. Oczywiście za powołaniem biegłego zwykle opowiada się bank, gdyż w ten sposób może bardzo łatwo wydłużyć postępowanie sądowe, a więc dłużej może obracać pieniędzmi, które powinien zwrócić kredytobiorcy, w większości jednak przypadków sądy nie powinny się bać, aby takie wnioski dowodowe oddalać.

Jak zostało powyżej wskazane, sprawy frankowe w przeważającej większości dotyczą tylko interpretacji prawa, rozpoznanie takiej sprawy jest więc możliwe w oparciu o zgromadzone w sprawie dokumenty i przesłuchanie kredytobiorców, a nie powoływanie biegłych i wzywanie kilkunastu świadków. Dla szybkiego rozpoznawania spraw frankowych nie bez znaczenia jest również dotychczasowa linia orzecznicza, sądy powinny więc korzystać z wypracowanych rozwiązań i skupiając się na analizie prawnej zawartych umów kredytowych, rozstrzygnięcia w sprawach frankowych powinny być wydawane naprawdę szybko, istnieje więc szansa, że właśnie w ten sposób zmieni się rozpoznawanie spraw frankowych po koronawirusie.

Opinia biegłego z całą pewnością jest zbędna, gdy postępowanie dotyczy unieważnienia umowy o kredyt we frankach, gdyż wysokość roszczenia można tutaj w bardzo prosty sposób określić poprzez zaświadczenia z banku dotyczące historii spłaty kredytu, jeśli jednak sprawa w sądzie dotyczy odfrankowienia, to rzeczywiście, prawidłowe ustalenie wysokości roszczenia wymagać będzie opinii biegłego i w tym przypadku postępowanie będzie trwać nieco dłużej.

Rozpoznawanie spraw frankowych w żadnym jednak przypadku nie wymaga przeprowadzania innych, czasochłonnych dowodów, jak chociażby powoływania świadków by określić jak ustalane były kursy walut przez bank, gdyż kredytobiorcy i tak o owych okolicznościach nie byli informowani, a ponadto nie są to okoliczności istotne dla oceny postanowień zawartych w umowie kredytowej.

Przedmiotem rozważań sądów bardzo często jest również fakt czy umowę kredytową należy badać w brzmieniu z dnia jej zawarcia, czy jednak pod uwagę powinno zostać wzięte jak ta umowa faktycznie była wykonywana. Kwestia ta już wielokrotnie była poruszana w orzecznictwie i nawet Sąd Najwyższy w podjętej uchwale jednoznacznie stwierdził, że istotna jest jedynie treść umowy z dnia zawarcia, a mimo to nadal w sądach pojawiają się wnioski dowodowe w tym zakresie i sądy takie czynności dowodowe przeprowadzają.

Strach sądów przed oddaleniem przeprowadzenia zawnioskowanych dowodów wykorzystują więc banki, które są żywo zainteresowane przedłużaniem postępowaniem, bo nie tylko dłużej zarabiają na pieniądzach kredytobiorcy, ale dodatkowo udaje im się zniechęcić innych kredytobiorców do występowania na drogę sądową, bo jednak kilkuletni proces nie jest niczym przyjemnym i wymaga poniesienia kosztów.

Kredytobiorca będący drugą stroną w takim postępowaniu oczywiście nie może zakazać sądowi przeprowadzenia dowodów zawnioskowanych przez bank, jednakże zawsze może zgłosić swoje zastrzeżenia i zwrócić uwagę sądu na fakt, że powoływane przez bank dowody nie są istotne dla rozstrzygnięcia sprawy, więc powinny zostać pominięte. Dla sprawnego przebiegu postępowania sądowego znaczenie ma również to w jaki sposób sformułowane są pisma procesowe składane w postępowaniu, ważne zatem jest by były zwięzłe i konkretne, a także by już w pierwszym piśmie zgłosić wszystkie dowody, które chcemy by zostały przeprowadzone.

Wizja kilkuletniego procesu sądowego powoduje, że wielu kredytobiorców rezygnuje z wniesienia pozwu, co można powiedzieć, że jest wręcz niezrozumiałe. Pozwanie banku i przeprowadzenie postępowania w sądzie jest obecnie jedynym rozwiązaniem by pozbyć się kredytu we frankach, czyli jeśli nie pozwiesz banku z tego powodu, że proces sądowy będzie trwać zbyt długo, to tak naprawdę „skazujesz się” na spłatę kredytu w zawyżonej wysokości przez cały okres trwania umowy.

Z całą pewnością lepiej jest więc powalczyć w sądzie nawet 3 lata i uwolnić się od kredytu we frankach, niż spłacać go w zawyżonej wysokości przez kolejne 15 lat. Ponadto, inicjując proces sądowy masz teoretycznie możliwość natychmiastowego zawieszenia spłaty kolejnych rat kredytu.

Komisja Europejska już bowiem w 2000 roku wyraziła pogląd, że nieuczciwe postanowienia zawarte w umowach kredytowych nie wiążą kredytobiorców z mocy prawa, od chwili zawarcia umowy, a zatem konsument powinien mieć prawo przestać spełniać świadczenie, które oparte zostało na owych nieuczciwych postanowieniach, wcześniej niż sąd stwierdzi nieuczciwy charakter postanowień umownych w wyroku sądowym.

Teoretycznie więc frankowicze mogą przestać spłacać kredyty już teraz, w praktyce jednak jest to ryzykowne, gdyż w przypadku nieterminowej spłaty bank z całą pewnością wypowie zawartą umowę i pozostały do spłaty kredyt stanie się natychmiast wymagalny. Jeśli chcesz zastosować takie rozwiązanie koniecznie przedyskutuj to ze swoim prawnikiem.

Drugim rozwiązaniem jest złożenie wraz z pozwem wniosku o zabezpieczenie, które to zabezpieczenie polegać będzie na zawieszeniu obowiązku spłaty kredytu przez czas trwania postępowania sądowego, jeśli więc wygrasz proces i sąd unieważni twoją umowę kredytową, to już nigdy nie będziesz musiał spłacać kredytu we frankach.

Epidemia koronawirusa spowodowała, że sądy działają zupełnie inaczej niż jeszcze kilka tygodni temu, biorąc jednak pod uwagę iż wprowadzane są coraz to nowe regulacje mające umożliwić rozpoznawanie spraw na odległość, można się spodziewać, że praca w sądach szybko nie wróci do tej znanej nam sprzed epidemii.

Przede wszystkim nadal procedowane są te sprawy, które mogą być rozpoznane na posiedzeniach niejawnych, dotyczy to więc głównie spraw w których pozwany zgadza się z treścią powództwa lub w których sąd uzna, że przeprowadzenie rozprawy jest zbędne, bo wszystkie okoliczności można wyjaśnić na podstawie pism złożonych przez strony postępowania. Pobożnym życzeniem Ministerstwa Sprawiedliwości, które ma usprawnić orzekanie w czasie epidemii, jest przeprowadzanie rozpraw i jawnych posiedzeń w trybie wideokonferencji, jednak sądy w większości przypadków nie są gotowe, aby takie rozwiązanie wprowadzić.

Ponadto, nie zawsze będzie możliwe przeprowadzenie rozprawy w formie wideokonferencji, i to nie tylko względu na ograniczenia techniczne, wówczas więc sąd miałby możliwość zarządzić rozpoznanie sprawy podczas posiedzenia niejawnego, o ile oczywiście strony postępowania wyrażą zgodę na taki tryb. Gdyby więc odnieść zaproponowany tryb rozpoznawania do sprawy frankowej, można być praktycznie całkowicie pewnym, że banki nie będą zgadzać się na rozpoznanie sprawy w trybie niejawnym, gdyż w ich interesie leży przedłużanie procesu i koronawirus niestety bardzo im to zadanie ułatwia, bo rozprawy będą przeprowadzane w bliżej nieokreślonej przyszłości.

Dopóki więc epidemia się nie skończy trudno zakładać, że praca sądów i prowadzenie postępowań będzie odbywało się w normalnym trybie, nie warto jednak z powodu koronawirusa odkładać w czasie złożenia pozwu przeciwko bankowi. Oczywiście nikt nie wie ile obecny stan potrwa, musisz jednak mieć na uwadze, że okres przedawnienia dla twojego roszczenia nadal biegnie, jeśli więc będziesz zwlekać ze złożeniem pozwu, bezpowrotnie stracisz możliwość odzyskania od banku wszystkich wpłaconych pieniędzy.

Ponadto, możliwe że ograniczenia w prowadzeniu rozpraw „przekona” sądy do tego, by sprawy frankowe rozpoznawać szybciej, w oparciu o zgromadzone w sprawie dokumenty i sądy zdecydują się na odstąpienie od długotrwałego postępowania dowodowego, które dla wydania rozstrzygnięcia tak naprawdę nie ma znaczenia. Koronawirus może więc stać się sprzymierzeńcem frankowiczów, jeśli jednak podejście sądów się nie zmieni to musisz uzbroić się w cierpliwość, a przede wszystkim powinieneś wnioskować o zawieszenie spłaty kredytu.

Jeśli z naszego tekstu dowiedziałeś się czegoś ciekawego POLUB NASZ PROFIL NA FACEBOOKU dla Ciebie to tylko kliknięcie, dzięki któremu zawsze będziesz miał dostęp do najnowszych informacji w sprawach frankowiczów, a dla nas zachęta do dalszego tworzenia pomocnych treści. Dziękujemy! 

 

[Głosów: 1   Average: 5/5]