11 lat bez wyroku. Frankowicze w pozwach zbiorowych w Polsce grzęzną na lata

Ponad dekadę czekają na sprawiedliwość uczestnicy pewnego pozwu zbiorowego z 2014 roku – a końca nadal nie widać. Przewlekłość postępowań grupowych stała się zmorą polskiego wymiaru sprawiedliwości, podkopując zaufanie obywateli do państwa prawa i ograniczając realną ochronę zbiorowych interesów. Dlaczego pozwy zbiorowe trwają tak długo, jakie są tego przyczyny systemowe i praktyczne, oraz czy szykują się zmiany mające usprawnić te postępowania? Przyglądamy się problemowi na przykładzie rekordowo przewlekłej sprawy i analizujemy jego szersze skutki społeczne oraz ekonomiczne.

Symboliczna sprawa: 11 lat i 215 czynności bez finału

Arkadiusz Szcześniak (prezes stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu) opisał w mediach społecznościowych przykład pozwu zbiorowego, który urósł do rangi symbolu przewlekłości. Pozew złożony w 2014 roku przeciw Bankowi Millennium S.A. w imieniu blisko 5,3 tys. kredytobiorców frankowych do dziś nie doczekał się prawomocnego rozstrzygnięcia. Sprawa formalnie wystartowała dopiero w 2016 r., bo aż do początku 2019 r. trwał proces formowania grupy uczestników. Pierwszy wyrok w tej sprawie zapadł dopiero w maju 2022 r. – Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił powództwo frankowiczów. Kredytobiorcy złożyli apelację w grudniu 2022 r., lecz na wyrok drugiej instancji wciąż czekają. W czerwcu 2024 r. odbyła się wprawdzie rozprawa apelacyjna, jednak sąd odroczył rozpoznanie sprawy m.in. na wniosek banku o ustalenie aktualnego składu grupy. Do dziś – sierpień 2025 r. – finalnego wyroku brak, choć w sprawie wykonano już ponad 200 różnych czynności procesowych (wezwania, posiedzenia, decyzje itp.).

Tak skrajnie długie postępowanie stało się symbolem problemu przewlekłości pozwów zbiorowych w Polsce. Niestety nie jest to odosobniony przypadek – to raczej wierzchołek góry lodowej systemowej bolączki.

Pozwy grupowe grzęzną na lata

Historia frankowiczów z pozwu przeciw Millennium unaocznia, że postępowania grupowe mogą ciągnąć się latami. Media rzadko poruszają temat pozwów zbiorowych, głównie dlatego, że sprawy te latami tkwią w miejscu i niewiele się w nich dzieje. Kredytobiorcy, którzy przed laty wybrali ścieżkę grupową, stali się niejako „zakładnikami” tej procedury – podczas gdy tysiące innych, którzy pozwali banki indywidualnie, dawno uzyskali prawomocne wyroki.

Przykładem opisywanym szeroko w mediach jest pozew grupowy przeciwko mBankowi. Został on wniesiony w 2016 r. przez 1725 frankowiczów i również napotkał zawirowania – w ciągu 9 lat wydano tam aż trzy wyroki w I instancji i dwa w II instancji, bo sąd apelacyjny dwukrotnie zwracał sprawę do ponownego rozpoznania. Dopiero 4 lipca 2025 r. Sąd Apelacyjny w Łodzi prawomocnie stwierdził nieważność ponad tysiąca umów kredytowych mBanku, kończąc ten maraton po niemal dekadzie. Był to zarazem pierwszy prawomocny wyrok w frankowej sprawie zbiorowej w Polsce. Co znamienne, początkowo uczestników grupy mBanku było ~1700, ale w toku lat blisko połowa z nich zrezygnowała i zawarła ugody z bankiem, zniecierpliwiona przewlekłością procesu.

Podobny los spotyka i inne pozwy grupowe, nie tylko te dotyczące kredytów. Postępowanie zbiorowe polskich przedsiębiorców z branży gastronomicznej przeciw Skarbowi Państwa (o odszkodowania za straty w pandemii) również utknęło na etapie organizacyjnym. Pozew złożono w listopadzie 2021 r., tymczasem aż do połowy 2025 r. sąd zajmował się głównie ustalaniem składu grupy – pierwszej rozprawy wciąż nie wyznaczono (termin ma zostać wyznaczony najwcześniej na październik 2025). To oznacza prawie cztery lata oczekiwania, zanim w ogóle ruszy właściwe rozpoznanie sprawy. Jeszcze inna grupa przedsiębiorców (m.in. kluby i obiekty rekreacyjne) doczekała się co prawda wyroku I instancji po około trzech latach, ale i tak byli zmuszeni przez ten czas działać w niepewności. Takie przykłady można mnożyć.

Statystyki ilustrują skalę problemu. W pierwszej dekadzie funkcjonowania ustawy (2010–2018) do polskich sądów wpłynęło 265 pozwów grupowych, z czego ponad 100 w ogóle nie zostało rozpoznanych merytorycznie (część zwrócono lub odrzucono). Jeszcze w 2020 r. toczyło się ponad 60 różnych postępowań grupowych – wiele z nich wlecze się latami. Dziś, w 2025 roku, nadal słyszymy o sprawach zbiorowych sprzed 7–10 lat, które nie zostały zakończone i nie ma perspektyw na ich rychły finał. To pokazuje, że przewlekłość ma charakter strukturalny.

Dlaczego to tyle trwa? Bariery systemowe i praktyka sądów

Przyczyn tak dużej przewlekłości pozwów zbiorowych jest wiele – tkwią zarówno w samym prawie, jak i w praktyce jego stosowania. Problemem pozwów grupowych jest zazwyczaj już sama złożoność procedury i struktury takiego postępowania. Ustawa o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym nakłada liczne wymogi formalne zanim sprawa przejdzie do meritum.

Po pierwsze – etap organizacji grupy. Sąd musi najpierw przesądzić o dopuszczalności postępowania grupowego, a następnie ogłosić o wszczęciu takiej sprawy i wyznaczyć termin na przystąpienie kolejnych osób. Potem następuje szczegółowa weryfikacja wszystkich członków grupy, czy spełniają ustawowe wymogi. Ten etap zajmuje ogrom czasu – w pozwie Millennium trwał ponad 3 lata. Co gorsza, na każdym etapie stronom przysługuje zażalenie na postanowienia sądu, co dodatkowo wydłuża postępowanie. Pozwani – zwłaszcza duże podmioty dysponujące doświadczonym zapleczem prawnym – chętnie z tego korzystają. Jak przyznają prawnicy, banki w sprawach frankowych „wykorzystywały jak mogły słabe strony pozwów grupowych” i składały środki odwoławcze przy każdej sposobności, by jeszcze bardziej przewlekać postępowania.

Po drugie – sztywne wymogi co do roszczeń. Dawna wersja ustawy zbiorowej wymagała, by w pozwie grupowym ujednolicić wysokość dochodzonych roszczeń pieniężnych dla wszystkich członków (lub ewentualnie podgrup). W praktyce okazało się to ogromną barierą – np. frankowicze mieli różne kwoty kredytu, różne kursy i marże, co uniemożliwiało wspólne żądanie zapłaty. W efekcie większość pozwów grupowych frankowych ograniczono jedynie do żądania ustalenia odpowiedzialności banku (tzw. „odfrankowienia” umów), bez dochodzenia konkretnej zapłaty. Taka konstrukcja miała ominąć problem ujednolicania kwot, ale miała poważny skutek uboczny: nawet wygrywając pozew zbiorowy, konsumenci nie odzyskują pieniędzy, bo wyrok ma charakter deklaratoryjny, a nie zasądzający. Każdy uczestnik i tak musi potem wytaczać oddzielne powództwo indywidualne o unieważnienie umowy i zwrot pieniędzy, co oznacza kolejne lata w sądzie. To podważa sens i opłacalność całego postępowania grupowego.

Po trzecie – braki kadrowe i doświadczenia. Postępowania grupowe są zwykle skomplikowane faktycznie i prawnie: obejmują setki czy tysiące osób, tony dokumentów, często nowe zagadnienia (np. skomplikowane umowy finansowe, jak w przypadku frankowiczów). Tymczasem polskie sądy od lat borykają się z niedoborem kadr i rosnącym obłożeniem sprawami. Średni czas trwania przeciętnej sprawy cywilnej wydłużył się o blisko 70% między 2015 a 2021 rokiem (z ok. 4,2 do 7,1 miesiąca). Sprawy grupowe trwają zaś wielokrotnie dłużej niż zwykłe – nierzadko dekadę. Polskie sądy, sędziowie i pełnomocnicy jeszcze do niedawna uczyli się tej nowej procedury metodą prób i błędów. Brak wyspecjalizowanych „wydziałów do spraw grupowych” powoduje, że takie sprawy toczą się w trybie zwykłym i konkurują o terminy z innymi sprawami. Gdy dołożymy do tego wspomniane formalności i obstrukcje procesowe ze strony pozwanych, otrzymujemy przepis na sądowy maraton.

Próby reform – czy postępowania zbiorowe przyspieszą?

Ustawodawca dostrzegł wreszcie problem i podjął działania, by usprawnić mechanizm pozwów zbiorowych. 24 lipca 2024 r. Sejm uchwalił nowelizację ustawy o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym, będącą wdrożeniem unijnych dyrektyw o ochronie zbiorowych interesów konsumentów. Nowe przepisy (obowiązujące od września 2024) wprowadzają równolegle nowy model dochodzenia roszczeń zbiorowych – tzw. powództwa przedstawicielskie. Organizacje pozarządowe konsumenckie oraz Rzecznik Finansowy uzyskały prawo wytaczania takich pozwów w imieniu grup konsumentów. Co ważne, grupa nie musi już ujednolicać wysokości roszczeń – w jednym pozwie będzie można dochodzić różnych kwot odszkodowań, byle wynikających z tego samego naruszenia praw konsumentów. Dopuszczalny będzie też pozew o zaniechanie bezprawnej praktyki (czyli coś w rodzaju pozwu „o zakaz dla przyszłości”). Uczestnicy grupy nie będą stronami – będzie nim tylko reprezentujące ich stowarzyszenie – dzięki czemu pojedynczy konsumenci nie zostaną obciążeni kosztami sądowymi nawet w razie przegranej. Co więcej, nowe przepisy wprowadzają zwolnienie organizacji składających pozew z opłat sądowych oraz system rejestrowania tzw. podmiotów upoważnionych przy UOKiK. Celem jest zachęcenie do częstszego korzystania z pozwów zbiorowych i uczynienie ich realnym narzędziem ochrony konsumentów.

Nowy model ma nadzieję usprawnić obecny system dochodzenia roszczeń zbiorowych – tak deklaruje prezes UOKiK Tomasz Chróstny. Dzięki profesjonalizacji (udział doświadczonych organizacji) i uproszczeniu wymogów (np. brak konieczności jednakowych kwot, krótsza lista formalności) powództwa grupowe powinny toczyć się sprawniej. Pozostaje jednak pytanie, czy i na ile te zmiany pomogą rozwiązać problem istniejących już postępowań, które utknęły w starym trybie. Uczestnicy ciągnących się latami pozwów – jak frankowicze z pozwu Millennium – raczej nie skorzystają bezpośrednio z nowych przepisów, bo ich sprawy muszą się dokończyć na starych zasadach. Można jednak oczekiwać, że w przyszłości firmy i obywatele chętniej będą korzystać z nowej formuły powództwa przedstawicielskiego, jeśli okaże się szybsza i skuteczniejsza.

Warto odnotować, że także niektórzy politycy i prawnicy niezależnie nawołują do dalszych usprawnień. Pojawiają się pomysły wprowadzenia np. modelu opt-out (automatycznego obejmowania wszystkich poszkodowanych wyrokiem, bez konieczności ich formalnego zapisywania się do grupy) czy specjalizacji sądów w sprawach zbiorowych. Na razie jednak to melodia przyszłości. Rok 2025 przyniósł istotny krok naprzód w postaci nowelizacji, lecz dopiero praktyka pokaże, czy rzeczywiście uda się skrócić „sądową drogę krzyżową” dla pozwów grupowych.

Społeczne i ekonomiczne skutki przewlekłości

Lata oczekiwania na sprawiedliwość mają poważne konsekwencje. Przede wszystkim erozji ulega zaufanie obywateli do państwa prawa – gdy słyszą, że dochodzenie roszczeń zbiorowych trwa dekadę, wielu potencjalnych powodów po prostu rezygnuje z tej ścieżki. Pozwy grupowe miały być narzędziem budującym poczucie, że „w grupie siła”, tymczasem w Polsce długo były synonimem impasu. Dotychczas instytucja ta nie sprawdzała się w praktyce – przyznają eksperci. W rezultacie część pokrzywdzonych konsumentów czy pracowników w ogóle nie decyduje się dochodzić swoich praw (skoro na wyrok musieliby czekać pół życia), a inni wybierają ugody za ułamek należnych kwot, byle szybciej zakończyć spór. To z kolei oznacza mniejszą realną ochronę zbiorową konsumentów – przedsiębiorstwa naruszające prawa klientów przez lata nie ponoszą konsekwencji, a czasem w ogóle unikają odpowiedzialności dzięki przedawnieniom czy ugodom na własnych warunkach.

Konsekwencje dotykają też gospodarki i samych przedsiębiorców – zarówno po stronie powodowej, jak i pozwanej. Dla firm pozywających Skarb Państwa (jak gastronomia w sprawie odszkodowań pandemicznych) wieloletni proces to zamrożone środki i niepewność, która może hamować rozwój, odstraszać inwestorów czy wręcz prowadzić na skraj bankructwa, nim otrzymają należne zadośćuczynienie. Z kolei dla pozwanych przedsiębiorstw masowy, długo nierozstrzygnięty pozew zbiorowy oznacza wieloletni balast – reputacyjny (ciągłe trwanie sporu w mediach), finansowy (konieczność tworzenia rezerw na ewentualne wypłaty) i organizacyjny (angażowanie zasobów w obsługę procesu przez lata). Przykład mBanku pokazuje też inną pułapkę: po 9 latach procesu bank musi zmierzyć się z potencjalnym problemem przedawnienia swoich roszczeń wobec klientów. Ponieważ klienci wygrali ustalenie nieważności umów, bank chciałby odzyskać wypłacony kapitał kredytów – ale przez upływ tak długiego czasu może to okazać się niemożliwe lub mocno utrudnione (sądy mogą uznać roszczenia banku za przedawnione). To pokazuje, że przewlekłość uderza w obie strony sporu: konsumenci tracą lata na dochodzenie swoich praw, a firmy ryzykują, że zbyt późno otrzymają – albo i nie – to, co im przysługuje.

Podsumowanie

„Wyrok po latach i niskie odszkodowanie” – to niestety częsty scenariusz w pozwach zbiorowych. Nawet gdy poszkodowani w końcu wygrają, realna wartość ich zwycięstwa jest nierzadko zredukowana przez inflację, upływ czasu czy konieczność dalszych procesów indywidualnych. Tymczasem koszty społeczne są niepoliczalne: utrwalanie się przekonania, że sprawiedliwości nie da się szybko wyegzekwować, osłabia obywatelską wiarę w instytucje państwa.

Przewlekłość postępowań zbiorowych to systemowy problem, którego rozwiązanie wymaga kompleksowych reform. Pierwsze kroki zostały podjęte – pozostaje mieć nadzieję, że dzięki nim kolejna fala pozwów grupowych nie utknie w sądowym „czyśćcu” na długie lata, a historie takie jak pozew z 2014 roku staną się przestrogą z przeszłości, a nie wciąż aktualną rzeczywistością polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Redakcja
Redakcja
Poznaj najnowsze informacje ważne dla frankowiczów. Opinie wyrażone w tekście wyrażają osobiste poglądy autora

Najnowsze

Podobne artykuły

Spłacone kredyty we frankach – dlaczego musisz działać już teraz?

Zakończenie spłaty kredytu we frankach szwajcarskich wcale nie oznacza końca Twoich relacji z bankiem. Wręcz przeciwnie – prawo...

Darmowe kredyty, sankcja kredytu darmowego i odwiborowanie. Pseudodoradcy zalewają TikToka i kuszą naiwnych

Czy można przestać spłacać raty kredytu w PLN i pozbyć się odsetek niemal od ręki? W internecie aż...

Ustawa frankowa: Kto poparł Frankowiczów w Sejmie, a kto stanął po stronie banków? [Stanowiska Partii]

W czwartek 16 października w Sejmie zaczęło się procedowanie tzw. ustawy frankowej. Nastąpiło pierwsze czytanie projektu, a jego...

PILNE! Frankowicze idą pod Pałac Prezydencki! Ostatnia szansa na WETO, które zablokuje ustawę frankową

W dniu 30 września br. Rada Ministrów zatwierdziła przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości projekt ustawy o szczególnych rozwiązaniach w...