Ustawa frankowa to pułapka? Prawnicy alarmują: korzystna dla banków, nie dla frankowiczów!

Budząca wiele kontrowersji już na etapie projektowym ustawa frankowa przeszła przez konsultacje społeczne i doczekała się około 700 negatywnych opinii. Ministerstwo Sprawiedliwości uwzględniając część uwag, przygotowało projekt ustawy w nowym wydaniu, który jak zaznacza, nie będzie podlegał już analizie społecznej. Jednak, jak się okazuje, konsultacje dotyczące nowej wersji projektu wciąż trwają na etapie legislacyjnym. Swoje uwagi zgłosiło Rządowe Centrum Legislacji i niektóre z nich zostały uwzględnione, inne odrzucone. Krytyczną opinię wyraził też minister finansów. I chociaż zapowiadane jest wejście ustawy w życie jeszcze w tym roku, nie wiadomo, czy rzeczywiście do tego dojdzie, gdyż w międzyczasie ze stanowiska ministra sprawiedliwości odszedł Adam Bodnar, który ustawę promował, a jego miejsce zajął Waldemar Żurek, będący w przeszłości sędzią orzekającym w sprawach frankowych. I chociaż zapowiada on konieczność wprowadzenia ustawy mającej przyspieszyć postępowania sądowe, nie wiadomo jeszcze czy zaakceptuje ją w takim wydaniu, jak jest obecnie, czy też może podda ją ponownym konsultacjom. Opinie prawników konsumentów są bowiem jednoznaczne – ustawa będzie sprzyjać bankom, a postulaty konsumentów w większości w ogóle nie zostały uwzględnione.

  • Ministerstwo Sprawiedliwości zobligowane masową krytyką projektu ustawy frankowej pochyliło się nad jego doprecyzowaniem, uwzględniając przy tym niektóre uwagi. Jednak większość z nich została uznana jako niezasadna.
  • To wybiórcze potraktowanie merytorycznych uwag do projektu budzi wiele wątpliwości w środowisku prawniczym reprezentującym konsumentów. Najistotniejsze dla kredytobiorców kwestie zostały zignorowane, a ustawa może być w opinii prawników pułapką dla kredytobiorców.
  • Prawnicy poddają w wątpliwość także to, czy spełni ona rzeczywiście swoje założenia. W ich opinii nie tylko nie przyspieszy postępowań, ale jeszcze może je wydłużyć.
  • Wciąż trwają prace nad doprecyzowaniem ustawy i odbywa się wymiana pism między RCL a Komitetem Rady Ministrów. Swoje uwagi zgłasza też Ministerstwo Finansów.
  • Nowy minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiada przyspieszenie pracy sądów poprzez cyfryzację oraz pochylenie się nad pracami związanymi z ustawą frankową. Co to będzie oznaczać dla Frankowiczów, przyjdzie się dopiero przekonać.

Po co w ogóle ma powstać ustawa frankowa i dlaczego budzi wątpliwości?

Zasadność prawnego uregulowania spraw frankowych ustawą według opinii wielu prawników pojawiła się wiele lat temu i gdyby taka ustawa powstała przed 10 laty, miałaby sens. Dzisiaj natomiast w sytuacji, gdy linia orzecznicza jest już dobrze ukształtowana, a Frankowicze dzięki licznym wyrokom TSUE i uchwałom Sądu Najwyższego mają niemal pewność, że wygrają z bankiem, te przepisy wydają się być mocno spóźnione, a zdaniem wielu niepotrzebne. Co więcej, mogą one tylko skomplikować już istniejący porządek prawny i zamiast przyspieszyć postępowania, w rzeczywistości je wydłużą. A przecież celem powstania ustawy, jak twierdzi Ministerstwo Sprawiedliwości, nie jest zmiana linii orzeczniczej, lecz właśnie usprawnienie pracy sądów. Jak wynikało jednak z analizy projektu ustawy przedstawionej opinii publicznej już na początku tego roku, wiele zapisów budziło kontrowersje, o dziwo szczególnie wśród Frankowiczów.

Była to między innymi możliwość rozliczania roszczeń stron w jednym procesie, co sugerowało powrót do teorii salda, a to niekorzystnie odbijałoby się na kwocie naliczanych Frankowiczom odsetek. Kolejnym punktem, z którym Frankowicze nie mogli się zgodzić, była możliwość podniesienia przez bank zarzutu potrącenia na każdym etapie procesu, czyli praktycznie do zakończenia postępowania apelacyjnego. To z kolei również mogłoby wpłynąć niekorzystnie na kwestię odsetek oraz wydłużyć postępowanie. Kolejną bulwersującą Frankowiczów rzeczą był zapis odnośnie zwrotu połowy kosztów postępowania bankowi, który wycofa pozew, a Frankowiczom żadnych rekompensat tego rodzaju już ustawa nie proponuje. Wątpliwości takich było o wiele więcej, stąd właśnie tyle skarg i uwag powędrowało do MS po konsultacjach społecznych.

Banki natomiast za dużo nie protestowały, gdyż proponowany projekt wydawał się znacznie lepiej dbać o ich interesy. Wiadomo, że ZBP uczestniczył w pracach nad projektem, podobnie, jak przedstawiciele konsumentów. Jednak to właśnie jego racje najwyraźniej od razu zostały wysłuchane z większą uwagą. Dopiero potem ustawodawca przyjrzał się uwagom konsumentów zgłaszanym do projektu i wprowadził parę poprawek.

Nowa wersja ustawy frankowej po poprawkach nadal kontrowersyjna

W lipcu 2025 roku została opublikowana najnowsza wersja projektu ustawy, w której doprecyzowano kilka kwestii i naniesiono kilka poprawek sugerowanych przez społecznych opiniodawców projektu. Co ważne jednak nie uwzględniono wszystkich zarzutów, część zbagatelizowano, część wyraźnie odrzucono, próbując to w nieprzekonujący dla konsumentów sposób uzasadnić. W efekcie tych poprawek Frankowicze właściwie nie doczekali się korzystnych dla nich zmian, a jedynie parę tzw. kosmetycznych dopracowań. Te, które miały dla nich znaczenie największe natomiast, nie zostały uwzględnione.

Co z tego bowiem, że usunięto art. 7 dający możliwość zgłoszenia przez bank roszczenia wzajemnego na każdym etapie procesu, co rodziło konieczność rozliczania roszczeń obu stron przez sąd, gdy cały czas bank będzie mógł do końca postępowania w I instancji pozew wzajemny złożyć, a do końca postępowania apelacyjnego będzie miał prawo skorzystać z zarzutu potrącenia, gdyż postulat, aby ten czas ograniczyć, został zupełnie zignorowany. Wciąż więc daje to bankowi szansę na rozgrywanie sprawy po swojemu, stwarza możliwość przedłużania w ten sposób postępowania, a Frankowicz w tej sytuacji do końca właściwie nie będzie wiedział, na czym stoi oraz czy otrzyma za długi czas postępowania odsetki za opóźnienie w pełnej wysokości, czy też nie.

Ministerstwo tłumaczy, że jego celem nie było zabieranie konsumentom odsetek za opóźnienie, ale nie może zgodzić się też z tym, że dla niektórych stało się to sposobem na zarabianie. Z tego też względu MS prawdopodobnie specjalnie nie kwapi się z ustawowymi zmianami dotyczącymi ograniczenia działalności tzw. parakancelarii, dla których zarabianie na sprawach frankowych to obecnie żyła złota. Zawsze może bowiem obwinić kancelarie, że grając nieuczciwie, to one nakłaniają Frankowiczów do trwania w postępowaniach zamiast zawierania ugód.

Nowym projektem ustawy frankowej objęto większą rzeszę Frankowiczów, gdyż dołączono także tych, którzy brali hipoteczne pożyczki frankowe oraz spadkobierców Frankowiczów. Nie wiadomo natomiast dlaczego wciąż nie dodano do tego grona Eurowiczów czy Dolarowiczów, ponieważ jak powszechnie wiadomo, kredyty powiązane z dolarem czy euro również zawierały te same wady, co kredyty frankowe.

Wprowadzono też zmianę w sprawie automatycznego zabezpieczenia roszczeń bez konieczności składania wniosku, rozszerzając to również do konsumentów, którzy są stroną pozwaną. Wcześniej bowiem dotyczyło to jedynie tych, którzy sami złożyli pozew przeciwko bankowi. Sama zaś automatyzacja wcale nie musi przynosić Frankowiczom wymiernych korzyści, gdyż jak pokazuje praktyka, obecnie po złożeniu wniosku zabezpieczenie można było uzyskać szybko. Kiedy wejdzie automatyzacja, będzie można je uzyskać dopiero po dostarczeniu pozwu, a to czasem trwa wiele miesięcy. Może to być więc z punktu widzenia kredytobiorcy rozwiązanie mniej korzystne, niż jest obecnie. Jak twierdzi ustawodawca, jednak może przyspieszyć prace sądu, gdyż odpadnie mu już rozpatrywanie wniosków.

Kontrowersje budzą też zapisy o pozostawieniu rozpoznawania spraw na posiedzeniach niejawnych. Mimo że pojawiały się liczne głosy o sprzeczności takiej praktyki z konstytucją oraz prawem konsumenta do bycia wysłuchanym, najwyraźniej zignorowano je, co w przyszłości może budzić zastrzeżenia co do rzetelności procesu, a banki mogą te okoliczności wykorzystywać na swoją korzyść, podnosząc, że odmówiono im prawa do obrony i w związku z tym może dochodzić nawet do prób uchylania takich wyroków.

Jak widać więc, opinie konsumenckie dotyczące najważniejszych zagadnień właściwie zignorowano. Wprowadzono parę kosmetycznych poprawek, aby pokazać, że zostały przeczytane i resort się tym zajął, ale dano jasno do zrozumienia, że ustawodawca ma na względzie przede wszystkim usprawnienie pracy sądów, a nie dbałość o interesy stron. Przypadkiem jednak na tych zmianach najbardziej skorzystają banki, bo jak twierdzą prawnicy, postępowań to raczej nie przyspieszy. Pytają też, dlaczego nie postawiono raczej na zwiększenie kadr w sądach, co byłoby w takiej sytuacji o wiele bardziej zasadne, niż kombinacje w przepisach prawnych, które mogą wprowadzić chaos do już ukształtowanego porządku.

Prace nad ustawą wciąż trwają – wiemy o tym z wymiany pism między RCL a RM

Pewną nadzieję kredytobiorcom daje jeszcze fakt, że prace nad ustawą wciąż trwają i wciąż wprowadzane są poprawki. Przynajmniej wskazuje na to wymiana pism pomiędzy Rządowym Centrum Legislacji a Komitetem Rady Ministrów.

RCL zgłosiło między innymi uwagi i wątpliwości dotyczące posiedzeń niejawnych, a konkretnie sytuacji kiedy to sąd I instancji może rozpoznawać sprawę na posiedzeniu niejawnym pomimo złożonego wniosku o wysłuchanie. Wskazano przy tym, że wątpliwości budzi szczególnie zapis ograniczający strony postępowania jedynie do złożenia pism przygotowawczych, zaznaczając przy tym, że pisma takie mają na celu głównie przygotowanie sprawy do rozstrzygnięcia. RCL podnosi też, że projektowany przepis powinien być uzupełniony o regulację dotyczącą zawiadamiania stron o skierowaniu sprawy do rozpoznania na posiedzeniu niejawnym w sądach apelacyjnych oraz możliwość składania pism procesowych.

Kolejne uwagi dotyczyły zabezpieczenia roszczeń z chwilą doręczenia pozwu lub pozwu wzajemnego. RCL wskazuje, że zapisy wymagają uzupełnienia o przypadek wniesienia pozwu wzajemnego także przez konsumenta.

Zdaniem RCL uzupełnienia wymaga też art.18 ust. 2 projektu ustawy dotyczący zasady ponoszenia kosztów procesu przez kredytodawcę w przypadku podniesienia zarzutu potrącenia. RCL wskazuje, że konieczne jest podanie również momentu podniesienia zarzutu potrącenia oraz doprecyzowanie, że obniżenie opłat sądowych z tytułu podniesienia zarzutu potrącenia lub złożenia pozwu wzajemnego dotyczy pierwszych 6 miesięcy od daty wejścia w życie ustawy.

Jak wskazuje Rządowe Centrum Legislacji, cały projekt wymaga dopracowania pod względem prawnym, legislacyjnym i redakcyjnym.

W odpowiedzi na uwagi RCL Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiedziało, że większość uwag uwzględni z wyjątkiem tych dotyczących zawiadamiania stron i możliwości składania pism procesowych w postępowaniach apelacyjnych, Jak zauważono w odpowiedzi, strony mają taką szansę już w postępowaniu I instancji, a wprowadzania dodatkowych obowiązków informacyjnych w sądach apelacyjnych oraz dawanie stronom prawa do składania kolejnych pism procesowych tylko te postępowania by wydłużyło, a nie to jest celem ustawy. Chodzi przecież o odciążenie sądów apelacyjnych, w których już w tej chwili 75% spraw stanowią sprawy frankowe.

Swoje uwagi do projektu złożył także minister finansów

Minister finansów po zapoznaniu się z projektem ustawy frankowej z jednej strony popiera działania ustawodawcy, twierdząc, że przyczyni się to do przyspieszenia postępowań. Z drugiej strony wyraża obawę, że ustawa ta mająca zapewniać ułatwienie postępowania, może zniechęcić Frankowiczów do zawierania ugód, a zachęci duże ich grono także tych z kredytami już spłaconymi do składania pozwów.

Z punktu widzenia oddziaływania projektu na obszar podatkowy, minister podkreśla, że ustawa nie zmieni istoty rozstrzygnięć sądowych, a jedynie je przyspieszy, co spowoduje, że saldo kwot uwzględnianych przez banki w rezerwach będzie takie samo, a jedynie może być konieczne uwzględnianie tych kwot we wcześniejszych latach podatkowych.

Minister finansów zaleca też poddać analizie liczbę potencjalnych Frankowiczów, których może dotyczyć ten projekt ustawy, bowiem jak twierdzi, podawane przez różne źródła, np. Business Insider dane dotyczące osób z kredytami frankowymi są najróżniejsze. W jednym miejscu podaje się, że jest to 899 tysięcy, a w drugim, że 450 tysięcy, co jak twierdzi minister, może budzić wątpliwości co do prawdziwej liczby osób, których projekt ustawy może dotyczyć.

Trochę szokująco prezentuje się taka postawa ministra finansów, który liczbę Frankowiczów ocenia na podstawie artykułów prezentowanych przez Business Insider, a nie dane resortu. Kto bowiem lepiej niż Ministerstwo Finansów powinien wiedzieć, ilu właściwie Frankowiczów było, a ile jest obecnie.

Wątpliwości budzi też jego stanowisko dotyczące tego, że dzięki ustawie, wszyscy, którzy jeszcze banku nie pozwali, nagle rzucą się do składania pozwów, a nie będą zawierać ugód. Zastanawiać się można bowiem, czy pan minister w ogóle ten projekt czytał, czy też oparł się tylko na tym, co mówi Ministerstwo Sprawiedliwości odnośnie celu ustawy. Te przewidywania mogłyby być racjonalne, gdyby rzeczywiście projekt koncentrował się jedynie na przyspieszeniu postępowań. Wiadomo jednak, że często ma się to odbywać kosztem Frankowiczów, a ugody i mediacje są w nim wręcz promowane.

Co sądzi o projekcie ustawy nowy minister sprawiedliwości?

Chociaż nowy minister sprawiedliwości Waldemar Żurek nie wydał jeszcze swojej opinii na temat projektu ustawy, można jednak już wyciągnąć pewne wnioski odnośnie jego postawy w tej sprawie z jego słów, które padły na konferencji prasowej oraz z jego działalności w przeszłości.

Jak wiadomo, nowy minister sprawiedliwości pracował wcześniej w krakowskim sądzie jako sędzia i orzekał w sprawach frankowych, opowiadając się po stronie konsumentów. Sam miał również kredyt frankowy i sprawę w sądzie wygrał. Kierował też pytania prejudycjalne do TSUE. Widać więc, że los Frankowiczów nie jest mu obojętny, gdyż dobrze zna realia i wadliwość kredytów frankowych.

Po objęciu stanowiska na konferencji prasowej powiedział jasno, że będzie dążył do przyspieszenia postępowań frankowych, ale nie kosztem ich jakości. Zaznaczył, że połączenie szybkości i sprawiedliwości nie będzie łatwe, ale jest to konieczne i że będziemy wzorować się na najlepszych przykładach z innych krajów. Ponadto zapowiedział duże dofinansowanie cyfryzacji sądów z Unii Europejskiej, co powinno pomóc w usprawnieniu pracy sądów.

Odnośnie samej ustawy frankowej minister powiedział, że jest „na biegu ustawa, która ma poprawić kwestie proceduralne rozpoznawania spraw frankowych”, ale jak zaznaczył, wymaga to jeszcze dopracowania i merytorycznej analizy wspólnie ze ZBP oraz przedstawicielami Frankowiczów. Stwierdził też, że trzeba się zastanowić, czy jakaś ustawa materialno-prawna mogłaby odciążyć sądy i zdjąć z nich obowiązek rozstrzygania takich spraw. Czyżby pan minister miał na myśli rozwiązania problemu frankowego poza sądem na podstawie innej ustawy, która by to regulowała? Na razie nie wiadomo, ale trzeba być dobrej myśli, że jako osoba znająca ten problem od podszewki, nie pozwoli skrzywdzić Frankowiczów. Ja widać, nie zamyka też im drogi do ponownego wnoszenia uwag do istniejącego już projektu. Brzmi to optymistycznie, ale czas pokaże, jak się skończy.

Podsumowanie

Przygotowywana ustawa frankowa po przejściu szeregu konsultacji i wielu uwagach krytycznych doczekała się projektu w nowej wersji, który w zasadzie dla Frankowiczów niewiele zmienił się na korzyść. Wprowadzono kilka poprawek, które nie wniosły zasadniczych zmian, a te, które były postulowane, zupełnie zignorowano. Według stanu, w jakim jest projekt obecnie, można stwierdzić, że ustawa będzie sprzyjać przede wszystkim bankom. Natomiast cel, który jej przyświecał, może wcale nie zostać zrealizowany, gdyż jak twierdzą prawnicy, wprowadzane ustawą regulacje, zamiast przyspieszyć postępowania, mogą je raczej wydłużyć. Najwyraźniej nie ma tej świadomości minister finansów, który zgłaszając swoje uwagi, nie wie nawet, ilu Frankowiczów może projekt dotyczyć, martwi się za to o to, czy ustawa nie wywoła lawiny pozwów.

Optymizmem napawać może fakt, że prace nad ustawą się jeszcze nie zakończyły i cały czas nanoszone są poprawki, a nowy minister sprawiedliwości jest w sprawach frankowych o wiele lepiej zorientowany niż minister finansów, co daje pewne nadzieje na przyszłość.

Anna Lipińska
Anna Lipińska
Dziennikarka z zamiłowania. Dobrze czuje się w tematyce gospodarczej. Jej rodzinie szczególnie bliskie są zmagania z nieuczciwymi praktykami banków. Specjalizuje się w tłumaczeniu wyroków oraz orzeczeń sądów, tak aby były zrozumiałe dla osób nie będących prawnikami.

Najnowsze

Podobne artykuły

Frankowicze Getin Noble Banku zyskują większą szansę na odzyskanie pieniędzy po wyroku TSUE z 11 września 2025 r.?

11 września 2025 r. Trybunał Sprawiedliwości UE wydał przełomowy wyrok w sprawie C-687/23 (D.E. przeciwko Banco Santander), który...

Czy negatywna opinia w Google może skończyć się pozwem? Kancelarie frankowe kontra Frankowicze i fałszywe recenzje

Wielu kredytobiorców walczących w sądach o unieważnienie kredytów we frankach (tzw. frankowiczów) korzysta z pomocy wyspecjalizowanych kancelarii prawnych....

Opinia Rzecznika TSUE ws. WIBOR – czy WIBOR można teraz unieważnić w sądach?

W czwartek 11 września Rzecznik Generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) Laila Medina przedstawiła długo oczekiwaną opinię w...

Jest ważna opinia TSUE w sprawie WIBOR – czy banki znów przegrały w TSUE?

Rzeczniczka generalna Trybunału Sprawiedliwości UE Laila Medina wydała opinię w głośnej sprawie dotyczącej kredytów hipotecznych opartych na wskaźniku...