wiadomości frankowicze

Sprawy frankowe bez opłat i bez odpowiedzialności – nowe oferty dla Frankowiczów na rynku kancelarii frankowych

Im łatwiej jest wygrać spór z bankiem o kredyt frankowy, tym więcej powstaje firm żerujących na nieszczęściu kredytobiorców i pragnących zarobić na nich gigantyczne pieniądze. Tzw. pseudokancelarie, w praktyce spółki z o.o. i S.A. stylizujące się na kancelarie prawne, oferują frankowiczom poprowadzenie sprawy za 0 zł i pokrycie wszystkich kosztów postępowania, byleby tylko pozyskać kolejnych klientów. Gra toczy się o ogromną stawkę: firmy te zarabiają krocie na premii za sukces, którą inkasują po wygraniu sprawy. Ta może wynosić nawet kilkadziesiąt procent tego, co frankowicz zyska od banku tytułem unieważnienia umowy. A to tylko jedno z zagrożeń związanych ze współpracą z takim podmiotem. Dlaczego frankowicze powinni wystrzegać się ofert „pomocy prawnej” pochodzących od spółek z ograniczoną odpowiedzialnością i jak rozpoznać rzetelnego pełnomocnika do poprowadzenia sprawy o unieważnienie kredytu pseudowalutowego?

  • Rośnie w siłę rynek usług proponowanych przez pseudokancelarie, które kierują swoją ofertę do osób poszkodowanych w procederze frankowym. Co roku takie podmioty zarabiają miliony złotych na naiwności i niewiedzy kredytobiorców, już raz oszukanych przez profesjonalny podmiot, czyli bank
  • Pseudokancelarie łączy wspólny mianownik: jest nim forma prawna spółki kapitałowej, dzięki której mogą uciec przed ryzykiem odpowiedzialności finansowej za popełnione błędy, a także przed koniecznością dostosowania się do kodeksu etyki zawodowej
  • Na polskim rynku usług prawnych brak jest ograniczeń eliminujących nieetyczne podmioty, nieprowadzone przez osoby ze stosownymi uprawnieniami. Mogą one jak równy z równym konkurować z profesjonalnymi kancelariami adwokackimi i radcowskimi, a wręcz są uprzywilejowane ich względem dzięki swobodzie reklamowania się
  • Kredytobiorca, który nawiąże współpracę z pseudokancelarią, musi liczyć się z tym, że w razie wygranej podmiot pobierze od niego bardzo wysoką premię za sukces, za pomocą której zrekompensuje sobie wkład finansowy włożony w sprawę klienta przez cały okres jej trwania.

Pseudokancelarie chcą prowadzić sprawy o kredyty frankowe bez opłaty startowej. Jak kuszą swoich klientów?

Niemal każdy frankowicz natknął się przynajmniej raz na reklamę firmy, z reguły nazywającej się kancelarią, proponującej pomoc w unieważnieniu kredytu z zerową opłatą początkową. Wielu z nich zdecydowało się kliknąć w banner reklamowy czy link załączony do maila, co pozwoliło im zapoznać się z ofertą takiego podmiotu. Zwykle jest to firma działająca jako spółka kapitałowa – sp. z o.o. lub S.A., niefirmowana nazwiskiem żadnego konkretnego adwokata czy radcy prawnego.

Nie jest to więc typowa kancelaria adwokacka czy radcowska i tak też się nie przedstawia. Na ogół przybiera pokrewną, wzbudzającą zaufanie nazwę – „kancelaria prawna”, „kancelaria odszkodowawcza”, może też promować się jako inicjatywa czy stowarzyszenie. Wszystko celem uwiarygodnienia się w oczach niczego niepodejrzewającego kredytobiorcy.

Firmy tego typu piszą swoją ofertę prostym językiem, odwołując się do korzyści, które klient jest w stanie uzyskać, nawiązując z nimi współpracę. Proponują zerowy koszt pozwania banku – podmiot pokrywa wydatki związane z reprezentacją prawną, złożeniem pozwu, stawiennictwem pełnomocnika w sądzie czy wydaniem opinii przez biegłego. Frankowicz, który czuje się przygnieciony wysokością swoich rat kredytowych i nie ma w zanadrzu kilkunastu tysięcy złotych, by opłacić wynagrodzenie renomowanej kancelarii adwokackiej, może czuć się taką ofertą urzeczony: oto jest ktoś, kto go rozumie. Ktoś, kto nie pobiera opłaty startowej i chce roztoczyć opiekę nad strudzonym klientem banku, chcącym unieważnić abuzywną umowę kredytową. Na tym etapie potencjalny klient takiej firmy nie wie, że jej oferta jest dla niego co najmniej równie niebezpieczna i abuzywna, co ta zaproponowana mu przed laty przez kredytodawcę, konstruktora zawartej umowy frankowej.

Dlaczego współpraca z pseudokancelarią w formie sp. z o.o. jest niebezpieczna dla frankowicza?

Współpraca z pseudokancelariami, czyli spółkami z o.o. i S.A. promującymi się jako świadczące pomoc frankowiczom, niesie za sobą kilka poważnych zagrożeń. Są to przede wszystkim:

  • niska jakość oferowanych usług – podmioty te nie współpracują z renomowanymi adwokatami czy radcami prawnymi, wyspecjalizowanymi w sprawach przeciwko bankom. Proponują klientom zerowy koszt początkowy, a zatem muszą maksymalnie obniżyć wydatki związane z prowadzeniem sprawy, by móc w ogóle funkcjonować. Skutek? Zatrudnianie studentów prawa, aplikantów i niskiej klasy prawników, którym nie zależy na opinii w środowisku
  • ogromna rotacja kadry – frankowicz, który nawiąże współpracę z takim podmiotem, musi liczyć się z częstymi zmianami pełnomocnika prawnego. Powód jest prosty: adwokaci i radcowie prawni współpracujący z pseudokancelarią dość szybko mają dość obsługi setek wymagających spraw. Jeśli cenią swoje kompetencje, uciekają od takiej firmy tak szybko, jak to możliwe. Inni zostają i… świadczą usługi na poziomie opisanym w podpunkcie wyżej
  • gigantyczne koszty „finalne” – to prawda, że pseudokancelarie nie pobierają opłaty startowej (lub jej wysokość jest bardzo niska), jednak jest to okupione wysoką premią za sukces, która może sięgać nawet kilkudziesięciu procent wartości przedmiotu sporu w sprawie. A wartość przedmiotu sporu to suma wypłaconego przez bank kapitału i spłaconych przez kredytobiorcę świadczeń. W konsekwencji nawet po wygranej kredytobiorca będzie musiał rozstać się ze znaczną częścią zasądzonych korzyści na rzecz podmiotu, z którym podpisał umowę o reprezentację w sądzie
  • nieprzestrzeganie kodeksu etyki zawodowej – spółka z o.o. nie jest kancelarią adwokacką czy radcowską, a więc nie obowiązuje jej kodeks etyki. Nie musi tym samym być prowadzona przez osoby z uprawnieniami czy wykształceniem prawniczym, nie obowiązuje jej tajemnica adwokacka ani konieczność unikania konfliktu interesów. Co więcej nie jest zobligowana do wykupienia ubezpieczenia OC w wysokości stosownej do wartości prowadzonych sporów. Przy tym firma taka może prowadzić agresywne działania marketingowe, a zatem w odróżnieniu od rzetelnych, profesjonalnych podmiotów ma prawo reklamować się do woli, w sposób, który uzna za stosowne
  • ryzyko niewypłacalności – spółki z o.o. wyspecjalizowane w pomocy frankowiczom mają z reguły bardzo niski kapitał zakładowy, często w minimalnej wysokości 5 tys. zł. To bardzo niewiele, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę to, iż reprezentują kredytobiorców w sprawach wartych setki tysięcy złotych. Gdy taki podmiot stanie przed widmem restrukturyzacji czy upadłości, szansa na odzyskanie od niego jakichkolwiek należności jest bardzo niska. Dlaczego jest to problem, wyjaśniamy w punkcie niżej
  • pośredniczenie w rozliczeniach kredytobiorcy z bankiem – powszechną praktyką w pseudokancelariach jest jej udział w przekazywaniu środków pomiędzy klientem a instytucją finansową. Gdy sąd zasądzi prawomocne unieważnienie umowy i rozliczenia wg teorii dwóch kondykcji, strony zostaną zobligowane do oddania sobie pobranych od siebie kwot. Jeśli klient jest reprezentowany przez pseudokancelarię, istnieje duże prawdopodobieństwo, że ta zechce pośredniczyć w całej procedurze i celem rozliczeń poda kredytodawcy swój rachunek bankowy. Następnie, po otrzymaniu zasądzonej kwoty, pobierze z niej swoją premię za sukces, a resztę przekaże kredytobiorcy. Jeśli jednak podmiot wejdzie w proces restrukturyzacji i nie wypłaci klientowi wierzytelności, procedura wyegzekwowania tych środków może być bardzo żmudna i nie zawsze zakończy się sukcesem.

To tylko niektóre powody, dla których nie warto współpracować z fabrykami pozwów, jakimi są pseudokancelarie prawne, świadczące usługi w formie spółek z o.o. i S.A.

Jak szybko i bezpiecznie unieważnić kredyt we frankach? Kluczem do sukcesu jest dobry pełnomocnik prawny

Kredytobiorca, który chce zwiększyć swoje szanse na szybkie unieważnienie umowy, a następnie uczciwe rozliczenie i z bankiem, i ze swoim pełnomocnikiem prawnym, powinien skierować swoje kroki do jednej z renomowanych kancelarii adwokackich i radcowskich, wyspecjalizowanych wyłącznie w sprawach przeciwko bankom. Takie firmy można dość łatwo odróżnić nie tylko od pseudokancelarii, ale również od podmiotów prowadzonych przez niedoświadczonych adwokatów czy radców prawnych. Cechami wyróżniającymi dobrą kancelarię do poprowadzenia sprawy frankowej są:

  • ścisła specjalizacja – profesjonalna kancelaria frankowa zajmuje się tylko pozywaniem banków, czy to o kredyty frankowe, czy o WIBOR
  • polityka otwartej przyłbicy – dobre kancelarie promują swoich adwokatów i radców prawnych, informują o ich wykształceniu i doświadczeniu, co umożliwia kredytobiorcy łatwą weryfikację kompetencji potencjalnego pełnomocnika prawnego
  • udokumentowane sukcesy – najlepsze kancelarie frankowe na rynku mają już ponad 1000 wygranych w portfolio i niemal 100 proc. skuteczności w walce z bankami. I są w stanie to udowodnić: na swoich stronach publikują skany uzyskanych wyroków wraz z autorskim omówieniem
  • przejrzysta forma prawna – kancelaria adwokacka czy radcowska nie funkcjonuje jako spółka kapitałowa. Może za to działać jako spółka jawna, partnerska, komandytowa czy komandytowo-akcyjna
  • jasne zasady wynagrodzenia – dobre kancelarie preferują dwuskładnikową formę honorarium, na które składa się opłata startowa oraz premia za sukces nieprzekraczająca 5 proc. wartości przedmiotu sporu.

Wybierając kancelarię, która spełnia powyższe kryteria, frankowicz znacząco zwiększa swoje szanse na szybkie i prawomocne unieważnienie umowy oraz zachowanie większości korzyści płynących z podważenia kredytu dla siebie i swoich bliskich.

 

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]