poradnik frankowicza

Czy w sprawach frankowiczów wszystko już zostało wyjaśnione?

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE wydany w sprawie państwa Dziubak diametralnie zmienił oblicze spraw frankowych w Polsce i podejście sądów do orzekania w ich przedmiocie.

Od kilku miesięcy zaobserwować bowiem można nie tylko wzrost liczby składanych przeciwko bankom pozwów, lecz przede wszystkim znacznie wyższy odsetek spraw, które kończą się  zgodnie z życzeniem kredytobiorców.

Najnowsze statystyki pokazują, że obecnie około 90% wydawanych przez sądy  rozstrzygnięć uwzględnia roszczenia wysuwane przez frankowiczów, powyższe nie jest jednak równoznaczne z tym, że wszystkie kwestie dotyczące spraw frankowych zostały już wyjaśnione.

WYROK TSUE W SPRAWACH FRANKOWICZÓW WSZYSTKIEGO NIE WYJAŚNIŁ

Już od kilku miesięcy zwraca się bowiem uwagę, że nadal problematyczna pozostaje kwestia skutków usunięcia z umowy o kredyt indeksowany postanowień uznanych za abuzywne, jak również sposobów rozliczenia nieważnej umowy kredytowej, gdyż zarówno teoria salda, jak i teoria dwóch kondykcji, znajduje swoich swoich przeciwników i zwolenników. Wskazane wątpliwości może jednak wkrótce rozwiać Sąd Najwyższy, miejmy więc nadzieję, że tak się właśnie stanie.

Sąd Najwyższy już nie raz miał okazje zająć stanowisko w zakresie spraw frankowych i choć w większości przypadków twierdzenia Sądu podzielają wypracowane przez sądy powszechne stanowisko, np. w zakresie abuzywności postanowień umowy dotyczących indeksacji, to jednak wyrok z grudnia 2019 r. (sygn. akt V CSK 381/18), będącym jednym z najistotniejszych, gdyż został wydany po wyroku TSUE w polskiej sprawie frankowej, nadal nie wyjaśnia jednoznacznie wszystkich kwestii.

Wątpliwości budzi chociażby jakie skutki dla zawartej umowy kredytowej ma fakt, że zawarte w niej klauzule dotyczące indeksacji stanowią postanowienia abuzywne i co się z taką umową kredytową dzieje, gdy zostaną one z umowy usunięte.

W powołanym orzeczeniu Sąd Najwyższy podkreślił, że odpowiedź na pytanie, czy – i ewentualnie kiedy oraz w jaki sposób – niedozwolone postanowienie “kursowe” może być substytuowane, musi być udzielona z uwzględnieniem orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Wynika z niego, że art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 nie stoi na przeszkodzie temu, “by sąd krajowy uchylił, zgodnie z zasadami prawa zobowiązań, nieuczciwy warunek poprzez zastąpienie go przepisem prawa krajowego o charakterze dyspozytywnym”, jednakże dotyczy to tylko sytuacji, w której brak zastąpienia pociągałby za sobą unieważnienie umowy w całości i narażał konsumenta na szczególnie niekorzystne skutki, jako że takie unieważnienie “wywiera co do zasady takie same następstwa jak postawienie pozostałej do spłaty kwoty kredytu w stan natychmiastowej wymagalności, co może przekraczać możliwości finansowe konsumenta i z tego względu penalizuje raczej tego ostatniego, a nie kredytodawcę.

Dalsze, istotne obostrzenia i uściślenia tej reguły wynikają z wyroku z dnia 3 października 2019 r. w sprawie państwa Dziubak, dotyczącego umowy kredytu hipotecznego indeksowanego do franka szwajcarskiego, zawierającej mechanizm indeksacji.

Trybunał doprecyzował tam, że ocena, czy unieważnienie umowy naraża konsumenta na szczególnie szkodliwe skutki, musi być dokonywana w świetle okoliczności istniejących lub możliwych do przewidzenia w chwili zaistnienia sporu, a nie w chwili zawarcia umowy, co oznacza, iż miarodajne są skutki, które rzeczywiście powstałyby, w okolicznościach istniejących lub możliwych do przewidzenia w chwili zaistnienia sporu, gdyby sąd krajowy unieważnił tę umowę, a nie skutki, które w dniu zawarcia tej umowy wynikałyby z jej unieważnienia.

Stwierdził też, że konsument może zrzec się ochrony przed negatywnymi następstwami unieważnienia umowy w całości, czyli obstawać przy tej nieważności, a wówczas zastąpienie niedozwolonej klauzuli również nie wchodzi w rachubę. Trybunał wyjaśnił ponadto, że art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 stoi na przeszkodzie wypełnieniu luk w umowie, spowodowanych usunięciem z niej nieuczciwych warunków, które się w niej znajdowały, wyłącznie na podstawie przepisów krajowych o charakterze ogólnym, przewidujących, iż skutki wyrażone w treści czynności prawnej są uzupełniane w szczególności przez skutki wynikające z zasad słuszności lub ustalonych zwyczajów, które nie stanowią przepisów dyspozytywnych lub przepisów mających zastosowanie, w przypadku gdy strony umowy wyrażą na to zgodę.

Z przywołanego orzecznictwa Sąd Najwyższy wywnioskował zatem, że punktem wyjścia do oceny dopuszczalności zastąpienia klauzuli abuzywnej inną, dopuszczalną jest ustalenie, czy bez tej klauzuli umowa może nadal istnieć, a w razie odpowiedzi negatywnej – czy jej “unieważnienie” zagraża interesom konsumenta, z uwzględnieniem okoliczności istniejących w czasie sporu.

Jeżeli zagraża, wówczas w rachubę wchodzi zastąpienie niedozwolonego postanowienia szczegółową regułą ustawową, chyba że konsument obstaje przy nieważności całej umowy.

Umowę należy uznać za nieważną w całości także wtedy, gdy prawo nie przewiduje takiego szczegółowego unormowania “zastępczego”, chyba że konsument sanuje niedozwolone postanowienie, udzielając następczo “świadomej, wyraźnej i wolnej zgody”.

Kluczowe znaczenia dla oceny skutków abuzywności postanowień konstruujących mechanizm indeksacji kredytu złotowego indeksowanego do waluty obcej ma natomiast to, czy bez tego mechanizmu umowa taka może być utrzymana w mocy.

Ogólnie rzecz biorąc, z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wynika, że po wyeliminowaniu klauzul abuzywnych umowa powinna “w zasadzie nadal obowiązywać, bez jakiejkolwiek zmiany innej niż wynikająca z uchylenia nieuczciwych warunków, o ile takie dalsze obowiązywanie umowy jest prawnie możliwe zgodnie z zasadami prawa wewnętrznego.

Stanowisko takie, odpowiadające art. 3851 § 2 k.c., jest co do zasady uznawane również w orzecznictwie Sądu Najwyższego, w orzecznictwie tym przyjmowano dotychczas, że nie pociąga ona za sobą nieważności całej umowy, gdyż umowa ta może istnieć również po wyeliminowaniu z niej klauzuli indeksacyjnej, jako kredyt złotowy niezawierający takiej klauzuli.

Dostrzegano wprawdzie, że eliminacja klauzuli umownej uznanej za bezskuteczną nie może prowadzić do zmiany charakteru stosunku prawnego łączącego strony, tj. granicą, której przekroczenie uzasadnia interwencję sądu, jest sprzeczne z naturą stosunku (art. 3531 k.c.) ukształtowanie umowy, jednakże uznawano, iż wyeliminowanie klauzuli indeksacyjnej nie stanowi przeszkody do utrzymania oprocentowania według stawek LIBOR, mimo wyeliminowania wszelkich powiązań wysokości świadczeń z walutą obcą i mimo że strony najprawdopodobniej nie ustaliłyby wysokości oprocentowania kredytu złotowego według stawki LIBOR, gdyby były świadome abuzywności klauzuli indeksacyjnej.

Stanowisko co do możliwości utrzymania skuteczności umowy kredytu złotowego, indeksowanego do waluty obcej, mimo wyeliminowania klauzuli indeksacyjnej, wywołuje jednak w ocenie Sądu Najwyższego zastrzeżenia.

Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na konieczność weryfikacji dominującego dotychczas w orzecznictwie Sądu Najwyższego poglądu, że postanowienia przewidujące przeliczenie oddawanej do dyspozycji kwoty kredytu oraz spłacanych rat na inną walutę nie określają głównych świadczeń stron w rozumieniu art. 3851 § 1 zd. 2 k.c., lecz kształtują jedynie dodatkowy mechanizm indeksacyjny (waloryzacyjny) tych świadczeń, tj. sposób określania rynkowej wartości wydanej i wykorzystywanej sumy kredytu w złotych w relacji do walut obcych, co ma na celu zachowanie wartości pieniądza w długim okresie spłaty pożyczki.

Jednak już w dalszych rozważaniach Sąd Najwyższy dochodzi do wniosku, popartego innymi orzeczeniami SN, że zastrzeżone w umowie kredytu złotowego indeksowanego do waluty obcej klauzule kształtujące mechanizm indeksacji określają główne świadczenie kredytobiorcy.

W konsekwencji w ten sposób należy też ocenić postanowienie (część postanowienia) stanowiące część mechanizmu indeksacyjnego, określające sposób oznaczenia kursu miarodajnego dla przeliczenia walutowego. W razie stwierdzenia abuzywności klauzuli ryzyka walutowego Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznaje obecnie, że utrzymanie umowy “nie wydaje się możliwe z prawnego punktu widzenia”, co dotyczy także klauzul przeliczeniowych przewidujących spread walutowy. Zdaniem Trybunału, jest tak zwłaszcza wówczas, gdy unieważnienie tych klauzul doprowadziłoby nie tylko do zniesienia mechanizmu indeksacji oraz różnic kursów walutowych, ale również – pośrednio – do zaniknięcia ryzyka kursowego, które jest bezpośrednio związane z indeksacją przedmiotowego kredytu do waluty.

SĄD NAJWYŻSZY NIE ROZWIAŁ WĄTPLIWOŚCI

Sąd Najwyższy, powołując się na własne orzecznictwo i Trybunału Sprawiedliwości, zaprezentował więc dwa odmienne poglądy, lecz jednoznacznie nie wyjaśnił jak należy postępować z umową o kredyt indeksowany, gdy klauzule walutowe w takiej umowie zostaną uznane za abuzywne, i właśnie w tym zakresie wyrok ten rozczarowuje.

W ocenie Sądu Najwyższego, w ślad za Trybunałem Sprawiedliwości, klauzule indeksacyjne zawarte w umowie kredytowej stanowią postanowienia określające główne świadczenia stron, zatem ich eliminacja z umowy uzasadnia unieważnienie całego kontraktu, pogląd ten nie jest jednak w pełni podzielany. W doktrynie pojawiły się bowiem głosy, że po wyeliminowaniu z umowy kredytowej klauzuli indeksacyjnej, taka umowa staje się zwykłą umową kredytową oprocentowaną stawką LIBOR, więc może ona nadal funkcjonować.

O nieważności można by było mówić jedynie wtedy, gdyby na podstawie tak zmodyfikowanej umowy, czyli po usunięciu z niej zapisów dotyczących indeksacji, w ogóle nie dałoby się żadnego świadczenia określić, a eliminacja klauzuli indeksacyjnej z umowy do takiego skutku nie prowadzi. Klauzula indeksacyjna w tym ujęciu nie jest więc uznawana za postanowienie określające główne świadczenia stron umowy.

Co ciekawe, w doktrynie zaprezentowany został również pogląd, podziału klauzuli indeksacyjnej na dwie części, a więc na część warunku ryzyka kursowego i część warunku spreadu walutowego, a więc na postanowienia przeliczeniowe i kursowe, co w praktyce może okazać się bardzo niebezpieczne.

Pomijając już bowiem fakt, że taki podział nie ułatwia zrozumienia funkcjonowania klauzul indeksacyjnych, to dodatkowo powoduje, że znaleźć można argumenty uzasadniające stosowanie różnych interpretacji, które łagodzą negatywne konsekwencje dla banków stosujących nieuczciwe postanowienia umowne, a które zostały przewidziane dyrektywą 93/13.

Wskazany podział klauzuli indeksacyjnej jest jednak o tyle bezzasadny, że jedna wyróżniona część klauzuli nie może funkcjonować bez drugiej, dlatego też przypisywanie im określonych i odrębnych cech nie jest niczym uzasadnione. Funkcją klauzuli indeksacyjnej jest powiązanie wysokości świadczenia z kursem waluty obcej, oczywistym więc jest, że klauzula ta niesie ryzyko, gdyż nikt nie jest w stanie przewidzieć zmiany kursów waluty obcej, istotne jednak jest by kredytobiorca był o mechanizmach zmiany kursów i ryzyku kursowym prawidłowo informowany, gdyż w przeciwnym wypadku taka klauzula może zostać uznana za abuzywną.

Istotą klauzuli indeksacyjnej jest więc powiązanie wysokości świadczenia z określonym mechanizmem określania kursu waluty, zatem nie jest możliwe, aby istniała klauzula indeksacyjna bez mechanizmu indeksacji, a właśnie do tego sprowadza się zaproponowany podział klauzuli indeksacyjnej. Wskazany podział miałby rację bytu tylko w przypadku, gdyby po podziale klauzuli indeksacyjnej powstały dwa osobno funkcjonujące postanowienia, jak jednak zostało już wskazane, klauzula ryzyka kursowego i klauzula spreadu walutowego są od siebie zależne i stanowią swoje uzupełnienie, dlatego też podział klauzuli indeksacyjnej nie znajduje uzasadnienia.

Nie można również generalnie stwierdzić, że wszystkie klauzule przewidujące ryzyko zmiany wysokości świadczenia są automatycznie uznawane za niedozwolone. Istotne jednak jest, by kredytobiorca został o tym ryzyku właściwie poinformowany i właśnie na tym polega główny problem kredytów frankowych, bo banki na temat ryzyka milczały lub nie przedstawiały go w sposób właściwy.

Oczywistym jest, że mechanizm ustalania kursów musi być jasny, przejrzysty i musi w taki sposób wskazywać na metodę ustalania kursów walut by kredytobiorca był w stanie samodzielnie ten kurs określić. Nieważna zatem są takie klauzule zawarte w umowach kredytowych, które tylko jednej stronie umowy przyznają wyłączne prawo do określania wysokości kursu waluty od którego zależy wysokość samego świadczenia. Takie wyłączne prawo prowadzi bowiem do dowolności, a że w przypadku frankowych umów kredytowych uprawnienie to banki przyznały tylko sobie, oczywistym jest, że kształtują wysokość świadczenia kredytobiorcy na swoją korzyść, gdyby jednak role się odwróciły, wówczas to kredytobiorca mógłby obniżać wysokość swojego zobowiązania, również niezgodnie z prawem.

Prawidłowa klauzula indeksacyjna powinna zatem zawierać obiektywne kryteria według których kurs waluty obcej będzie ustalany, dotyczy to zwłaszcza umów z konsumentami, gdyż odwoływanie się do ogólnych kryteriów nie jest wystarczające. W świetle dotychczasowego orzecznictwa Sądu Najwyższego nie budzi wątpliwości, iż postanowienia umowy mają charakter niedozwolony, jeżeli dla określenia wysokości należności obciążającej konsumenta odwołują się do tabel kursów ustalanych jednostronnie przez bank, bez wskazania obiektywnych kryteriów. Takie działanie jest nietransparentne, pozostawia pole do arbitralnego działania banku i w ten sposób obarcza kredytobiorcę nieprzewidywalnym ryzykiem oraz narusza równorzędność stron.

Klauzula indeksacyjna zawierająca ogólne kryteria może jednak zostać uznana za ważną, nie oznacza to jednak że nie będzie abuzywna, gdyż dla stwierdzenia braku abuzywności konieczne jest szczegółowe określenie zasad ustalania kursów i w żadnym wypadku nie ma w takiej klauzuli miejsca na dowolność. Podkreślić również należy, że możliwe jest, iż dana klauzula indeksacyjna zostanie uznana za nieważną oraz za abuzywną, wówczas więc należy korzystać z przepisów, które konsumentowi przyznają większą ochronę.

JAK ROZLICZYĆ SIĘ Z BANKIEM PO UNIEWAŻNIENIU UMOWY

Nie małe rozbieżności powstają również na tle rozliczenia stron w przypadku unieważnienia umowy kredytu, gdyż nie wiedzieć czemu, nadal w wielu przypadkach stosowana jest teoria salda, a więc sądy dokonują rozliczenia pomiędzy stronami już w wyroku unieważniającym umowę, bez podniesienia zarzutu potrącenia. Trudno dla takiego stanowiska znaleźć uzasadnienie, skoro od lat w judykaturze i doktrynie stosowana była teoria dwóch kondykcji, co potwierdził nawet Sąd Najwyższy.

W wyroku z grudnia 2019 r. Sąd Najwyższy podkreślił, iż w orzecznictwie już wyjaśniono, że brak związania konsumenta niedozwolonym postanowieniem, o którym mowa w art. 3851 § 1 zd. 1 k.c., oznacza, że nie wywołuje ono skutków prawnych od samego początku i z mocy samego prawa, co sąd ma obowiązek wziąć pod uwagę z urzędu chyba że konsument następczo udzieli “świadomej, wyraźnej i wolnej zgody” na to postanowienie i w ten sposób jednostronnie przywróci mu skuteczność.

Co do zasady zatem – w braku takiego działania sanującego – świadczenie spełnione na podstawie niedozwolonego postanowienia musi być postrzegane jako świadczenie nienależne w rozumieniu art. 410 § 2 k.c. Interpretacja ta jest w pełni zgodna z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, z którego również wynika, że w świetle art. 6 ust. 1 dyrektywy 13/93, warunek umowny, którego nieuczciwy charakter stwierdzono, należy co do zasady uznać za nigdy nieistniejący, wobec czego stwierdzenie nieuczciwego charakteru takiego warunku powinno mieć co do zasady skutek w postaci przywrócenia sytuacji prawnej i faktycznej konsumenta, w jakiej znajdowałby się on w braku rzeczonego warunku, uzasadniając w szczególności prawo do zwrotu korzyści nienależnie nabytych przez przedsiębiorcę – ze szkodą dla konsumenta – w oparciu o ten warunek.

Stwierdzenie, że świadczenie spełnione (nadpłacone) przez kredytobiorcę na podstawie postanowienia abuzywnego jest świadczeniem nienależnym oznacza, iż co do zasady podlega ono zwrotowi, choćby kredytobiorca był równolegle dłużnikiem banku. Odmienne stanowisko w tej kwestii jest sprzeczne z panującą niepodzielnie w doktrynie teorią dwóch kondykcji, jak również ze stanowiskiem Sądu Najwyższego, że w art. 410 § 1 k.c. ustawodawca przesądził, iż samo spełnienie świadczenia nienależnego jest źródłem roszczenia zwrotnego, przysługującego zubożonemu i nie ma potrzeby ustalania, czy i w jakim zakresie spełnione świadczenie wzbogaciło accipiensa ani czy na skutek tego świadczenia majątek solvensa uległ zmniejszeniu. Samo bowiem spełnienie świadczenia wypełnia przesłankę zubożenia po stronie powoda, a uzyskanie tego świadczenia przez pozwanego – przesłankę jego wzbogacenia.

W sprawach frankowych nie ma więc miejsca „na nudę” i nadal istnieje wiele kwestii, które wymagają wyjaśnienia oraz wypracowania jednolitej praktyki. Czy problemy te rozwiąże rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego, trudno powiedzieć, ale już wkrótce się o tym przekonamy.

Jeśli z naszego tekstu dowiedziałeś się czegoś ciekawego POLUB NASZ PROFIL NA FACEBOOKU dla Ciebie to tylko kliknięcie, dzięki któremu zawsze będziesz miał dostęp do najnowszych informacji w sprawach frankowiczów, a dla nas zachęta do dalszego tworzenia pomocnych treści. Dziękujemy! 

 

Basia Kownacka

Interesuje ją wszystko co dotyczy prawnych aspektów sporów przeciwko instytucjom finansowym w zakresie roszczeń z tytułu kredytów powiązanych z walutą obcą oraz nieuczciwych praktyk rynkowych. Pod lupę bierze wszelkie kroki podejmowane przez banki w związku ze sporami frankowymi. Bacznie wsłuchuje się w głos Frankowiczów oraz ich rodzin. Chętnie podejmuje tematy społeczne, historie ludzi zmagających się ze spłatą kredytów frankowych. Masz temat? Napisz

Dodaj Opinie

Kliknij tutaj, aby opublikować komentarz