poradnik frankowicza

W jakim terminie przedawniają się roszczenia Frankowiczów oraz banków?

Ustalenie od kiedy bieg zaczyna termin przedawnienia w przypadku roszczeń z tytułu kredytów frankowych jest jedną z najbardziej problematycznych obecnie kwestii, gdyż interpretacja obowiązujących przepisów pozwala ten termin różnie określić, w zależności od tego czy robi to kredytobiorca, czy bank, co oczywiście prowadzi do konfliktu, bo każda ze stron przepisy wykłada tak jak jest dla niej najkorzystniej.

Okazuje się jednak, że problem z ustaleniem początku terminu przedawnienia nie dotyczy tylko polskich kredytów frankowych, gdyż inne kraje unii również dały się „wkręcić w spirale frankową”, dlatego też być może pomocny w tej kwestii okaże się Trybunał Sprawiedliwości UE.

Przedawnienie w polskich przepisach.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, termin przedawnienia wynosi sześć lat, a dla roszczeń o świadczenia okresowe oraz roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej – trzy lata. Sześcioletni termin przedawnienia obowiązuje jednak dopiero od trzech lat, wcześniej kredytobiorcy mieli dziesięć lat na dochodzenie roszczeń względem banku, biorąc więc pod uwagę przepisy przejściowe, kredytobiorcy co do zasady mają dziesięć lat na dochodzenie swoich praw. Bank natomiast zawsze miał trzy lata by skutecznie dochodzić przysługujących mu roszczeń.

Długość terminu przedawnienia to jednak tylko jednak strona medalu, gdyż drugą kwestią jest ustalenie od kiedy ów dziesięcioletni (bądź sześcioletni), a także trzyletni termin biegnie, bo właśnie tutaj zachodzą rozbieżności.

Przepisy Kodeksu cywilnego stanowią, że bieg przedawnienia rozpoczyna się od dnia, w którym roszczenie stało się wymagalne, odnosząc więc wskazaną regulację do stwierdzenia nieważności umowy i skutków takiego unieważnienia (unieważnienie powoduje, że umowa traktowana jest jak nigdy nie zawarta), przyjmowało się, że dla banków termin przedawnienia rozpoczynał swój bieg już w momencie wypłaty kredytu kredytobiorcy, a dla kredytobiorców z płatnością każdej raty.

Efekt takiej interpretacji był więc taki, że w momencie, gdy frankowe umowy kredytowe zaczęły być unieważniane, roszczenia po stronie banków nie były już aktualne, bo się przedawniły, czyli kredytobiorca nie był zobowiązany do zwrotu otrzymanego kredytu, natomiast kredytobiorcy nadal skutecznie mogli domagać się od banków równowartości wpłaconych rat, czyli tak naprawdę na kredycie to kredytobiorca by wówczas nie mało zarobił.

Problem dostrzegł Sąd Najwyższy.

Kwestia od którego momentu liczyć początek biegu terminu przedawnienia doprowadziła do wielu rozbieżności, na problem ten zwróciła więc uwagę Prezes Sądu Najwyższego, która we wniosku z dnia 29 stycznia 2021 r., zwróciła się do pełnego składu izby Sądu Najwyższego o udzielenie odpowiedzi na następujące pytanie: „Czy w przypadku nieważności lub bezskuteczności umowy kredytowej z powodu niedozwolonego charakteru niektórych jej postanowień bieg przedawnienia roszczenia banku o zwrot kwot wypłaconych z tytułu kredytu rozpoczyna się od chwili ich wypłaty?”

Prezes zwróciła uwagę, że w orzecznictwie dominują różne poglądy w tym zakresie, gdyż przyjmuje się rozmaite sposoby określania początku biegu terminu przedawnienia takiego roszczenia, który jest oznaczany na chwilę wypłaty kwot, których zwrotu strona się domaga, albo na inną datę.

Zgodnie z pierwszym stanowiskiem, termin przedawnienia roszczenia rozpoczyna bieg już w chwili spełnienia świadczenia. Biorąc więc pod uwagę, że spełnienie świadczenia po stronie banku nastąpiło w innym momencie, niż po stronie kredytobiorcy, termin przedawnienia biegnie od innej chwili względem każdej z nich.

Natomiast drugi pogląd stanowi, że jest to data późniejsza od chwili postawienia tych środków do dyspozycji kredytobiorcy, co powoduje, że roszczenie to również później się przedawnia. W ramach tego nurtu orzecznictwa wskazuje się, że kluczowa jest data uprawomocnienia się orzeczenia unieważniającego umowę kredytową. Kwestia ta musi więc zostać rozstrzygnięta przez Sąd.

Uchwała siedmiu sędziów SN.

Zanim jednak pełen skład Izby zebrał się i wydał uchwałę, na temat przedawnienia wypowiedziało się siedmiu sędziów Sądu Najwyższego, wydając w tym przedmiocie uchwałę.

Uchwała z dnia 7 maja 2021 r. stanowi więc, że bank może żądać zwrotu świadczenia od chwili, w której umowa kredytu stała się trwale bezskuteczna. Sąd Najwyższy wyszedł z założenia, że całkowita bezskuteczność umowy kredytu staje się trwała (definitywna) wtedy, gdy należycie poinformowany o niedozwolonym charakterze postanowienia (bez którego umowa nie może wiązać) i jego konsekwencjach konsument nie wyraził świadomej i wolnej zgody na postanowienie, a jeżeli utrzymanie umowy jest możliwe po jej uzupełnieniu – sprzeciwił się temu uzupełnieniu.

O należytym poinformowaniu zaś można mówić wtedy, gdy konsumentowi udzielono w sposób obiektywny i wyczerpujący informacji o konsekwencjach prawnych, jakie może pociągnąć za sobą bezskuteczność niedozwolonego postanowienia, w tym – ewentualnie – o będącej jego następstwem bezskuteczności całej umowy i jej konsekwencjach. W takim więc ujęciu roszczenia banków pozostają zasadne.

Co na to TSUE?

TSUE wydał już kilka orzeczeń z zakresu przedawnienia roszczeń, a do najnowszych należą wyroki w sprawie C-609/19 oraz w sprawach połączonych od C-776/19 do C-782/19 BNP Paribas Personal Finance SA.

Zgodnie z wyrokiem wobec konsumenta, który zawarł umowę kredytu denominowanego w walucie obcej i nie ma wiedzy w zakresie nieuczciwego charakteru warunku zawartego w umowie kredytu, nie może obowiązywać jakikolwiek termin przedawnienia w odniesieniu do zwrotu kwot zapłaconych na podstawie tego warunku.

Natomiast w wyroku w sprawie C-485/19, Trybunał podkreślił, że zasadę skuteczności należy interpretować w ten sposób, że stoi ona na przeszkodzie krajowemu uregulowaniu przewidującemu, że wytoczone przez konsumenta powództwo o zwrot kwot nienależnie zapłaconych na podstawie nieuczciwych warunków umownych podlega trzyletniemu terminowi przedawnienia rozpoczynającemu bieg w dniu, w którym nastąpiło bezpodstawne wzbogacenie się.