wiadomości frankowicze

Pozew zbiorowy mBank – bank przegrał czy sprytnie ograł frankowiczów?

Takiego obrotu spraw chyba nikt się nie spodziewał, gdyż oto, po 10 latach, zakończył się jeden z pierwszych i najstarszych sporów dotyczących frankowych umów kredytowych, a więc proces grupowy toczący się przeciwko mBankowi. Sytuacja jest jednak o tyle niezwykła, że spór nie zakończył się na skutek wydania przez sąd wyroku od którego nie przysługują już środki odwoławcze, lecz dlatego, że mBank wycofał z sądu złożoną apelację.

Tym samym więc, po umorzeniu postępowania przez Sąd Apelacyjny w Łodzi, prawomocny stanie się wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi, który w całości uwzględnia roszczenia wysuwane przez frankowiczów. W działaniach banku trudno jednak nie doszukiwać się drugiego dna, w końcu rzadko się zdarza by po tak zaciętej walce nagle odpuścić, wszystko więc wskazuje na to, że mBank dobrze sobie skalkulował decyzję o wycofaniu apelacji.

Przypomnijmy, w kwestionowanych umowach zawarte zostały zapisy, które stawkę oprocentowania kredytu uzależniały od decyzji zarządu, a nie rynkowych parametrów, korzystny dla frankowiczów wyrok został więc wydany już przez sąd pierwszej instancji, który uznał, że klauzula pozwalająca zmieniać oprocentowanie kredytów właśnie w ten sposób, jest niedozwolona, tym samym więc bank ponosi odpowiedzialność wobec kredytobiorców.

Ranking Kancelarii Frankowych

Gdyby bowiem umowy były skonstruowane i wykonywane należycie, wyższe kwoty oprocentowania nie byłyby pobierane i żaden z kredytobiorców nie poniósłby z tego tytułu szkody.

Wyrok wydany został przez sąd pierwszej instancji w lipcu 2013 r., i uwzględniając powództwo sąd stwierdził, że umowy kredytowe powinny mieć stałe oprocentowanie, odpowiadające oprocentowaniu z dnia uruchomienia kredytu. Od tego wyroku mBank najpierw wniósł apelację, która nie została uwzględniona przez sąd drugiej instancji, a następnie skargę kasacyjną.

Sprawdź: Sztuczna inteligencja sprawdzi umowę i powie czy frankowicz może pozwać bank.

Przed Sądem Najwyższym bank miał nieco więcej szczęścia, gdyż dopatrując się uchybień, Sąd Najwyższy zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania, apelacja znów stała się więc przedmiotem rozważań sądu drugiej instancji. Kolejnego wyroku w przedmiotowej sprawie jednakże nie będzie, gdyż na skutek wycofania apelacji postępowanie zostanie umorzone i prawomocny stanie się wyrok wydany przez sąd pierwszej instancji, czyli ten w całości korzystny dla kredytobiorców.

O wycofaniu złożonej apelacji mBank poinformował za pośrednictwem swojej strony internetowej, w zamieszczonym komunikacie przeczytać natomiast możemy, że „mBank zdecydował się wycofać apelację od wyroku sądu pierwszej instancji (Sądu Okręgowego w Łodzi) z 3 lipca 2013 roku z uwagi na fakt, że sprawa (będąca na wokandzie od 2010 roku) w kolejnych latach znacząco oddaliła się od istoty sporu. Świadczą o tym rosnące żądania grupy powodowej. Wyrok Sądu Okręgowego w obecnych warunkach w naszej ocenie daje szansę na rozstrzygnięcie tej sprawy wokół kwestii, której w rzeczywistości dotyczyła. Od początku była nią zasada ustalania oprocentowania przez bank, a nie to, czy umowy były ważne.”

zobacz: Ranking Kancelarii Frankowych

Ponadto, bank wskazał, że orzeczenie sądu pierwszej instancji, które już wkrótce stanie się prawomocne, zawiera rozwiązanie kompromisowe, nie ulega więc wątpliwości, że mBank, bojąc się unieważnienia zawartych umów o kredyty we frankach, wolał przyjąć wcześniej wydany wyrok, który umów nie unieważnia, a jedynie zmienia oprocentowanie na stałe, odpowiadające oprocentowaniu z dnia uruchomienia kredytu.

W działaniach banku z łatwością więc widać zastosowaną taktykę wyboru mniejszego zła, niewykluczone bowiem było, że po rozpoznaniu apelacji sąd uznałby jednak, że umowy należy unieważnić, co byłoby zresztą zgodne z najnowszym orzecznictwem i rozwiązaniami stosowanymi w sprawach kredytów frankowych.

Wycofanie się z apelacji i „pogodzenie się” z wyrokiem wydanym przez sąd pierwszej instancji, to dla banku również dodatkowy argument, gdyby któryś kredytobiorca, objęty owym grupowy wyrokiem, postanowił jednak walczyć o więcej i zainicjował kolejny proces, lecz tym razem o stwierdzenie nieważności umowy.

W takim bowiem przypadku, bank może powoływać się, że w sprawie został już wydany prawomocny wyrok i przedmiotowa umowa była już oceniana przez sąd, który nieważności się nie dopatrzył, zatem nie można po raz kolejny oceniać klauzuli, która z umowy została już wyeliminowana.

Cofnięcie apelacji wcale więc nie wynikało z tchórzostwa, lecz to dobrze przemyślane posunięcie i zamiast blisko 1 300 nieważnych umów i roszczeń idących w miliony, bank odda kredytobiorcom równowartość zawyżonego oprocentowania, które pobrał. 

Bank jeszcze oficjalnie nie wydał komunikatu na temat tego w jaki sposób będzie teraz uwzględniać roszczenia kredytobiorców, którzy objęci zostali postępowaniem grupowym, można się jednak spodziewać, że bank nie będzie chętny do inicjowania nowych konfliktów i kwestia ta zostanie sprawnie załatwiona. Nie wykluczone jednak, że w zawieranych aneksach bank będzie próbował dodatkowo zabezpieczyć swoje interesy i „przez przypadek” będą one zawierały oświadczenia o zrzeczeniu się dalszych roszczeń, zwłaszcza, że na ten moment kredytobiorcom nadal przysługuje roszczenie o unieważnienie umowy o kredyt we frankach.

Jeśli z naszego tekstu dowiedziałeś się czegoś ciekawego POLUB NASZ PROFIL NA FACEBOOKU dla Ciebie to tylko kliknięcie, dzięki któremu zawsze będziesz miał dostęp do najnowszych informacji w sprawach frankowiczów, a dla nas zachęta do dalszego tworzenia pomocnych treści. Dziękujemy! 

 

 

Basia Kownacka

Interesuje ją wszystko co dotyczy prawnych aspektów sporów przeciwko instytucjom finansowym w zakresie roszczeń z tytułu kredytów powiązanych z walutą obcą oraz nieuczciwych praktyk rynkowych. Pod lupę bierze wszelkie kroki podejmowane przez banki w związku ze sporami frankowymi. Bacznie wsłuchuje się w głos Frankowiczów oraz ich rodzin. Chętnie podejmuje tematy społeczne, historie ludzi zmagających się ze spłatą kredytów frankowych. Masz temat? Napisz

2 komentarze

Kliknij tutaj, aby opublikować komentarz

  • Zwycięstwo? Frankowiczów? Chyba tylko na papierze. 10 lat sprawa w sądzie i po jej zakończeniu dostaną parę groszy i nadal mają umowy frankowe, które spłacać muszą! Hipoteka zostaje na nieruchomości i płacą nadal wszystko wg obecnego kursu franka. Tyle tylko, że pieniądz które dostaną będą mogli przeznaczyć na kolejny pozew przeciwko bankowi, tym razem aby uzyskać jedynie słuszne i dobre dla frankowicza orzeczenie czyli – UNIEWAŻNIENIE KREDYTU FRANKOWEGO.

    • Teraz to jest jasne i oczywiste. W czasach kiedy składano ten pozew nikt nie śnił nawet, że te umowy będzie można unieważnić. Sama sprawa wprowadzenia pozwów grupowych też była dość świeża więc ani prawnicy ani tym bardziej osoby posiadające kredyty frankowe nie mogły przewidzieć, że pozwy zbiorowe to tak fatalne narzędzie dochodzenia swoich spraw. Od jakiegoś czasu każdy kto był w pozwie zbiorowym tylko myśli jak z niego wystąpić. Nie zawsze jest to jednak możliwe. Ogólnie nie ma tego złego co bvy na dobre nie wyszło bo nadal każdy z tego pozwu może i pewnie będzie dochodził unieważnienia umowy w pozwach indywidualnych.