Kredyt bez odsetek i bez prowizji — najostrzejsza kara, jaką polskie prawo przewiduje dla banku za błędy w umowie — zostaje. Ale ma karać rzadziej. Pełnomocniczka ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumentów mówi wprost: obecny art. 45 to w ocenie resortu nadtranspozycja prawa UE, a nowy katalog naruszeń będzie węższy.
Stawka jest policzalna: około 25 milionów czynnych umów kredytu konsumenckiego, ponad 100 tysięcy reklamacji w bankach i około 25 tysięcy spraw w sądach. Zegar też tyka: nowa ustawa musi zdążyć przed 20 listopada 2026 r., kiedy zaczyna się stosowanie unijnej dyrektywy CCD2. Dla klientów gra idzie o odsetki i prowizje, które dziś potrafią wracać w tysiącach złotych. Dla banków — o mniej automatyzmu i więcej miarkowania.
To nie jest kolejna dyskusja o frankach. To przebicie linii w sporze o kredyty gotówkowe, ratalne i limity, w którym sankcja kredytu darmowego przez lata była jedyną realną karą w ustawie. Resort sprawiedliwości przejął prace po UOKiK i zapowiada system „proporcjonalny”: pełne skreślenie odsetek tylko przy naruszeniach, które odbierają konsumentowi możliwość oceny zobowiązania. Lżejsze błędy mają dostać lżejszą odpowiedź, na przykład zakaz naliczania nieujawnionego kosztu.
Trzy deklaracje Ministerstwa Sprawiedliwości, które ustawiają całą grę
W wywiadach dla Business Insider Polska i Dziennika Gazety Prawnej Aneta Wiewiórowska-Domagalska potwierdza trzy rzeczy naraz. Po pierwsze: sankcja kredytu darmowego ma zostać utrzymana. Nie znika z ustawy o kredycie konsumenckim. Po drugie: katalog naruszeń ma być węższy niż dziś.W tej chwili w polskim prawie mamy zbyt wiele naruszeń karanych SKD. Mamy nadtranspozycję, która jest naruszeniem prawa europejskiego — mówi pełnomocniczka. Punktem wyjścia ma być obecny art. 45, „minus te naruszenia, które TSUE uznał za zbyt błahe, aby można było je obwarować sankcją kredytu darmowego”.Po trzecie: sankcja kredytu darmowego nie ma być już jedyną sankcją w ustawie. „Teraz w ustawie na poziomie sankcji mamy jedynie SKD i nic więcej” — wskazuje. Przykłady innych narzędzi, które resort chce dopisać, to klasyczne rozwiązania z unijnego acquis: jeśli kredytodawca nie poinformował o koszcie, nie może go naliczać; jeśli pobrał nienależne świadczenie, konsument może żądać zwrotu bez owijania sprawy w zasady ogólne. Brzmi technicznie. W praktyce oznacza coś prostego: pełne zero odsetek i prowizji ma zostać zarezerwowane dla naruszeń, które w ocenie projektodawcy rujnują przejrzystość rachunku. Reszta błędów dostanie lżejszą, „adekwatną” odpowiedź. I tu zaczyna się pytanie o kalendarz.
Dlaczego spór wybucha właśnie teraz
Kalendarz jest twardy. Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/2225 (CCD2) miała być wdrożona wcześniej; stosowanie przepisów przypada na 20 listopada 2026 r. Projekt UC82, który pisał UOKiK, został w maju 2026 r. wycofany z prac Komitetu do Spraw Europejskich po decyzji premiera o odwołaniu upoważnienia dla Prezesa UOKiK. Gospodarzem prac zostało Ministerstwo Sprawiedliwości. To rzadki manewr. I ma konsekwencje. UOKiK pisał sankcję bez narzędzi procesowych. Resort sprawiedliwości ma w ręku koszty sądowe, procedurę cywilną i organizację sądów. Gazeta Prawna w komentarzu legislacyjnym wskazuje, że to pierwsza konfiguracja, w której miarkowanie sankcji można w ogóle połączyć z tanim trybem jej egzekwowania. Bez tego „proporcjonalność” w segmencie niskokwotowym kończy się wygaszeniem roszczeń: średnia rata kredytu ratalnego to około 2 tys. zł, a koszt sporu o kilka tysięcy szybko zjada potencjalny zwrot. Równolegle rośnie temperatura rynkowa. Business Insider przytacza liczby: około 25 mln czynnych umów kredytu konsumenckiego, ponad 100 tys. reklamacji o sankcję kredytu darmowego, około 25 tys. spraw w sądach (dane sektora na koniec marca 2026 r. mówiły o 104,7 tys. reklamacji i 27,2 tys. pozwów). Orzecznictwo prawomocne nadal w dużej części sprzyja bankom — sektor szacował swoją skuteczność na ok. 80–85 proc. — ale wyroki TSUE i Sądu Najwyższego mogą ten obraz przesunąć. Część banków już zaczyna zwracać nienależnie pobrane odsetki, zanim zapadnie jednolita linia.UKNF chce iść dalej niż resort
Tu widać pęknięcie po stronie państwa. UKNF w stanowisku dla Business Insider Polska napisał, że sankcja kredytu darmowego:oderwała się od idei ochrony konsumenta i stała się pomnikiem instrumentalizacji ochrony konsumenckiej na rynku finansowym.Nadzór preferuje wariant „czystej kartki” i dodaje, że wobec braku możliwości uczynienia sankcji proporcjonalną „należy poważnie zastanowić się nad jej usunięciem”. Ministerstwo Sprawiedliwości idzie inną ścieżką: utrzymać sankcję, ale ją zawęzić i uzupełnić o gradację. To nie jest to samo, co skreślenie art. 45. Dla konsumenta różnica jest jednak namacalna. Im węższy katalog pełnej sankcji, tym więcej spraw spada do strefy „zwróć nieujawniony koszt” albo „oddaj połowę odsetek”, jeśli wróci konstrukcja kredytu „półdarmowego” z wycofanego projektu UOKiK. Narodowy Bank Polski w półrocznym raporcie o stabilności finansowej opisywał ryzyko prawne banków inaczej niż KNF: wpływ na ryzyko systemowe miał się obniżyć. Spór regulatorów nie jest akademicki. Od tego, czy wygra narracja „pomnika instrumentalizacji”, czy narracja „precyzyjnej, ale surowej sankcji”, zależy treść ustawy, którą Sejm zobaczy przed listopadem.
