wiadomości frankowicze

Bankowi NIE NALEŻY SIĘ wynagrodzenie z tytułu korzystania z kapitału ani ODSETKI

Czy bankowi nie należy się nic ponad zwrot kapitału, gdy umowa kredytowa zostaje unieważniona przez sąd? Na to wygląda. A przynajmniej tak wynika z nowego orzeczenia Sądu Okręgowego w Kaliszu, który pozbawił kredytodawcę złudzeń i szans na zarobek na nieuczciwym kredycie. To dobra informacja dla kredytobiorców, którzy z wypiekami na twarzy czekają na czwartkową opinię Rzecznika Generalnego TSUE w sprawie wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z kapitału. Czy stanowisko unijnego urzędnika pokryje się z decyzją kaliskiego sądu?

  • Sąd Okręgowy w Kaliszu odrzuca roszczenia banku o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z kapitału
  • Tym samym kredytobiorca po unieważnieniu swojej umowy musi rozliczyć się wyłącznie z nominalnej kwoty kredytu
  • SO w Kaliszu nie znalazł podstaw, by uznać pretensje banku, gdyż roszczenie, o które ten się ubiegał, nie istnieje w polskim porządku prawnym
  • Korzystne orzecznictwo kaliskiego sądu powoduje, że w zaledwie rok podwoiła się liczba spływających do niego pozwów frankowych.

Sąd w Kaliszu odrzuca roszczenia banku. Czy to początek końca pozwów o opłatę za bezumowne korzystanie z kapitału?

Kontr powództwa banków o tzw. wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z kapitału wprost zapychają polskie sądy. Banki na masową skalę pozywają frankowiczów, bo zależy im na niedopuszczeniu do przedawnienia roszczeń. Bank jako przedsiębiorcę obowiązuje dużo krótszy termin przedawnienia niż konsumenta – są to zaledwie 3 lata. Jedna z takich spraw trafiła do Sądu Okręgowego w Kaliszu, który nie miał problemu z oceną zasadności żądań kredytodawcy.

Stwierdził, że skoro umowa została uznana za nieważną, to bank nie może ubiegać się o więcej niż sam zwrot kapitału. Nie przysługuje mu waloryzacja świadczenia ani odsetki, a już tym bardziej coś, co banki nazywają wynagrodzeniem za korzystanie z kapitału, które, zdaniem ekspertów, jest potworkiem prawnym stworzonym zresztą przez sam sektor bankowy na potrzeby spraw frankowych.

Banki widocznie zainspirowały się odstraszającym charakterem unijnej dyrektywy 93/13/EWG i uznały, że podobny efekt warto wywrzeć na frankowiczach – poprzez kontr pozwy właśnie. Taktyka ta sprawdzała się tylko przez chwilę, ponieważ sądy powszechne zaczęły szybko weryfikować roszczenia banków i pokazywać im ich miejsce w szeregu. W sierpniu 2021 roku sędzia Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia, chcąc poznać zdanie TSUE w zakresie sposobu rozliczenia stron po unieważnieniu umowy, wystąpił z pytaniem prejudycjalnym do tego organu. Sprawa została zarejestrowana pod sygnaturą C-520/21 i jest w toku.

Wyrok powinien zapaść w połowie roku i zostanie poprzedzony opinią Rzecznika Generalnego, której data publikacji to 16 lutego br. A ponieważ opinia Rzecznika jest zwykle zbieżna ze stanowiskiem TSUE, frankowicze już za kilkadziesiąt godzin poznają prawdopodobny kształt linii orzeczniczej unijnych sędziów.

Potencjalne prokonsumenckie orzeczenie jest wyraźnie nie na rękę sektorowi bankowemu i Komisji Nadzoru Finansowego. Zdaniem szefa KNF sankcja darmowego kredytu, czyli sytuacja, w której bank nie zarabia na udzielonym, a następnie unieważnionym zobowiązaniu, prowadziłaby do bezpodstawnego wzbogacenia się po stronie konsumenta.

Tego samego argumentu użył kredytodawca, który pozwał swojego klienta w Sądzie Okręgowym w Kaliszu, domagając się opłaty za bezumowne korzystanie z kapitału. Frankowicz pożyczył od banku 350 tys. zł – z takiej kwoty powinien rozliczyć się po unieważnieniu umowy, ale zdaniem banku to nie wystarczy: powinien jeszcze dać zarobić kredytodawcy, i to niemało, bo aż 151 tys. zł. Na tyle bank wycenił swoje wynagrodzenie w tej sprawie. Bank, który wskutek unieważnionej umowy nie mógł zarobić na odsetkach, postanowił „odkuć się”, pozywając klienta do sądu, ale bezskutecznie.

Odstraszający efekt unijnej dyrektywy na krajowym gruncie

Z wypowiedzi sędzi, która oddaliła roszczenia banku, jasno wynika, że zauważa ona potrzebę szczególnej ochrony konsumenta przed nieuczciwymi zachowaniami przedsiębiorcy. W opinii kaliskiego sądu, gdyby bankowi przyznano wynagrodzenie, o które rościł, postawiłoby to kredytobiorcę w gorszej sytuacji i zachęciło bank do stosowania nieuczciwych zapisów umownych w przyszłości. Stanowisko to jest zbieżne z treścią i celem unijnej dyrektywy 93/13/EWG, która chroni konsumentów przed abuzywnymi klauzulami umów.

Sędzia wydająca wyrok zauważyła też, że na gruncie krajowego prawa cywilnego jedyne świadczenie związane z korzystaniem z czyjegoś kapitału to… odsetki. A do tych bank nie może mieć prawa, ponieważ umowa została uznana za od początku nieważną. Wyrok z Kalisza jest nieprawomocny. Wiadomo już, że obie strony sporu zdecydowały się na apelację, która toczyć się będzie w Łodzi.

Prokonsumenckie orzecznictwo kaliskiego sądu nie umyka uwadze frankowiczów, którzy coraz chętniej składają swoje pozwy właśnie w tym sądzie, jeśli tylko jest właściwy dla ich miejsca zamieszkania. Czy w przyszłości frankowicze będą darzyć lokalne sądy większym zainteresowaniem niż warszawski Wydział Frankowy? Niewykluczone, ponieważ w mniejszych sądach jest krótsza kolejka chętnych i co za tym idzie – można w nich szybciej uzyskać termin pierwszej rozprawy.

Jasna i zgodna z unijnymi standardami linia orzecznicza w lokalnych sądach to dobra informacja w świetle planowanej reformy kodeksu postępowania cywilnego, nad którą pracują rządzący. Jeśli nowelizacja kpc wejdzie w życie, frankowicz straci prawo wyboru sądu, w którym toczyć się będzie jego proces: jedyną dostępną dla niego opcją będzie właśnie sąd właściwy dla jego miejsca zamieszkania. Tym samym z doświadczenia warszawskich orzeczników z Wydziału Frankowego będą mogli korzystać tylko ci kredytobiorcy, dla których sądem właściwym przez miejsce zamieszkania jest SO w Warszawie.

Zmiana nie powinna mieć wpływu na sam kształt orzeczeń, może jednak oddziaływać na tempo wydawania wyroków – nie wiadomo jak na razie, czy pozytywnie, czy negatywnie.

Problem może natomiast pojawić się z zabezpieczeniem roszczeń, które jest stosunkowo łatwe do uzyskania w Warszawie, zaś lokalne sądy podchodzą do tego narzędzia z pewną dozą nieufności. Kredytobiorcy, którzy nie pozwali jeszcze banku, a chcą to zrobić, jednocześnie składając w sądzie wniosek o wstrzymanie spłaty rat kredytowych, powinni śpieszyć się z decyzją, by wyprzedzić wejście w życie reformy kpc.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]