Bank nie przyznał, że umowa była wadliwa. Wystarczyło uznać powództwo i zapłacić, by Trybunał Sprawiedliwości UE umorzył sprawę C-566/24 — a razem z nią siedem pytań, od których zależą tysiące polskich sporów o sankcję kredytu darmowego. Łódzki sędzia uznał ten manewr za bezskuteczny i 5 maja 2026 r. zażądał, by Trybunał wrócił do pytań. To pierwszy taki wniosek w historii łódzkiego sądu. Stawka jest konkretna: kwietniowy wyrok C-744/24 uciął już bankom odsetki od skredytowanych kosztów, ale siódemka z Łodzi idzie dalej — pyta m.in. o to, od kiedy liczyć rok na oświadczenie o darmowym kredycie.
Jedenaście tysięcy złotych. Siedem pytań. Jedno umorzenie
Mechanizm jest suchy i nie wymaga sceny z sali. Sąd krajowy zadaje Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej pytania prejudycjalne, gdy nie wie, jak czytać prawo Unii w konkretnym sporze. Trybunał nie rozstrzyga Twojej raty. Tłumaczy przepis. Tę wykładnię stosują potem sądy w Polsce, także w sprawach, których nikt jeszcze nie wniósł. Dlatego siedem pytań z Łodzi ważyło więcej niż jeden pozew o 11 287,37 zł. Chodziło m.in. o to, czy bank może brać odsetki od finansowanej prowizji, jak ma informować o koszcie i kiedy w ogóle otwiera się sankcja kredytu darmowego. Odpowiedź mogła wejść do tysięcy teczek. Kwota z pozwu mogła zniknąć z jednego konta jednym przelewem. I zniknęła. 23 stycznia 2025 r. Santander Bank Polska uznał powództwo i zapłacił te 11 287,37 zł. Nie przyznał, że umowa była wadliwa. Uznał roszczenie o zapłatę. To wystarczy, by spór w postępowaniu głównym stał się bezprzedmiotowy. A gdy spór gaśnie, Trybunał może uznać, że pytania straciły cel. 5 marca 2026 r. siódma izba wydała postanowienie w sprawie C-566/24 Consumer Rights Recovery. Podstawą były art. 53 § 2 i art. 100 § 2 regulaminu postępowania przed Trybunałem. Język postępowania: polski. Strony: Consumer Rights Recovery sp. z o.o., dawniej Helpfind Recovery sp. z o.o., przeciwko Santander Bank Polska S.A. Publikacja: Dziennik Urzędowy C/2026/3030 z 15 czerwca 2026 r. Sentencja mieści się w jednym zdaniu:Postępowanie w przedmiocie wniosku o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym złożonego przez Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi (Polska) postanowieniem z dnia 23 lipca 2024 r. zostaje umorzone.Trybunał uznał, że sąd odsyłający nie wyjaśnił, dlaczego samo uznanie powództwa miałoby być sprzeczne z prawem. Nie wskazał też konkretnych okoliczności obejścia. Drzwi zostawił jednak uchylone: umorzenie nie zamyka drogi do ponownego pytania. Postępowanie w Luksemburgu trwało około 561 dni. Przez około 296 z nich Trybunał wiedział już o uznaniu. Dla Ciebie, jeśli masz kredyt konsumencki z prowizją wrzuconą do kapitału, liczba 11 287,37 zł nie jest wygraną. Jest ceną, za którą z wokandy zeszło siedem pytań. Poniżej: jak ta umowa była skonstruowana, kto dziś stoi w procesie, dlaczego sędzia Mateusz Podhalicz uznał uznanie za bezskuteczne i czego C-744/24 już nie załatwia.
44 tysiące w umowie, 40 tysięcy na koncie
Kredyt gotówkowy z lipca 2021 r. Siedem lat spłaty. W umowie kwota kredytu: 44 000 zł. Na konto kredytobiorcy weszło 40 000,44 zł. Prowizję 4 439,56 zł bank przelał samemu sobie. Odsetki: 14 100,73 zł. Do spłaty: 58 540,73 zł. Zatrzymaj się na tych dwóch przelewach. Klient dostał czterdzieści tysięcy złotych i czterdzieści cztery grosze. Reszta z „kwoty kredytu” nie opuściła banku. A odsetki szły także od tej reszty. Innymi słowy: płacisz procent od kosztu, którego nie miałeś w ręku. To nie jest niuans księgowy. To oś, po której idzie spór o sankcję kredytu darmowego (dalej: SKD) w tej sprawie i w tysiącach innych. Art. 45 ustawy z 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim mówi krótko: po pisemnym oświadczeniu, gdy kredytodawca naruszył wskazane obowiązki, konsument zwraca kredyt bez odsetek i innych kosztów. SKD nie jest nagrodą za bycie klientem. Jest konsekwencją uchybienia. Bez uchybienia nie ma sankcji, nawet gdy liczby w umowie wyglądają krzywo. We wrześniu 2023 r. kredytobiorca złożył oświadczenie o skorzystaniu z SKD. Dwa tygodnie później sprzedał roszczenie spółce Consumer Rights Recovery, działającej wówczas jako Helpfind Recovery. W październiku 2023 r. spółka pozwała bank o 11 287,37 zł. Kredyt nadal jest spłacany. Kredytobiorca nie jest już stroną procesu. Co miesiąc w racie wciąż siedzi procent od tych 4 439,56 zł, które bank zatrzymał.Na wokandzie spółka, w racie kredytobiorca
Pozwanym był Santander Bank Polska. Od stycznia 2026 r. większościowym właścicielem jest Erste Group, a bank działa jako Erste Bank Polska. Naprzeciwko w Łodzi nie stoi już człowiek z umową z 2021 r. Stoi nabywca wierzytelności. Cesja sama w sobie nie jest zakazana. W październiku 2025 r. TSUE w sprawie C-80/24 potwierdził, że sprzedaż takich roszczeń przedsiębiorcy jest dopuszczalna. Oświadczenie o SKD złożył sam kredytobiorca, zanim spółka weszła do akt. Sąd w Łodzi cesji nie unieważnił. To ważne, bo obóz bankowy lubi skleić dwa pytania w jedno: czy konstrukcja umowy jest wadliwa i czy spółka w ogóle „zasługuje” na narzędzia ochrony konsumenta. Pierwsze pytanie idzie do Luksemburga. Drugie jest sporem o to, kto trzyma legitymację. Skala tego rynku już nie jest anegdotą. Ministerstwo Sprawiedliwości zaczęło liczyć pozwy o SKD dopiero w styczniu 2026 r. W pierwszym kwartale wpłynęło 4375 spraw, w drugim 6872 (wzrost o 57 proc.). W półroczu łącznie 11 247 pozwów. Zaległość do rozpoznania skoczyła w jednym kwartale z 3944 do 8888. Same banki na koniec marca podawały 104 704 reklamacje i 27 241 pozwów. W pierwszym kwartale trzy czwarte pozwów szło od nabywców roszczeń, w drugim 65 proc. Dwa na trzy pozwy nadal nie wychodzą wprost z kieszeni kredytobiorcy. Jeśli sprzedajesz roszczenie, wychodzisz z procesu. Nie wychodzisz z raty. W tej sprawie widać to bez ozdobników: spółka walczy o zapłatę i o ustalenie, że umowa stała się kredytem darmowym, a człowiek z lipca 2021 r. co miesiąc oddaje odsetki od prowizji, której nie dostał.5 maja: uznanie bezskuteczne, pierwszy taki wniosek
Po uznaniu ze stycznia 2025 r. powódka nie zwinęła akt. Rozszerzyła żądanie o kolejne około 3 000 zł i zażądała ustalenia, że umowa stała się kredytem darmowym. Bank zapłacił kwotę z pierwotnego pozwu, odsetki i część kosztów. Nie zapłacił kwoty z rozszerzenia. Potwierdzają to sąd i pełnomocnik powódki. Spór o resztę i o charakter umowy został. Trybunał i tak umorzył pytania. 5 maja 2026 r. sędzia Mateusz Podhalicz z Sądu Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia wydał postanowienie. Dokument, z uzasadnieniem, liczy 65 stron. Sąd żąda dwóch rzeczy, w tej kolejności. Po pierwsze: by Trybunał uchylił postanowienie z 5 marca 2026 r. i wrócił do pytań. Po drugie, jeśli Luksemburg odmówi: by te same siedem pytań zadać od nowa. Do tego czasu sprawa krajowa pozostaje zawieszona. Sędzia nie chce orzekać w ciemno, dopóki nie ma wykładni. Uznanie powództwa uznał za bezskuteczne. Logika, którą da się opisać bez cytowania 65 stron słowo w słowo, jest procesowa. Bank zapłacił dopiero po przegranej w sądzie okręgowym. Mógł to zrobić rok wcześniej, gdy pytania jeszcze nie wisiały nad sektorem. W ocenie sądu to zła wiara i próba manipulacji wymiarem sprawiedliwości. Bank tę ocenę kwestionuje. Sędzia dodał jeszcze jedno, ostrzejsze od kwoty. Trybunał nie miał kompetencji, by oceniać krajową czynność procesową. Ta część rozstrzygnięcia z 5 marca, w tym ujęciu, sądu krajowego nie wiąże. Innymi słowy: Luksemburg może umorzyć własne pytania, gdy uzna je za bezprzedmiotowe. Nie może, według łódzkiego sądu, przesądzić za Polskę, czy uznanie w ogóle „wzięło” w procesie. Rzeczniczka Sądu Okręgowego w Łodzi, sędzia Monika Pawłowska-Radzimierska, potwierdziła, że to pierwszy taki wniosek w historii tego sądu. Do 11 sierpnia 2026 r. Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia nie dostał z Luksemburga odpowiedzi. Sprawa stoi. Pytania wiszą. Rata idzie.Sześć zniknięć, zanim ktoś zdążył odpowiedzieć
Łódzki sędzia nie maluje spisku. Wskazuje wzorzec. Sześć innych polskich pytań o kredyty zniknęło z wokandy TSUE, zanim Trybunał zdążył odpowiedzieć. Sąd Okręgowy w Warszawie wycofał pytanie w sporze z mBankiem po roku. Ten sam sąd, w sprawie przeciwko BPH, cofnął wniosek po dziesięciu miesiącach. Sąd Okręgowy w Krakowie wycofał pytanie w sprawie Alior Banku. To jedyne z szóstki, które w ogóle podało powód: postępowanie główne zostało umorzone. Trzy kolejne zniknięcia poszły tą samą drogą. Pytania wycofały Sąd Apelacyjny w Warszawie, Sąd Okręgowy w Poznaniu i ponownie Sąd Okręgowy w Warszawie. W trzech sprawach etap pisemny już się skończył. Stanowiska zdążyły złożyć bank, polski rząd i Komisja Europejska, w jednej także Portugalia. Dokumenty pokazują skutek, nie motyw. Nie wiemy, dlaczego te sądy cofnęły pytania. Wiemy, że odpowiedzi nie było. Wszystkie sześć pytań szło z sądów okręgowych albo apelacyjnych. Sędzia, który nie wycofał swojego wniosku, orzeka w sądzie rejonowym. To nie hierarchia heroizmu. To fakt o instancji. Rejon w Łodzi robi coś, czego sześć wyższych sądów nie zrobiło: zostawia pytania na stole, gdy bank płaci. W uzasadnieniu pojawia się praca Marca Galantera z 1974 r., „Why the Haves Come Out Ahead”. Podział jest prosty, gdy przetłumaczysz go na ratę. Gracz jednorazowy (kredytobiorca) chce wygrać swoją sprawę i iść dalej. Gracz powtarzalny (bank) liczy regułę, nie jedną kwotę. Przegrana w jednym procesie za 11,3 tys. zł może być tańsza niż wyrok, który otworzy identyczną konstrukcję w tysiącach umów. Cisza z Luksemburga ma cenę. Tu ta cena jest publiczna: 11 287,37 zł.Bank: to sprzeczne z prawem Unii. Cesja i tak stoi
Obóz Erste odpowiada dwoma torami. Pierwszy jest unijny. Kamil Biedroń, dyrektor Departamentu Obsługi Prawnej Biznesu, mówi wprost, że ponowne otwarcie przeczy prawu europejskiemu, bo po uznaniu meritum nie potrzebuje już wyroku TSUE:Próba reasumpcji postępowania przed TSUE przez sąd krajowy w okolicznościach, w których merytoryczne rozstrzygnięcie sądu w tej sprawie nie wymaga wyroku TSUE, stoi w oczywistej sprzeczności z prawem europejskim.Drugi tor dotyczy tego, kto pozwał. Powodem, podkreśla bank, nie jest konsument, tylko profesjonalny nabywca wierzytelności, który narzędzi ochrony konsumenckiej używa dla zysku. Bank spodziewa się kolejnej odmowy. W tej logice Luksemburg raz już uznał pytania za bezprzedmiotowe i nie ma powodu wracać. Oba tory da się czytać bez kupowania któregokolwiek. Cesja jest legalna (C-80/24). Oświadczenie o SKD złożył kredytobiorca, nie spółka. Sąd w Łodzi cesji nie obalił. Z drugiej strony spółka naprawdę nie jest konsumentem i naprawdę zarabia na sporze. To nie znosi pytań o odsetki od prowizji. Znosi złudzenie, że na wokandzie wciąż stoi ten sam człowiek, który w 2021 r. podpisał umowę. Jeśli ktoś sprzedaje Ci tę historię jako dowód, że „bank przyznał wadę umowy”, sprzedaje skrót. Bank zapłacił pozew. Nie przyznał wady. Jeśli ktoś sprzedaje ją jako dowód, że SKD w tej umowie już działa, też sprzedaje skrót. SKD w polskim modelu wymaga oświadczenia, uchybienia i oceny sądu. Przelew 11 287,37 zł tego nie zastąpił.
