wiadomości frankowicze Wyróżnione

Zaskakujące i podstępne propozycje ugód za kredyty we frankach – Frankowicze ZDRADZAJĄ jak wyglądają ZAKULISOWE negocjacje

Dobrowolne ugody frankowe miały być – według banków, ale także instytucji takich jak KNF czy nawet Ministerstwo Sprawiedliwości – najlepszym sposobem na zakończenie sporu pomiędzy kredytobiorcami a instytucjami finansowymi. Do tej pory zawarto ponad 87 tys. takich porozumień, a banki nie ustają w staraniach, by namówić na tego typu zażegnanie sporu kolejnych frankowiczów. W przekazie medialnym nie ma zgody co do tego, czy ugody frankowe są korzystne, czy może kompletnie nieopłacalne. Banki oczywiście twierdzą, że „ugoda jest lepsza niż proces”, z kolei pełnomocnicy prawni kredytobiorców mają wiele zastrzeżeń do proponowanych ich klientom ugód. Sprawdźmy teraz na przykładach, co bank jest skłonny zaproponować frankowiczowi, który wejdzie na drogę sądową i jasno pokaże, że jego intencją jest eliminacja umowy z obrotu prawnego.

W tym artykule poruszamy następujące kwestie:

  • Sprawdzamy, jak wyglądają konkretne propozycje ugodowe dużych „frankowych” kredytodawców, takich jak Pekao S.A., BPH S.A., mBank S.A., czy BNP Paribas
  • Próbujemy odpowiedzieć na pytanie, czy ugody Pekao S.A. są rzeczywiście tak korzystne, jak przedstawia się je w mediach głównego nurtu
  • Opisujemy zachowanie banków w relacjach z klientami, którzy weszli już na ścieżkę prawną i dążą do unieważnienia umowy (lub uzyskali już wyrok w swojej sprawie)
  • Zastanowimy się też nad tym, czy rzeczywiście każda kolejna propozycja ugodowa banku jest korzystniejsza niż poprzednia.

Zaczynajmy.

Ugoda jest lepsza niż proces, TAK tylko, dla kogo?

Od ok. 3 lat największe banki w Polsce proponują frankowiczom dobrowolne ugody, które mniej lub bardziej pokrywają się z tym, co w grudniu 2020 roku zalecił przedstawicielom sektora przewodniczący KNF. Obecnie, po licznych zmianach w orzecznictwie (i kilkunastu prokonsumenckich wyrokach TSUE), śmiało można powiedzieć, że niemal wszystkie banki, te wciąż działające na polskim rynku, jak i te, które z niego wyszły, są zainteresowane polubownym rozwiązaniem konfliktu o franki.

Według danych pochodzących sprzed kilku tygodni, banki zawarły ponad 87 tys. frankowych ugód. Równolegle są stroną ponad 180 tysięcy sporów sądowych o kredyty w CHF.

Banki namawiają frankowiczów na ugody, tak jak cierpliwy rodzic zachęca krnąbrne dziecko do porzucenia dąsów na rzecz spokojnej rozmowy. Twierdzą, że ugoda jest lepsza niż proces – wg nich jest tania, pewna i szybka, proces zaś ciągnie się w nieskończoność, jest drogi, a jego wynik wcale nie jest taki pewny. Stoi to w oczywistej opozycji do statystyk pochodzących z kancelarii prawnych, a nawet z samych banków (które umieszczają je w swoich sprawozdaniach finansowych). Z tych wynika, że wśród prawomocnie zakończonych spraw aż 98 do 99 proc. to te, które rozsądzono na korzyść frankowiczów.

Przegrany proces frankowy to dla banku koszt rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Stąd parcie na ugody

Znacznie ponad 90 proc. wyroków zapadających w sądach II instancji dotyczy unieważnień umów w całości – tzw. odfrankowienia stanowią obecnie tylko kilka procent orzeczeń. Mogłoby się więc wydawać, że w takim otoczeniu orzeczniczym banki będą gotowe do daleko idących ustępstw na rzecz konsumentów, tylko po to, by uniknąć kosztownych procesów, apelacji, skarg kasacyjnych, a na końcu płacenia klientom gigantycznych odsetek ustawowych za opóźnienie.

Przeciętny koszt procesu frankowego po stronie banku to ok. 35 tys. zł – a kwota ta nie zawiera w sobie kosztów opieki prawnej. Czy zatem banki proponują klientom uczciwe ugody? Czy w kontakcie z nimi postępują fair? A może dalej uciekają się do ogranych sztuczek, postępują z klientami taśmowo i nie uczą się na dotychczas popełnionych błędach?

Spróbujmy znaleźć odpowiedzi na te pytania, analizując propozycje ugodowe, które otrzymali w ostatnim czasie nasi czytelnicy.

Propozycja ugody BNP PARIBAS: przypadek pani Anny

Pierwsza oferta banku, którą dziś omówimy, dotyczy pani Anny, która pozwała BNP Paribas w 2023 roku. Z pierwszą propozycją ugody bank wyszedł wobec klientki osobiście, druga natomiast została złożona w marcu 2024 roku już bezpośrednio do reprezentującej klientkę kancelarii.

Klientka banku po zapoznaniu się z drugą ofertą doszła do wniosku, że zaproponowane warunki są dla niej nie do zaakceptowania. Po porozumieniu się z adwokatem utwierdziła się w tym przekonaniu – pełnomocnik prawny pani Anny dokonał skrupulatnej analizy propozycji ugodowej i uznał, że BNP Paribas w istocie proponuje nie klasyczną ugodę, a aneks do umowy.

Założenia i warunki propozycji ugody banku są następujące:

BNP Paribas proponuje przewalutowanie aktualnego zadłużenia pani Anny z tytułu frankowego kredytu na PLN, a następnie umorzenie części długu. Efektem ma być doprowadzenie do sytuacji, w jakiej klientka znalazłaby się, gdyby jej kredyt przewalutowano po kursie 0,2845 CHF/PLN.

Bank proponuje oprocentowanie kredytu po konwersji zgodnie z obowiązującą stawką WIBOR 3M+stała marża wynosząca 1,5 proc. Alternatywnie BNP Paribas oferuje przejście na stałą stopę oprocentowania w wysokości 7,19 proc., która miałaby obowiązywać już do końca okresu kredytowania. To dość wygórowana stawka, jeśli weźmie się pod uwagę aktualne oprocentowanie kredytów frankowych, jak również to, że tendencja w Polsce wskazuje raczej na obniżanie stóp procentowych (aktualna stopa referencyjna wynosi 5,75 proc.) niż na kolejne podwyżki.

Sprawdźmy teraz, jak wyglądałoby to na liczbach i porównajmy tę propozycję z tym, co kredytobiorczyni może zyskać, odrzucając propozycję i kontynuując proces sądowy.

BNP Paribas informuje w swojej ofercie, że:

  • kwota aktualnego (na dzień 8 marca 2024 roku) zadłużenia pani Anny wynosi 80 262,56 CHF
  • wskazana kwota do umorzenia to 75 168,54 CHF
  • saldo kredytu pozostałe do spłaty po konwersji zobowiązania wyniesie 22 834,70 zł
  • wysokość pierwszej raty po podpisaniu aneksu wyniesie od 265,86 zł (stopa stała, raty malejące) do 267,88 zł (stopa zmienna).

Pani Anna zdecydowała, że propozycja BNP Paribas, mimo że „szybka i pewna”, jest dla niej mniej atrakcyjna niż proces sądowy. Jeśli wygra prawomocnie z bankiem i unieważni swój kredyt, zyska na tym znacznie więcej, niż proponuje bank. Policzmy, ile dokładnie.

Wpierw kilka słów o zaciągniętym kredycie:

Pani Anna wzięła w BNP Paribas kredyt w wysokości 153 284,92 CHF, a bank wypłacił jej 339 634,27 zł. W styczniu 2023 roku pani Anna miała spłacone 102 473,45 zł i 63 813,72 CHF. 6 marca 2023 roku sąd postanowił zabezpieczyć roszczenie kredytobiorczyni, a bank nie zaskarżył tej decyzji. Kredytobiorczyni ma kilkadziesiąt tysięcy złotych nadpłaty ponad kapitał kredytu, a mimo to bank chce, aby po konwersji kredytu oddała ona jeszcze 22 834,70 zł.

Jeżeli klientka BNP Paribas unieważni swoją umowę, a sąd zasądzi rozliczenie zgodne z teorią dwóch kondykcji (co po uchwale Sądu Najwyższego z 25 kwietnia br. jest niemal pewne), to bank będzie musiał oddać klientce 102 473,45 zł i 63 813,72 CHF plus ustawowe odsetki za opóźnienie, wynoszące obecnie 11,25 proc. za każdy rok procesu. Bank będzie zobligowany rozliczyć się z klientką w walucie, w której otrzymywał kolejne raty.

Suma rat spłacanych we frankach po przeliczeniu według dzisiejszego kursu to 281 566,06 zł, jeśli dodamy do tego sumę rat spłaconych w złotówkach, to otrzymamy kwotę, którą bank będzie musiał oddać klientce (plus wspomniane odsetki). Chodzi o kwotę 384 039,51 zł. Klientka z kolei będzie musiała oddać bankowi tylko sam kapitał, tj. 339 634,27 zł. Po dokonaniu potrącenia bank będzie zobowiązany oddać nadpłatę w wysokości 44 405,24 zł.

Załóżmy teraz, że proces pani Anny potrwa trzy lata. Same odsetki ustawowe za opóźnienie, naliczone od pełnej kwoty roszczenia, którym dysponuje pani Anna, mogą wynieść ponad 130 tys. zł! W kontekście tych korzyści propozycja ugodowa BNP Paribas wydaje się co najmniej niepoważna.

Propozycja ugodowa Pekao S.A: przypadek państwa O.

Poniższy przykład jest o tyle ciekawy, że dotyczy Pekao S.A., który do tej pory był przedstawiany przez media wręcz jako prymus ugód frankowych. W październiku 2023 roku podmiot wystartował z programem „bezpieczna ugoda 2 proc.”, o którym ciepło wypowiadali się nawet niektórzy eksperci prawni, wskazując Pekao S.A. jako przykład do naśladowania dla innych banków. Czy rzeczywiście jest kogo naśladować? Zastanówmy się nad tym, analizując przypadek państwa O. – kredytobiorców, którzy z pomocą kancelarii frankowej pozwali podmiot i wystąpili z wnioskiem o zabezpieczenie roszczenia. Wniosek nie doczekał się jeszcze rozpatrzenia.

Propozycja Pekao S.A. została wysłana do klientów „na pewniaka”, z pominięciem ich pełnomocnika prawnego. Interesujące jest to, że propozycja to… pusty blankiet, w którym próżno szukać danych kredytobiorców czy szczegółów spłacanego przez nich kredytu. Z treści blankietu wynika, że jest to standardowa propozycja, jaką Pekao S.A. rozsyła do swoich klientów. Nie uwzględnia ona indywidualnej sytuacji kredytobiorców, co w 2024 roku jest sporym błędem – posiadacze umów są na zupełnie różnych etapach spłaty swoich kredytów, niektórzy zdążyli nadpłacić już znaczne kwoty ponad użyczony kapitał. Czy powinni być traktowani tak, jak ci, którzy wciąż mają niedopłatę? Pozostawiamy tę kwestię rozważaniom naszych czytelników.

Wracając jednak do propozycji ugodowej Pekao S.A. skierowanej do państwa O., jak wspomina przedstawiciel kancelarii, jest to standardowa oferta „odfrankowienia” umowy, tyle że z przejściem ze stawki LIBOR (obecnie SARON) na WIBOR – w ofercie nie ma mowy o tak intensywnie reklamowanej stałej stawce 2 proc.! Potwierdza się więc to, o czym pełnomocnicy prawni frankowiczów coraz częściej mówią w kuluarach: oferty Pekao S.A. nierzadko wyglądają „na papierze” zupełnie inaczej niż to, co podmiot promuje w swoim przekazie do mediów.

Co ciekawe, bank wysłał propozycję ugody do swoich klientów już w miesiąc po złożeniu pozwu o nieważność umowy. Kredytobiorcy na szczęście zachowali czujność i poinformowali o tej ofercie swojego pełnomocnika prawnego. Po przeanalizowaniu warunków ugody z adwokatem klienci doszli do wniosku, że oferta Pekao S.A. jest nie do zaakceptowania.

Propozycja ugodowa mBanku S.A: przypadek pana Filipa W.

Interesujące jest podejście do negocjacji ugodowych w mBanku S.A, co dobrze widać na przykładzie pana Filipa, kredytobiorcy, który pozwał mBank z pomocą kancelarii. Pozew w niniejszej sprawie został złożony w październiku 2021 roku, a kredytobiorca uzyskał już zgodę sądu na wstrzymanie dalszej spłaty kredytu na czas trwania postępowania sądowego. Bank zaskarżył decyzję sądu, ale bez rezultatu – zabezpieczenie roszczenia utrzymano w mocy.

Pracownik banku ograniczył się w negocjacjach ugodowych do drogi mailowej. Klient otrzymał łącznie 3 propozycje ugody, ostatnia pochodzi z lutego 2024 roku. Najciekawsze jest to, że wszystkie propozycje wyglądają identycznie – bank ponawia więc pierwotną ofertę bez naniesienia na nią choćby drobnych korekt. Sytuacja ta jest dowodem na to, że kolejne propozycje ugody składane przez bank już w trakcie postępowania wcale nie muszą być korzystniejsze niż to, co podmiot proponował na samym początku.

W swojej propozycji ugodowej mBank zaoferował kredytobiorcy umorzenie salda pozostającego do spłaty i zwrot na jego rzecz kwoty 15 000 zł. Kancelaria reprezentująca pana Filipa wystosowała do mBanku kontrpropozycję, tj. zaproponowała, aby bank zamknął kredyt i zwrócił klientowi kwotę 50 000 zł.

W dniu 8 marca 2024 roku sąd wydał wyrok w sprawie pana Filipa przeciwko mBankowi S.A., uwzględniając w całości roszczenie powoda oraz zasądzając na jego rzecz odsetki ustawowe za opóźnienie liczone od dnia doręczenia pozwu.

Propozycja ugody BPH S.A. : przypadek państwa P.

Czwarty przykład dotyczy propozycji ugodowej BPH S.A. z siedzibą w Gdańsku, która ostatecznie została zaakceptowana, a porozumienie zawarto w toku postępowania sądowego. Bank wyszedł z propozycją ugody już po pozwaniu klientów o zwrot kapitału – w międzyczasie klienci wygrali sprawę w II instancji (wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 22 grudnia 2023 roku, sygnatura sprawy I ACa 1447/22), dotyczącą nieważności umowy (sąd zasądził rozliczenia zgodnie z teorią dwóch kondykcji i nie uznał zarzutu zatrzymania podniesionego przez bank). Negocjacje ugodowe były prowadzone przez pełnomocników stron, a postępy konsultowano z kredytobiorcami.

Pierwotna propozycja BPH S.A. została zmodyfikowana zgodnie ze wskazówkami pełnomocnika prawnego kredytobiorców, a z wzorca ugody usunięto niekorzystne dla nich klauzule. Strony doszły do porozumienia – ugodę zawarto 10 kwietnia 2024 roku przed Sądem Okręgowym w Koszalinie. Następstwem zawarcia ugody jest umorzenie sprawy z kontrpowództwa banku przeciwko kredytobiorcom.

W niniejszym przypadku Sąd Okręgowy w Koszalinie (wyrok I C 614/20 z 28 lipca 2022 roku) ustalił, co następuje:

  • umowa zawarta przez powodów w 2008 roku z GE Money Bankiem jest nieważna
  • bank ma zwrócić kredytobiorcom kwotę 207.917,66 złotych wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie (te na dzień 11 stycznia 2024 r. wynosiły 46.915,34 złotych). Sumarycznie wierzytelność kredytobiorców względem BPH S.A. to 254.844,47 PLN
  • bank udostępnił kredytobiorcom kapitał w kwocie 219.999,98 PLN – i tyle też wynosi jego wierzytelność względem kredytobiorców.

W ramach sądowej ugody strony uznają wskazane wierzytelności i dokonują wzajemnego ich potrącenia do kwoty niższej z nich, skutkiem czego BPH S.A. musi oddać kredytobiorcom kwotę 34.844,49 złotych. Koszty procesu sądowego zostały w wyniku osiągniętego porozumienia wzajemnie zniesione, a strony nie będą wnosić o zwrot poniesionych kosztów w całości lub w części. Ponadto strony zrzekają się dalszych roszczeń wynikających ze spornej umowy.

Ugodę w powyższym kształcie należy uznać za atrakcyjną dla klientów, którzy nie muszą czekać na wynik postępowania wszczętego z inicjatywy banku w związku z roszczeniem zwrotu kapitału czy liczyć się z wniesieniem przez podmiot skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego. Otrzymują pełnię korzyści zasądzonych na ich rzecz od banku i mogą zapomnieć o toksycznej relacji z podmiotem.

 

Click to rate this post!
[Total: 1 Average: 5]