Zapomniani „frankowicze” w euro i dolarach? Brzmi paradoksalnie, ale tysiące Polaków spłacających dawne kredyty hipoteczne indeksowane do euro (EUR) lub dolara (USD) mają dziś podobny problem, co znani z pierwszych stron gazet frankowicze. W 2025 roku, gdy nowa „ustawa frankowa” ma pomagać posiadaczom kredytów we frankach szwajcarskich, osoby z kredytami walutowymi w EUR i USD pozostają na uboczu. Tymczasem ich umowy często zawierają takie same klauzule niedozwolone jak te we frankach – a to oznacza, że kredyty eurowie i dolarowe również mogą zostać unieważnione w sądzie i całkowicie legalnie odzyskać od banku pieniądze. Dla tysięcy kredytobiorców może to oznaczać odzyskanie setek tysięcy złotych nadpłaconych rat i przekształcenie dawnego zobowiązania w darmowy kredyt bez odsetek.
Kredyty w EUR i USD jak frankowe – klauzule niedozwolone i unieważnienia
Kredyty hipoteczne waloryzowane kursem euro i dolara konstrukcyjnie niewiele różnią się od słynnych kredytów frankowych. Mechanizm przeliczeniowy w tych umowach – czyli sposób indeksowania rat i salda zadłużenia według kursu waluty – jest niemal identyczny jak w umowach frankowych, a więc i występują te same klauzule abuzywne(niedozwolone). W praktyce banki wpisywały do kontraktów zapisy pozwalające im jednostronnie określać kurs kupna/sprzedaży waluty w tabelach kursowych, co decydowało o wysokości rat i całego długu. Dziś sądy nie mają wątpliwości, że takie klauzule są niedozwolone i nie wiążą konsumenta – niezależnie od tego, czy chodzi o kredyt w CHF, EUR czy USD.
Efekt? Po wyeliminowaniu z umowy abuzywnych postanowień dotyczących indeksacji kontrakt nie może dalej istnieć– dokładnie tak jak w kredytach frankowych. Sądy bardzo często unieważniają wadliwe umowy kredytów powiązanych z innymi walutami. Już w 2024 roku w Polsce zapadło wiele wyroków dotyczących nie tylko hipotek we frankach, ale także tych indeksowanych lub denominowanych w euro i dolarze. Choć kredytów EUR/USD było znacznie mniej niż frankowych, rosnąca świadomość praw konsumentów sprawia, że coraz więcej „eurowiczów” i „dolarowiczów” kieruje sprawy do sądów. Zachętą są tu nie tyle wahania kursowe – bo np. euro nie zdrożało wobec złotego tak drastycznie jak frank – lecz utrwalona linia orzecznicza dająca realną szansę na korzystny wyrok – sądy unieważniają obecnie kredyty w 97% spraw.
To oznacza unieważnienie umowy i pozostawienie kredytobiorcy do zwrotu jedynie kwoty kapitału (o ile roszczenie banku się nie przedawniło), podczas gdy bank musi oddać wszystko, co klient wpłacił przez lata. Dla wielu posiadaczy kredytów w EUR/USD brzmi to niemal zbyt dobrze, by było prawdziwe – a jednak jest możliwe do osiągnięcia na drodze sądowej.
Euro- i dolarowcy poza ustawą frankową i bez ugód z bankiem
Mimo podobieństw do spraw frankowych, posiadacze kredytów w euro i dolarze nie doczekają się od państwa takiego wsparcia, jak (być może) frankowicze. Najlepszym dowodem jest tu projektowana nowa ustawa frankowa, która obejmuje tylko kredyty we frankach szwajcarskich, pomijając kredyty w innych walutach.
Co więcej, banki nie proponują im ugód na taką skalę jak frankowiczom. Od 2021 r. wiele banków (pod naciskiem KNF) oferowało frankowiczom ugody przewalutowujące kredyty – ale analogiczne porozumienia dla kredytów w EUR/USD praktycznie nie istnieją. Tylko nieliczne banki podjęły próby ugód z klientami eurowymi, większość w ogóle nie przedstawiła takim kredytobiorcom żadnych ofert.
Dla tysięcy osób spłacających w przeszłości hipoteki w euro czy dolarze to wyraźny sygnał: nie ma co liczyć na systemowe rozwiązanie ani gest dobrej woli banku. Jak podkreślają prawnicy, czekanie bezczynnie na cudowną propozycję ugody jest tak samo naiwne jak liczenie na ustawę obejmującą kredyty w euro czy dolarach.
W roku 2025 jedyną realną drogą jest samodzielne wkroczenie na drogę sądową. Banki zdają sobie sprawę z tej przewagi klientów – i dlatego coraz częściej wolą uniknąć długich batalii, niż brnąć w z góry przegrane apelacje. W ostatnich miesiącach obserwuje się trend, że niektóre banki rezygnują z składania apelacji od niekorzystnych wyroków I instancji (zwłaszcza tam, gdzie porażka w II instancji jest niemal pewna). Dla klientów oznacza to szybsze uprawomocnienie się wyroku i wcześniejszy zwrot pieniędzy – bez wieloletniego czekania na prawomocną wygraną.
Co zrobić w 2025 roku? Trzy kroki dla kredytobiorcy EUR/USD
Skoro ugody i ustawy nas omijają, trzeba działać samemu. Osoby spłacające kredyt indeksowany do euro lub dolara (albo te, które już go spłaciły) powinny rozważyć następujące kroki:
- Analiza umowy pod kątem klauzul abuzywnych – Pierwszym etapem jest dokładne sprawdzenie umowy kredytowej i aneksów. Należy zidentyfikować niedozwolone postanowienia, głównie te dotyczące mechanizmu indeksacji/denominacji (np. odwołania do tabel kursowych banku, brak symetrii w ustalaniu kursu kupna i sprzedaży waluty, brak określenia wysokości zobowiązania w PLN). Warto zasięgnąć porady wyspecjalizowanego prawnika lub skorzystać z analiz oferowanych przez kancelarie prowadzące sprawy „walutowe”. Jeśli w umowie znajdują się klauzule abuzywne – a doświadczenie pokazuje, że większość kredytów walutowych je zawiera – otwiera to drogę do podważenia ważności takiej umowy.
- Pozew o ustalenie nieważności umowy – Mając podstawy w postaci klauzul niedozwolonych, kolejnym krokiem jest wniesienie pozwu przeciw bankowi o stwierdzenie nieważności umowy. W pozwie kredytobiorca żąda, by sąd uznał umowę kredytu za nieważną od początku z powodu zastosowania abuzywnych zapisów. W praktyce równoznaczne jest to z żądaniem zwrotu wszystkich wpłaconych rat, prowizji i odsetek ponad kwotę otrzymanego kapitału. Warto pamiętać, że z punktu widzenia prawa konsumenta nieważna umowa nie obowiązuje, więc bank nie może domagać się dalszych spłat, a klient ma prawo żądać zwrotu pieniędzy, które świadczył nienależnie na podstawie wadliwej umowy. Pozew należy złożyć do sądu okręgowego (właściwego ze względu na siedzibę banku lub miejsce zamieszkania kredytobiorcy) i uiścić stosunkowo niewysoką opłatę sądową (maksymalnie 1 000 zł w sprawach o unieważnienie kredytu). Do pozwu warto dołączyć wniosek o zabezpieczenie roszczenia.
- Wniosek o wstrzymanie płatności rat na czas procesu – Równolegle z pozwem (lub nieco wcześniej) można złożyć wniosek o zabezpieczenie roszczenia poprzez zawieszenie obowiązku spłaty rat na czas trwania postępowania. Taki wniosek to dziś standardowa praktyka frankowiczów – a choć nie ma przepisu, który automatycznie obejmie nim kredyty euro/dolar, wielu sędziów i tak przychyla się do podobnych wniosków „eurowiczów”. Jeśli sąd przyzna zabezpieczenie, kredytobiorca przestaje płacić raty na czas procesu (bank nie może wypowiedzieć umowy ani zgłaszać negatywnej historii do BIK), co zdejmuje z klienta ciężar dalszych spłat do momentu wyroku. W razie wygranej zabezpieczenie pozwala uniknąć nadpłacania kolejnych rat, które i tak musiałyby zostać zwrócone. W ten sposób ryzyko finansowe procesu dla kredytobiorcy jest minimalizowane. Jeżeli jednak ktoś nadal spłaca kredyt i obawia się zaprzestania płatności, alternatywnie może kontynuować spłatę– a po wygranej i unieważnieniu umowy odzyska wszystkie wpłacone w trakcie procesu kwoty wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie.
Wyroki sądowe: euro i dolar też unieważnione
Teoria teorią, ale najlepiej przemawiają konkretne wyroki. W ostatnich miesiącach zapadło wiele orzeczeń unieważniających kredyty denominowane lub indeksowane do euro i dolara. Poniżej kilka przykładów spraw wygranych przez klientów Kancelarii Sosnowski – Adwokaci i Radcowie Prawni (dane pochodzą z oficjalnego materiału wideo kancelarii w serwisie Youtube), które pokazują, że sądy różnych regionów zgodnie stają po stronie konsumentów również w kredytach EUR/USD:
- Sąd Okręgowy w Warszawie, XXVIII Wydział Cywilny – wyrok z 19 grudnia 2024 r., sygn. akt XXVIII C 12429/21. Dotyczy kredytu hipotecznego mBank z 2008 r. w USD. Sąd ustalił nieważność umowy i zasądził od banku 454 150 zł oraz 229 719 USD na rzecz kredytobiorców (obie kwoty z odsetkami za opóźnienie).
- Sąd Okręgowy Warszawa-Praga w Warszawie – wyrok z 20 marca 2025 r., sygn. akt II C 1546/24. Kredyt hipoteczny BOŚ Bank z 2009 r. (USD) został unieważniony w całości; zasądzono 326 926 zł oraz 11 268 USD na rzecz powodów, a dodatkowo 11 834 zł tytułem zwrotu kosztów procesu.
- Sąd Okręgowy w Katowicach – wyrok z 31 lipca 2024 r., sygn. akt II C 971/23. Sprawa dotyczy kredytu Raiffeisen z 2010 r. (EUR). Sąd stwierdził nieważność umowy i zasądził łącznie 32 438 zł, 29 801 EUR, 27 860 EUR oraz 12 316 EUR na rzecz powodów (w dwóch częściach, odpowiadających roszczeniom każdego z małżonków), plus 17 251 zł kosztów postępowania.
- Sąd Okręgowy w Zamościu – wyrok z 22 października 2024 r., sygn. akt I C 355/24. Unieważniony został kredyt BNP Paribas (dawny BGŻ) z 2009 r. w EUR. Bank musi zwrócić kredytobiorcom 56 306 zł oraz 27 975 EUR (z odsetkami ustawowymi), a także pokryć 11 834 zł kosztów procesu.
Wszystkie powyższe rozstrzygnięcia potwierdzają, że umowy kredytów w euro czy dolarze mogą być unieważniane na takiej samej podstawie, jak frankowe. Sędziowie zgodnie uznali, że wadliwe klauzule indeksacyjne czynią te kontrakty sprzecznymi z prawem – więc należy je traktować tak, jakby nigdy nie zostały zawarte. Co istotne, każda z powyższych spraw została prawomocnie wygrana przez klientów kancelarii Sosnowski (w części z nich bank nawet nie złożył apelacji, godząc się z wyrokiem już w I instancji), a same dane wyroków zostały zaprezentowane publicznie przez kancelarię w oficjalnym filmie podsumowującym sukcesy klientów.
Szansa na odzyskanie pieniędzy z kredytu w euro i dolarach – warto działać teraz
Wielu kredytobiorców posiadających kredyty w euro czy dolarach wciąż nie zdaje sobie sprawy, że nawet dawno spłacony kredyt może dziś oznaczać realne pieniądze do odzyskania. Prawo konsumenckie daje możliwość dochodzenia zwrotu nadpłaconych rat, prowizji czy ubezpieczeń nawet z umów zakończonych 8–10 lat temu (a często i dawniej). Innymi słowy – fakt, że kredyt został spłacony np. w 2015 r., nie zamyka drogi do unieważnienia umowy i odzyskania wpłaconych kwot. Z perspektywy klienta oznacza to, że wciąż może on ubiegać się o swoje „zapomniane pieniądze” – czyli środki, które w świetle nieważnej umowy bank pobrał nienależnie.
Dodatkową zachętą do działania tu i teraz jest zmiana postawy banków w 2025 r. W obliczu prokonsumenckich wyroków coraz więcej instytucji odpuszcza sobie przedłużanie sporów. Gdy dowody abuzywności umowy są ewidentne, bank bywa skłonny nie składać apelacji od wyroku unieważniającego kredyt. To oznacza, że klienci nie muszą latami czekać na prawomocne zakończenie sprawy – często już wyrok sądu okręgowego pozwala im świętować zwycięstwo i egzekwować należne pieniądze. Dla kredytobiorców, którzy przez lata czuli się na straconej pozycji, to ogromna ulga i przyspieszenie drogi do finansowej niezależności.
Na koniec warto podkreślić: kredytobiorcy euro i dolarowi mają dziś taką samą szansę na „darmowy kredyt” jak frankowicze. Unieważnienie umowy sprawia, że koszt naszego dawnego kredytu spada praktycznie do zera, a wszystko co wpłaciliśmy ponad pożyczony kapitał – wraca do naszej kieszeni. Takiego rezultatu nie zapewni żadna ugoda ani czekanie na cudowne ustawy.
Każdy, kto czuje się poszkodowany konstrukcją swojego kredytu walutowego, może i powinien rozważyć pozew. Stawką są często dziesiątki, a nawet setki tysięcy złotych nadpłaconych pieniędzy. Te pieniądze nie muszą być stracone – rok 2025 to najlepszy moment, by upomnieć się o swoje i dołączyć do grona wygranych z bankami. Sytuacja prawna nigdy dotąd nie była tak sprzyjająca jak dziś, więc zamiast odkładać decyzję, warto działać teraz. Skoro inni już wygrali, czas, by eurowicze i dolarowicze również sięgnęli po swoje zwycięstwa. Wszystko wskazuje na to, że banki są na to gotowe – pytanie, czy gotowi są także kredytobiorcy.