Ugoda z bankiem czy unieważnienie kredytu we frankach? Poradnik, jak podjąć najlepszą decyzję w 2025 r.

Banki coraz częściej same proponują klientom ugody w sprawie kredytów walutowych – ugoda pojawia się zwykle wtedy, gdy bank zorientuje się, że frankowicz chce go pozwać – na przykład złoży wniosek o wydanie odpowiednich zaświadczeń do banku. Dlaczego? Powód jest prosty: w ostatnich latach frankowicze i inni kredytobiorcy walutowi zaczęli masowo wygrywać sprawy w sądach. Banki wiedzą, że kto idzie do sądu, ten z dużym prawdopodobieństwem wygrywa, a wtedy instytucja musi oddać klientowi spore kwoty. Nic więc dziwnego, że wolą „kombinować” i kusić ugodą, zanim jeszcze klient zdecyduje się na pozew. Tylko czy takie polubowne rozwiązanie naprawdę Ci się opłaca? Zanim podpiszesz ugodę, warto przeanalizować jej skutki finansowe i porównać z korzyściami, jakie dałby wyrok unieważniający wadliwą umowę kredytową.

Banki chcą uniknąć sądu i kuszą ugodami

Ugody dotyczą kredytów we frankach szwajcarskich, ale też w euro, jenach, dolarach czy tzw. kredytów aneksowanych (początkowo złotowych, potem przeliczonych na walutę). Dziś banki same z siebie oferują takie porozumienia – często telefonicznie, zanim klient złoży pozew (ugody w takim momencie są najmniej korzystne). Bankowcy dobrze wiedzą, że świadomość klientów rośnie, a sądy w Polsce masowo stwierdzają nieważność nieuczciwych umów kredytowych. Przegrana w sądzie oznacza dla banku konieczność zwrotu pieniędzy klientowi, więc instytucje finansowe wolą tego uniknąć wysokim kosztem i zawczasu proponują ugody. Innymi słowy: wolą zaoferować coś teraz, niż ryzykować, że za parę lat będą musiały oddać wszystko z odsetkami lub zaproponować lepsze warunki gdy sprawa znajdzie się już w sądzie.

Typowa propozycja ugody bywa przedstawiana jako ukłon wobec klienta. Bank może obiecywać np. umorzenie całego pozostałego długu – co oznacza, że kredyt zostałby uznany za spłacony. Czasem dorzuca do tego niewielką kwotę „na zachętę”. Dla kogoś zmęczonego wieloletnim stresem spłat i ryzykiem kursowym brzmi to atrakcyjnie: zero długu i jakaś gotówka na plusie bez sądowej batalii. Zastanów się jednak, czy w Twoim przypadku taka oferta jest faktycznie korzystna, czy bank nie proponuje Ci znacznie mniej, niż mógłbyś uzyskać na drodze sądowej.

Ile możesz zyskać w sądzie? Przykładowe wyliczenia

Żeby zobrazować skalę różnicy, spójrzmy na przykład. Załóżmy kredyt 300 tys. zł z 2008 r. Klient do dziś (2025 r.) wpłacił już 512 tys. zł rat – to aż 212 tys. zł ponad wypłacony kapitał. Mimo to bank twierdzi, że kredytobiorca nadal ma do spłaty 87 tys. franków szwajcarskich, czyli około 400 tys. zł według bieżącego kursu. Brzmi absurdalnie? Niestety, wielu frankowiczów jest w podobnej sytuacji – pomimo wpłacenia kwot przekraczających pożyczony kapitał, wciąż widnieje u nich wysokie saldo zadłużenia „na papierze”.

Co daje unieważnienie umowy kredytu w sądzie? W uproszczeniu: jeśli sąd stwierdzi nieważność umowy, kredyt przestaje istnieć, a strony rozliczają się z tego, co sobie nawzajem świadczyły. Kredytobiorca może wtedy żądać od banku zwrotu wszystkich wpłaconych rat (w naszym przykładzie 512 tys. zł). Dodatkowo bank musi zapłacić odsetki ustawowe za czas trwania procesu – zakładając 3 lata sporu, daje to około 170 tys. zł ekstra na korzyść klienta. Co więcej, gdy wygrasz, sąd zasądzi od banku na Twoją rzecz zwrot kosztów procesu (np. ~20 tys. zł kosztów zastępstwa procesowego za dwie instancje).

Łącznie zatem nasz przykładowy frankowicz mógłby odzyskać nawet około 700 tys. zł. Oczywiście trzeba od tego odjąć koszty prawnika, który prowadzi sprawę – przyjmijmy ok. 30 tys. zł (ryczałt plus prowizja za sukces). Mimo to na „czysto” zostaje ok. 670 tys. zł, a kredyt jest definitywnie rozliczony. Jeśli przypomnimy, że pierwotnie pożyczony kapitał wynosił 300 tys. zł, oznacza to ponad 370 tys. zł nadwyżki finansowej dla klienta po wszystkim. Taki wynik to niemal deal życia – odzyskanie setek tysięcy złotych nadpłaconych pieniędzy.

Oczywiście nie każdy scenariusz jest aż tak korzystny. Dużo zależy od przebiegu sprawy w sądzie. Jeżeli wyrok zapadnie szybciej (np. w rok w pierwszej instancji) albo sąd uwzględni tzw. zarzut potrącenia podnoszony przez bank (co zmniejsza należne odsetki), łączna kwota dodatkowych korzyści dla klienta będzie mniejsza. Może się okazać, że odsetek będzie nie 170 tys., a np. tylko 20 tys. zł (przy krótszym sporze). Zwrot kosztów procesowych w takiej sytuacji też byłby mniejszy (np. ~11 tys. zł zamiast 20 tys.). Załóżmy więc wariant „mniej korzystny”: szybki wyrok pierwszej instancji, odsetki ~20 tys., koszty ~11 tys. zł, honorarium prawnika wciąż 30 tys. zł. W takim przypadku klient odzyska od banku ok. 540–550 tys. zł, czyli w sumie około 216 tys. zł na plusie (nad wypłacony kapitał). To wciąż pokaźna suma, choć wyraźnie niższa niż w scenariuszu optymistycznym.

Ugoda z bankiem z reguły nie zapewnia takich kwot. Banki proponują na ogół umarzenie reszty kredytu (co i tak nastąpiłoby w razie unieważnienia umowy) plus względnie niewielką dopłatę. Z informacji od klientów wynika, że niektóre banki oferują np. sumy rzędu 30–50 tys. zł dodatkowej wypłaty – co stanowi tylko ułamek potencjalnych korzyści z wygranej w sądzie. Dla porównania: nawet w ostrożnym scenariuszu sądowym nasz przykładowy klient mógłby być na +216 tys. zł, a w wariancie optymistycznym na +370 tys. zł. Różnica jest ogromna. Nic więc dziwnego, że banki wolą zaproponować ugodę – liczą, że klient skusi się na szybkie, ale relatywnie niewielkie pieniądze, zamiast walczyć o maksymalne kwoty przed sądem.

Odsetki, koszty, czas – uwzględnij wszystkie czynniki przed podpisaniem ugody

Zanim podejmiesz decyzję, przelicz wszystko na spokojnie. Część kredytobiorców wybiera ugodę, bo obawia się kosztów procesu i tego, że prawnik zabierze dużą część wygranej. Warto jednak zauważyć, że koszty sądowe w razie wygranej płaci bank – zasądzone koszty zastępstwa procesowego (kilkanaście-kilkadziesiąt tysięcy zł) trafiają do Ciebie i zwykle pokrywają znaczną część wydatków na adwokata czy radcę prawnego. Owszem, wynagrodzenie prawnika to istotny element układanki – często kancelarie frankowe pobierają np. kilka procent wartości kredytu plus opłatę wstępną. W naszym przykładzie przyjęliśmy ~30 tys. zł kosztu usług prawniczych. To niemało, ale jak widać, nawet po odliczeniu takiej kwoty korzyści z wyroku wciąż bywają wielokrotnie wyższe niż ugodowa „dopłata” od banku.

Odsetki ustawowe należne od banku to kolejny kluczowy czynnik. Banki nie wspominają o nich, przedstawiając ugody, ale w sądzie właśnie odsetki mogą znacząco podbić sumę, którą odzyskasz od banku. Im dłużej trwa proces, tym więcej odsetek się naliczy – stawka wynosi obecnie 12% w skali roku (stopa referencyjna NBP + 5,5 pp). Przykład: ~170 tys. zł za 3 lata procesu od kwoty 512 tys. zł dochodzonych roszczeń. Trzeba jednak pamiętać, że nie ma gwarancji otrzymania odsetek od całej spłaconej sumy – banki bronią się przed tym, zgłaszając zarzut potrącenia (czyli żądając rozliczenia kapitału już w trakcie procesu). Gdyby sąd ten argument uznał, odsetki liczono by tylko od nadpłaty ponad kapitał, a więc dużo mniejszej kwoty. Coraz więcej sądów oddala co prawda takie potrącenia banków, ale warto mieć świadomość, że czas trwania procesu i decyzje sądu wpływają na ostateczny wynik finansowy sprawy. Mimo tych niewiadomych, statystyki są jednoznaczne: większość frankowiczów wygrywa w sądach, a unieważnienie umowy oznacza koniec kredytu i szansę na zwrot nadpłaconych pieniędzy z odsetkami.

Ugoda i jej pułapki: podatek oraz „drobny druczek”

Ugoda wydaje się szybszym i prostszym rozwiązaniem niż batalia sądowa. Uważaj jednak na potencjalne pułapki, które mogą uszczuplić realne korzyści z porozumienia z bankiem. Jedną z nich jest kwestia podatku. Co do zasady od korzyści uzyskanych w wyniku ugody frankowej podatek dochodowy nie powinien być pobierany – obowiązuje rozporządzenie Ministra Finansów zwalniające z PIT m.in. umorzone wierzytelności z kredytów mieszkaniowych zaciągniętych przed 2015 r. Niemniej diabeł tkwi w szczegółach: wszystko zależy od formy i zapisów ugody. Jeżeli porozumienie zostanie nieprecyzyjnie sformułowane, może się okazać, że fiskus upomni się o podatek od części korzyści. Przykładowo umorzenie długu przez bank może zostać potraktowane jak przychód klienta – podobnie dodatkowa kwota wypłacona w ramach ugody. W skrajnym wypadku trzeba by zapłacić podatek zarówno od darowanej kwoty kredytu, jak i od gotówki otrzymanej od banku. Taki podatek mógłby wynieść nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych, niwelując sporą część zysku z ugody. Na szczęście istnieją możliwości takiego skonstruowania ugody, by uniknąć podatku – dlatego koniecznie dopytaj bank o aspekty podatkowe i rozważ konsultację z doradcą podatkowym, zanim cokolwiek podpiszesz.

Druga potencjalna pułapka to formułowanie zapisów ugody i pism od banku. Zwróć uwagę, jakie stwierdzenia bank zamieszcza w proponowanym porozumieniu. Niestety, zdarzało się, że banki w komunikacji z klientami wprowadzały ich w błąd co do sytuacji prawnej. Prezes UOKiK nałożył kiedyś 20 mln zł kary na Bank Millennium za listy do frankowiczów sugerujące m.in. nieskuteczność wpisu niedozwolonych klauzul do rejestru – czyli de facto podważające znaczenie wygranych spraw sądowych. Dziś, gdy bank przedstawia Ci ugodę, czytaj uważnie wszelkie zawarte tam wyjaśnienia i oświadczenia. Jeśli brzmią jak powtórka argumentów, za które UOKiK ukarał inny bank, powinna zapalić Ci się lampka ostrzegawcza. W skrajnych przypadkach możesz nawet zawiadomić UOKiK o podejrzeniu stosowania przez bank niedozwolonych praktyk. Pamiętaj – podpisując ugodę, często zrzekasz się roszczeń wobec banku i akceptujesz określone warunki prawne, więc musisz mieć pełną jasność, na co się godzisz.

Negocjacje z bankiem (i z prawnikiem) są możliwe

Propozycja ugody przedstawiona przez bank nie jest ultimatum. To, że otrzymałeś konkretną ofertę, nie oznacza, że musisz przyjąć ją taką, jaka jest. Masz prawo negocjować. Jeżeli uważasz, że bankowa propozycja spłaty jest zbyt niska, spróbuj podbić stawkę. Banki, widząc że klient jest zdeterminowany i świadomy swoich praw, nieraz ulegają i poprawiają warunki ugody – bo wolą zapłacić więcej, niż przegrać w sądzie jeszcze większą kwotę. Bywa, że po targach uda się uzyskać np. nie 50 tys., a 100 tys. zł dodatkowej wypłaty albo lepsze rozliczenie rat. Oczywiście każdy bank ma swoje limity, ale jeśli decydujesz się już na ugodę, warto powalczyć o lepsze warunki. Pamiętaj też, że ewentualny prawnik reprezentujący Cię w sporze z bankiem również może podlegać negocjacjom. Wynagrodzenie kancelarii frankowej – czy to prowizja od ugody, czy premia za sukces w sądzie – bywa do ustalenia. Nie bój się zapytać swojego prawnika, czy w razie szybkiej ugody obniży honorarium, albo czy możecie zmodyfikować umowę tak, by bardziej opłacało Ci się pójść do sądu. Niektórzy specjaliści sygnalizują, że warunki współpracy z prawnikiem też da się renegocjować w toku sprawy. Ostatecznie to Twoja decyzja i Twój zysk, więc wszystkie strony – i bank, i pełnomocnik – powinny liczyć się z Twoimi oczekiwaniami.

Ostrożna analiza to podstawa

Podsumowując: zanim podpiszesz ugodę z bankiem, przeanalizuj dokładnie każdy aspekt tej decyzji. Policz, ile realnie zyskasz dzięki ugodzie, a ile mógłbyś odzyskać w wyniku wygranej w sądzie. Weź pod uwagę odsetki, podatki, koszty oraz czas. Ustal, czy proponowane warunki są tego warte, czy może bank próbuje zamknąć sprawę niewielkim kosztem. Jeżeli masz wątpliwości, zasięgnij porady niezależnego eksperta lub prawnika specjalizującego się w kredytach walutowych. Czasem warto zapłacić za profesjonalną opinię, by nie stracić potem dziesiątek (albo setek) tysięcy złotych. To Twoje pieniądze i Twoja decyzja – nie daj się pospieszać ani zwodzić obietnicami. Ostrożność, cierpliwość i chłodna kalkulacja to najlepsi doradcy przy rozważaniu ugody z bankiem. Zastanów się dwa razy, czy podpisanie porozumienia jest na pewno w Twoim interesie, a jeśli już się na nie zdecydujesz – upewnij się, że warunki są jak najkorzystniejsze. W finansach rozwaga zawsze popłaca.

Redakcja
Redakcja
Poznaj najnowsze informacje ważne dla frankowiczów. Opinie wyrażone w tekście wyrażają osobiste poglądy autora

Najnowsze

Podobne artykuły

Darmowe kredyty, sankcja kredytu darmowego i odwiborowanie. Pseudodoradcy zalewają TikToka i kuszą naiwnych

Czy można przestać spłacać raty kredytu w PLN i pozbyć się odsetek niemal od ręki? W internecie aż...

Ustawa frankowa: Kto poparł Frankowiczów w Sejmie, a kto stanął po stronie banków? [Stanowiska Partii]

W czwartek 16 października w Sejmie zaczęło się procedowanie tzw. ustawy frankowej. Nastąpiło pierwsze czytanie projektu, a jego...

PILNE! Frankowicze idą pod Pałac Prezydencki! Ostatnia szansa na WETO, które zablokuje ustawę frankową

W dniu 30 września br. Rada Ministrów zatwierdziła przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości projekt ustawy o szczególnych rozwiązaniach w...

Unieważnienie WIBOR – Kancelaria WIBOR z doświadczeniem frankowym kluczem do sukcesu! Sprawdź liderów

Od kilku tygodni gorącym tematem w mediach jest unieważnianie postanowień umownych z WIBOR-em i obniżanie rat kredytów złotowych....