To zmieni wszystko dla frankowiczów. Od dnia złożenia pozwu bank straci najważniejszą przewagę

Wyobraź sobie ten dzień. Składasz pozew, a kilka tygodni później listonosz zostawia w oddziale banku kopertę z sądu. I właśnie wtedy — bez decyzji sędziego, bez rozprawy, bez czekania — przestajesz płacić raty. Tak ma działać nowa ustawa frankowa.

Wokół tej ustawy narobiło się dużo szumu. Jedni mówią o przełomie, inni o kosmetyce. Zostawmy emocje politykom i spójrzmy na to, co naprawdę interesuje kredytobiorcę: jak nowe przepisy zmienią przebieg konkretnej, Twojej sprawy — od momentu, w którym pozew trafi do banku, aż po prawomocny wyrok.

Najpierw krótka metryka. Ustawę z 29 maja 2026 r. — dotyczącą wyłącznie kredytów denominowanych i indeksowanych do franka szwajcarskiego — Senat przyjął 25 czerwca bez żadnej poprawki. Teraz czeka na podpis prezydenta. Jeśli go złoży, przepisy zaczną obowiązywać 14 dni po ogłoszeniu, czyli realnie jeszcze w te wakacje. A teraz przejdźmy przez sprawę krok po kroku.

Krok 1. Pozew trafia do banku — i raty znikają

To serce całej ustawy. W chwili, w której bank odbierze Twój pozew, obowiązek spłaty rat zostaje wstrzymany z mocy prawa. Nie musisz o nic wnioskować, nie musisz przekonywać sądu, nie czekasz na żadne postanowienie. Przestajesz płacić — i kropka.

Dla osób w toku sporu to ogromna różnica. Dotychczas, żeby zawiesić raty na czas procesu, trzeba było składać wniosek o zabezpieczenie, który potrafił krążyć między instancjami całymi miesiącami. Ustawa kasuje ten etap. Co więcej, gdyby ktoś z rozpędu taki wniosek złożył, sąd po prostu zostawi go bez rozpoznania — bo zabezpieczenie i tak działa już automatycznie.

Zapamiętaj

Wstrzymanie spłaty nie jest „niepłaceniem”. Ustawa wprost mówi, że nie można uznać tego za niewykonanie umowy. Jeśli chcesz, możesz nadal dobrowolnie wpłacać — ale nie musisz.

Krok 2. Czego bank już Ci nie zrobi

Najczęstszy strach przy decyzji o pozwie brzmi: „a co, jeśli przestanę płacić, a bank mnie zniszczy?”. Ustawa ten lęk rozbraja. Skoro wstrzymanie rat jest legalne, bank nie może wypowiedzieć Ci umowy z tego powodu. Nie może też zgłosić Cię z tego tytułu do BIK ani do biur informacji gospodarczej.

A jeśli zgłoszenie nastąpiło jeszcze przed pozwem? Wtedy bank ma miesiąc od doręczenia, żeby powiadomić BIK i BIG-i o konieczności wykreślenia wpisu. Innymi słowy — Twoja historia kredytowa przestaje być zakładnikiem sporu.

Krok 3. Sprawa toczy się szybciej (i trudniej ją przeciągać)

Tu ustawa uderza w ulubione taktyki banków. Po pierwsze, swoje roszczenie o zwrot kapitału bank będzie mógł zgłosić jako powództwo wzajemne aż do końca rozprawy w pierwszej instancji — a wtedy jeden sąd rozliczy obie strony w jednym wyroku. Koniec z dwoma równoległymi procesami, które ciągnęły się latami obok siebie.

Po drugie, w drugiej instancji sprawy co do zasady poprowadzi jeden sędzia, a Sąd Najwyższy zyska prawo, by odmówić rozpoznania kasacji banku — nawet jeśli wcześniej ją przyjął — gdy w sprawie nie ma już istotnego zagadnienia prawnego. Dla banku oznacza to mniej szczebli, na których można odwlekać prawomocność.

Reszta zmian to porządki: posiedzenia niejawne, zdalne przesłuchania świadków, zeznania na piśmie, umarzanie spraw przez referendarzy, uproszczone uzasadnienia. Brzmi technicznie, ale ma jeden cel — odkorkować wokandy. A jest co odkorkowywać: według danych Ministerstwa Sprawiedliwości sprawy frankowe to dziś około jednej czwartej kolejki w sądach okręgowych i aż 70 proc. spraw oczekujących w apelacyjnych.

Krok 4. Najpierw sprawdź, czy ustawa w ogóle Cię obejmuje

I tu pojawia się haczyk, o którym mówi się zbyt cicho. Ustawa dotyczy wyłącznie kredytów we frankach. Jeśli masz kredyt w euro, dolarach czy jenach — te przepisy Cię nie obejmą. Eurowicze zostają poza nawiasem.

Ustawa NIE obejmie m.in.:

kredytów w innych walutach niż CHF, pozwów grupowych, spraw o pozbawienie wykonalności tytułu wykonawczego, uzgodnienia treści księgi wieczystej oraz roszczeń prowadzonych w trybie upadłościowym i restrukturyzacyjnym — a więc także kredytów osób z upadłego Getin Noble Banku.

Dobra wiadomość dla tych, których sprawy już trwają: nowe przepisy obejmą również procesy w toku — także te po pierwszej instancji, czekające na apelację, a nawet na etapie skargi kasacyjnej. Postępowania zabezpieczające zostaną wtedy umorzone z mocy prawa, co potrafi błyskawicznie skrócić sprawę.

A co z odsetkami? Tu trzeba być czujnym

Skoro przestajesz płacić, a bank wciąż jest dłużny rozliczenie, to czas zaczyna pracować na Twoją korzyść — za okres opóźnienia bank zapłaci odsetki ustawowe. Im dłużej gra na zwłokę, tym wyższy rachunek sobie dopisuje.

Jest jednak warunek, którego nie wolno przeoczyć. Odsetki nie naliczają się automatycznie. Zgodnie z linią Trybunału Sprawiedliwości UE musisz bank precyzyjnie wezwać do zapłaty — z jasno określonym roszczeniem. Dopiero od tego momentu zegar odsetkowy zaczyna bić na niekorzyść banku. To detal, który w praktyce decyduje o tysiącach złotych, a o którym łatwo zapomnieć bez dobrego pełnomocnika.

Ostatnia przeszkoda: podpis prezydenta

Zanim cokolwiek zacznie działać, ustawę musi podpisać prezydent Karol Nawrocki. Ma na to do 21 dni i trzy możliwości: podpis, weto albo skierowanie przepisów do Trybunału Konstytucyjnego. Jego dotychczasowa praktyka pokazuje, że po pióro do weta sięga chętnie.

Na forach co jakiś czas pojawia się nadzieja, że prezydent ustawę zablokuje. Warto na chłodno zauważyć, że weto uderzyłoby przede wszystkim w samych frankowiczów. Ta ustawa jest bowiem prokonsumencka i proceduralna — odbiera bankom narzędzia zwłoki i daje konsumentom szybszą drogę do wyroku oraz automatyczne zawieszenie rat. Jej zablokowanie nie cofnęłoby żadnego złego przepisu, tylko utrzymało dotychczasowe korki na wokandach.

Co istotne, presja na weto ze strony konsumenckiej osłabła, odkąd z ustawy wypadły korzystne dla banków zasady potrącenia — wykreślone po sprzeciwie organizacji takich jak Stowarzyszenie „Stop Bankowemu Bezprawiu”. Jeśli więc weto miałoby paść, byłoby raczej elementem politycznej rozgrywki niż obroną interesu kredytobiorców.

Najważniejszy wniosek dla Ciebie

Ustawa frankowa nie zmienia tego, że frankowicz wygrywa. Linia TSUE i Sądu Najwyższego jest ułożona od dawna i to ona przesądza o unieważnieniu umów. Nowe prawo zmienia coś innego, ale dla Ciebie bardzo praktycznego: jak szybko usłyszysz „umowa nieważna” i ile bank zapłaci za każdy miesiąc grania na czas.

I tu pada konkluzja, której żadna ustawa nie zastąpi: o Twojej wygranej nie zdecyduje data w Dzienniku Ustaw, lecz dobrze przygotowana i poprowadzona sprawa. Ustawa może co najwyżej sprawić, że wyrok zapadnie wcześniej — ale to, czy w ogóle masz po co iść do sądu, zależy od treści Twojej umowy.

Redakcja
Redakcja
Poznaj najnowsze informacje ważne dla frankowiczów. Opinie wyrażone w tekście wyrażają osobiste poglądy autora

Najnowsze

Podobne artykuły

Frankowicze, WIBOR i kredyty euro na celowniku banków. Wielka narracja strachu zamiast rozliczenia win

Banki muszą dziś płacić astronomiczną cenę za lata stosowania nieuczciwych umów – ponad 100 mld zł rezerw na...

Czy kredyty frankowe zawarte przed wejściem do UE (2004) można unieważnić?

Kredyty frankowe (złotowe kredyty hipoteczne powiązane z kursem franka szwajcarskiego) były udzielane w Polsce już przed „boomem frankowym”...

Darmowy kredyt, darmowe mieszkanie, chciwi prawnicy i Frankowicze? Manipulacja czy przygotowanie gruntu pod ustawę frankową

Na początku 2026 roku na portalu wyborcza.biz ukazał się artykuł (opublikowany 2.01.2026) sugerujący, że kredytobiorcy frankowi – tzw....

Unieważnienie umowy kredytowej. Jak bank powinien rozliczyć się z Frankowiczem aby wyjść na swoje? Prawnicy banków podsuwają pomysł komisji sejmowej ?

Dyskusja o tym, jak rozliczać unieważnione kredyty we frankach szwajcarskich, nabrała ogromnej temperatury. W ostatnich dniach na branżowych...