Sankcja kredytu darmowego to mechanizm z ustawy o kredycie konsumenckim. Jeśli bank naruszył obowiązki informacyjne przy zawieraniu umowy, konsument oddaje sam kapitał — czyli tyle, ile realnie dostał na konto — a odsetki i prowizja przestają mu się należeć. Dotyczy kredytów gotówkowych, konsolidacyjnych, limitów i kart, nie hipotek frankowych. W pierwszym półroczu 2026 r. do polskich sądów wpłynęło 11 247 takich spraw, a kolejka oczekujących na rozpoznanie urosła w jeden kwartał z 3 944 do 8 888. To dane Ministerstwa Sprawiedliwości i mierzą coś zupełnie innego niż głośne 25 tysięcy spraw z raportów giełdowych banków.
Skąd pochodzą te liczby i co dokładnie liczą
Ministerstwo Sprawiedliwości prowadzi osobną kategorię statystyczną: „roszczenia z umów bankowych związanych z sankcją kredytu darmowego”. Zestawienie opisało pod koniec lipca Money.pl, a na początku września wróciło do niego Infor. Resort potwierdził przy okazji rzecz, która zmienia sposób czytania całej tabeli: statystyka obejmuje wyłącznie umowy bankowe i nie wyodrębnia spraw przeciwko instytucjom pożyczkowym.
To nie jest więc licznik całego rynku sankcji kredytu darmowego. Pozwy przeciwko firmom pożyczkowym — a to one najczęściej udzielają kredytów z najbardziej agresywną strukturą kosztów — w tej liczbie nie siedzą. Nie jest to też ranking wyroków ani tabela rezerw. To pomiar dwóch rzeczy: ile nowych spraw wchodzi na wokandę i ile czeka w kolejce.
11 247 to napływ, a nie baza 25 tysięcy
W pierwszym kwartale 2026 r. do sądów wpłynęło 4 375 spraw, w drugim — 6 872. Razem 11 247. Drugi kwartał jest o 57 proc. mocniejszy od pierwszego, a wzrost rozłożył się na całe trzy miesiące, więc nie da się go zrzucić na jedną falę pozwów z jednego tygodnia.
Tej liczby nie należy mylić z 25 268 postępowaniami, które banki notowane na GPW wykazały w sprawozdaniach na koniec czerwca 2026 r. Tamto jest stanem skumulowanym u dziesięciu emitentów giełdowych: wszystkie sprawy, jakie mają na karku w danym momencie, narastająco od początku sporu. Statystyka ministerstwa mówi o zdarzeniu — o tym, ile pism wpłynęło w danym kwartale. 11 247 nie zastępuje 25 268 i nie jest ich częścią, którą da się wyliczyć prostym odejmowaniem. To inny licznik, inny zakres podmiotów i inna definicja tego, co w ogóle jest liczone.
Dla kredytobiorcy różnica ma konkretny skutek. Skumulowana baza mówi, ile sporów wisi w bilansach wybranych banków i jak duże ryzyko sektor przyznaje przed swoimi akcjonariuszami. Napływ mówi co innego: jak szybko nowe sprawy wchodzą do systemu sądowego. Jeśli dopływ w drugim kwartale jest wyraźnie wyższy niż w pierwszym, kolejka i czas rozpoznania rosną nawet wtedy, gdy część spraw równolegle się kończy.
Kolejka podwoiła się w jeden kwartał
Sprawy oczekujące na rozpoznanie urosły z 3 944 na koniec marca do 8 888 na koniec czerwca. To skok o 4 944 sprawy i wzrost o 125 proc. w ciągu jednego kwartału. Przy napływie 6 872 w tym samym okresie widać, że system nie przerabia wpływu w tempie jeden do jednego: więcej spraw wchodzi, niż wychodzi, a zaległość rośnie.
Dla kogoś, kto ma kredyt gotówkowy albo konsolidację i rozważa złożenie oświadczenia, ta kolejka nie jest abstrakcją ze sprawozdania. Dłuższe oczekiwanie oznacza dłuższy okres niepewności: czy oświadczenie o sankcji kredytu darmowego utrzyma się w sądzie, czy przez ten czas trzeba spłacać ratę według umowy, czy w międzyczasie pojawi się propozycja ugody. Rosnąca liczba spraw oczekujących nie przesądza wyniku żadnej z nich. Przesądza tylko tyle, że wokanda się zagęszcza.
Statystyka ministerstwa nie podaje, ile miesięcy trwa przeciętne rozpoznanie takiej sprawy, więc nikt uczciwie nie policzy z tych dwóch liczb terminu wyroku dla konkretnej umowy. Wniosek praktyczny jest za to prosty: liczenie na szybki wyrok tylko dlatego, że temat sankcji kredytu darmowego jest głośny w mediach, rozmija się z tym, co pokazuje pomiar kolejki.
Sądy notują prawie cztery razy więcej spraw, niż przybywa bankom
Tu robi się ciekawie i tu najłatwiej o błąd w interpretacji. Banki z GPW raportowały 23 502 sprawy na koniec marca i 25 268 na koniec czerwca. Przybyło im więc 1 766 postępowań, czyli 8 proc. kwartał do kwartału — w ujęciu rocznym wzrost jest wciąż wysoki, bo sięga 49 proc., ale dynamika kwartalna zeszła do jednej cyfry. W tym samym kwartale do sądów wpłynęło według ministerstwa 6 872 nowych spraw. Prawie cztery razy więcej.
Rozjazd nie oznacza, że któraś ze stron liczy źle. Oznacza, że liczą różne rzeczy. Statystyka ministerstwa rejestruje sprawę w momencie wpływu do sądu i obejmuje wszystkie umowy bankowe, także zawarte z bankami spoza giełdy. Bank wykazuje w sprawozdaniu postępowanie, w którym już bierze udział, a to wymaga doręczenia pozwu — pozew złożony w czerwcu potrafi trafić do banku dopiero jesienią. Część różnicy siedzi więc w samym opóźnieniu proceduralnym, część w tym, że zakresy podmiotowe obu zestawień się nie pokrywają.
Praktyczny wniosek jest taki: kto porównuje dynamikę bankową z dynamiką sądową i wyciąga z tego tezę o wygasaniu albo eksplozji zjawiska, porównuje dwa różne pomiary. Sektor bankowy widzi spowolnienie, bo patrzy na doręczone pozwy u dziesięciu emitentów. Sądy widzą przyspieszenie, bo patrzą na wpływ. Łączna wartość przedmiotu sporu w bankowej części tego zbioru przekroczyła 736 mln zł, choć nie wszystkie banki ten wskaźnik ujawniają.
Art. 45 w praktyce: oddajesz kapitał, cena kredytu znika
Sam mechanizm jest prostszy niż dyskusja o nim. Przy naruszeniu obowiązków informacyjnych z ustawy o kredycie konsumenckim konsument składa kredytodawcy pisemne oświadczenie. Oddaje kapitał, czyli to, co faktycznie zostało wypłacone, i traci obowiązek zapłaty odsetek oraz kosztów należnych bankowi albo firmie pożyczkowej — pod warunkiem że sąd sankcję uzna. To art. 45 ustawy. Umowa nie znika jak przy sporze frankowym; znika cena kredytu poza kapitałem.
Kredyt konsumencki to zwykle gotówka, konsolidacja, limit w koncie, karta kredytowa i pożyczka do ustawowego limitu kwotowego. Hipoteka frankowa stoi na zupełnie innej półce: inna podstawa prawna, inny skutek dla raty, inna skala wokandy. W sprawach o sankcję stawką jest treść informacji w umowie i to, czy parametry podano konsumentowi tak, by mógł ocenić, ile naprawdę kosztuje go zobowiązanie.
Roczny termin z art. 45 ust. 5 — liczony od dnia wykonania umowy — biegnie niezależnie od tego, co dzieje się ze statystyką. Napływ 11 247 spraw go nie przedłuża. Jeśli kredyt jest wciąż spłacany, zegar zachowuje się inaczej niż po całkowitym rozliczeniu umowy; jeśli umowa została zamknięta, punktem odniesienia jest data ostatniej spłaty i to, czy oświadczenie zdążyło wyjść na czas. Warto też nie mylić dwóch różnych pism: reklamacja o zwrot proporcjonalnej części odsetek od prowizji to nie to samo co oświadczenie o sankcji kredytu darmowego. Częściowa korekta ceny i pełne zero to dwa odrębne skutki.
Kwietniowy wyrok TSUE tłumaczy, skąd mocniejszy drugi kwartał
Przyspieszenie napływu nie wzięło się z niczego. 23 kwietnia 2026 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał w sprawie C-744/24 wyrok, zgodnie z którym bank nie może naliczać odsetek od kwot przeznaczonych na sfinansowanie kosztów kredytu. Chodzi o częstą konstrukcję: prowizja zostaje doliczona do kwoty kredytu, a oprocentowanie liczy się od sumy wyższej niż to, co klient dostał na rachunek.
To orzeczenie obniżyło koszt selekcji umów. Wzorzec „wypłata X, odsetki liczone od X plus prowizja” sprawdza się porównaniem kwot z umowy i harmonogramu, bez wielomiesięcznej ekspertyzy do każdej sprawy. Kiedy koszt wstępnej analizy spada, rośnie liczba spraw, które w ogóle opłaca się wnieść — i to jest najprostsze wyjaśnienie różnicy między 4 375 a 6 872. Wyrok nie czyni jednak sankcji automatyczną. Ułatwia wykazanie wady powtarzalnej we wzorcu umownym zamiast szukania nietypowej luki w pojedynczym dokumencie.
Osobno toczy się sprawa C-831/24 (Machski), w której rzecznik generalny TSUE przedstawił opinię 11 czerwca 2026 r. Pytania dotyczą między innymi tego, czy sąd ma badać naruszenia obowiązków informacyjnych z urzędu, czy tylko te wskazane przez konsumenta. Opinia rzecznika nie jest wyrokiem i nie wiąże Trybunału, a samego wyroku w tej sprawie jeszcze nie ma. Do czasu jego wydania jest to wątek do obserwowania, a nie stan prawny, na którym można oprzeć decyzję o pozwie.
Gdzie trafi pozew. Ministerstwo chce zmienić właściwość sądu
Resort sprawiedliwości reaguje na zator również proceduralnie. Na stronach Rządowego Centrum Legislacji od wiosny 2026 r. wisi projekt nowelizacji Kodeksu postępowania cywilnego, który pozwoliłby kierować pozwy o sankcję kredytu darmowego do sądu właściwego dla miejsca zamieszkania konsumenta, zamiast do sądu siedziby banku. Dziś sprawy koncentrują się w kilku dużych ośrodkach, przede wszystkim w Warszawie i Poznaniu.
Projekt zakłada też, że przelew wierzytelności nie będzie wpływał na właściwość sądu, co ma utrudnić skupowanie roszczeń i wnoszenie ich hurtem tam, gdzie nabywcy jest wygodniej. Przepis miałby obowiązywać przez pięć lat od wejścia w życie. Na razie to projekt na etapie opiniowania, nie obowiązujące prawo, i nie zmienia niczego w treści art. 45. Zmienia wyłącznie mapę tego, gdzie sprawy będą lądować.
Czego te liczby nie mówią
11 247 nie mówi, ile spraw skończy się uznaniem sankcji. Nie mówi, ile będzie oddaleń, ile ugód, ile cesji. 8 888 oczekujących nie mówi, ile miesięcy zajmie rozpoznanie konkretnej sprawy. Statystyka ministerstwa mierzy wpływ i kolejkę, a nie wynik merytoryczny.
O wynikach spierają się zresztą same strony sporu. Związek Banków Polskich podawał w lipcu 2026 r., że blisko 80 proc. wyroków pozostaje korzystnych dla banków — to odczyt sektora, prezentowany przez organizację reprezentującą pozwanych, i strona konsumencka przedstawia własne, odmienne zestawienia. Żaden z tych odczytów nie ma statusu oficjalnej statystyki wyroków, bo takiej dla sankcji kredytu darmowego po prostu jeszcze nie ma.
Te liczby nie mówią również, że każdy kredyt gotówkowy albo każda konsolidacja kwalifikuje się do sankcji. Zostaje ustawowy limit kwotowy kredytu konsumenckiego, treść informacji w umowie, roczny termin na oświadczenie i ocena sądu. Statystyka wpływu pokazuje tylko tyle, że temat przestał być niszą dla wąskiej grupy prawników i wszedł w skalę, w której kolejka rośnie szybciej niż zdolność sądów do bieżącego orzekania.
Echo frankowe: kontekst, nie drugi rozdział tej samej historii
Infrastruktura procesowa zbudowana wokół sporów frankowych nie znika razem z wyczerpywaniem się portfela CHF — szuka kolejnego zastosowania. Na koniec pierwszego kwartału 2026 r. dziesięć banków z GPW raportowało około 80 tys. aktywnych sporów frankowych wobec 87,6 tys. na koniec 2025 r., a w sądach czekało jeszcze około 170,5 tys. spraw, z czego 66 tys. w wydziałach odwoławczych. Skala hipotecznej wokandy pozostaje więc kilkunastokrotnie większa niż wszystko, co dzieje się dziś wokół sankcji kredytu darmowego.
Sankcja nie jest jednak „frankami bis”. Inny produkt, inna podstawa ustawowa, inny skutek dla umowy. Wspólne jest co innego: powtarzalny wzorzec pozwu, te same kanały pozyskiwania klientów, modele finansowania spraw i ta sama presja na wydziały cywilne. Dane o CHF warto więc czytać obok napływu spraw o sankcję, a nie zamiast niego.
Dla kredytobiorcy z gotówką albo konsolidacją całość sprowadza się do trzech pytań, na które statystyka odpowiada tylko częściowo. Czy w umowie widać typową wadę informacyjną, na przykład odsetki liczone od kwoty powiększonej o skredytowaną prowizję. Czy roczny termin na oświadczenie jeszcze nie minął. I jak długo potrwa rozpoznanie, skoro napływ przyspiesza, a zaległość rośnie. Tabela ministerstwa odpowiada wyłącznie na to trzecie. Pierwsze dwa wymagają lektury własnej umowy i harmonogramu spłat, a nie kolejnego zestawienia liczb.
Materiał informacyjny, nie porada prawna
