Sankcja kredytu darmowego to mechanizm z ustawy o kredycie konsumenckim, który nie unieważnia umowy, tylko zabiera bankowi jej cenę. Kredytobiorca oddaje sam pożyczony kapitał, a odsetki, prowizja i składka ubezpieczeniowa przestają być należne — jeśli już je zapłacił, bank ma je zwrócić. 4 września 2026 r. ten mechanizm dostał w Łodzi konkretną kwotę: Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi, Wydział XVIII Cywilny, zasądził od mBanku S.A. 93 754,86 zł wraz z odsetkami i kosztami procesu. Od wniesienia pozwu do wyroku pierwszej instancji minęły 63 dni. Sygnatura: XVIII C 957/26. Wyrok nie jest prawomocny.
Sankcja kredytu darmowego zabiera cenę, a nie sam kontrakt
Podstawa jest krótka i stara. Art. 45 ustawy z 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim stanowi, że jeżeli kredytodawca naruszył wskazane w ustawie obowiązki informacyjne, konsument po złożeniu pisemnego oświadczenia zwraca kredyt bez odsetek i innych kosztów należnych kredytodawcy. Ustawa zastrzega przy tym osobno, że koszty ustanowienia zabezpieczenia kredytu konsument ponosi. To nie jest korekta jednej pozycji w harmonogramie, tylko wyzerowanie wynagrodzenia banku za udostępnienie pieniędzy. Umowa dalej obowiązuje, kapitał wraca, znika cena.
Sankcja nie włącza się sama dlatego, że w innej sprawie zapadł głośny wyrok. Potrzebne jest pisemne oświadczenie skierowane do kredytodawcy, w którym kredytobiorca wskazuje swoją umowę i konkretne naruszenia, a nie ogólną pretensję do sektora. Oświadczenie wywołuje skutek z chwilą, gdy dojdzie do banku — ale tylko wtedy, gdy naruszenie z ustawowego katalogu rzeczywiście wystąpiło w umowie albo przy jej zawieraniu. Bank może oświadczenie zignorować i wtedy spór trafia do sądu, który ocenia tę konkretną umowę, a nie cudzą sentencję.
Ramy są twarde. Mechanizm dotyczy kredytu konsumenckiego: gotówkowego, konsolidacyjnego, ratalnego, limitu i pożyczki, o ile umowa mieści się w ustawie. Limit to 255 550 zł albo równowartość w innej walucie, z wąskim wyjątkiem dla kredytów niezabezpieczonych hipoteką przeznaczonych na remont domu lub lokalu. Umowy sprzed 18 grudnia 2011 r. podlegają innemu reżimowi, a kredyt hipoteczny na mieszkanie — w tym indeksowany albo denominowany do franka — to zupełnie inna półka. Uprawnienie z art. 45 ust. 5 wygasa co do zasady z upływem roku od dnia wykonania umowy; jak liczyć ten rok przy kredycie wciąż spłacanym, a jak przy spłaconym dawno, pozostaje przedmiotem sporów i pytań kierowanych do Trybunału Sprawiedliwości UE. Wyrok z Łodzi tego sporu nie rozstrzyga.
Najczęstsze osie zarzutów przy kredytach gotówkowych to błędnie albo niepełnie podana rzeczywista roczna stopa oprocentowania i całkowita kwota do zapłaty, oprocentowanie skredytowanej prowizji i składki, niejasne zasady zmiany oprocentowania oraz braki w pouczeniu o odstąpieniu lub o wcześniejszej spłacie. Katalog obowiązków jest zamknięty — sąd nie dopisuje nowej przesłanki dlatego, że sprawa jest głośna.
Wyrok z Łodzi: 93 754,86 zł od mBanku w 63 dni
4 września 2026 r. Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi, Wydział XVIII Cywilny, w sprawie o sygnaturze XVIII C 957/26 zasądził od mBanku S.A. na rzecz konsumenta 93 754,86 zł wraz z odsetkami i kosztami procesu. Podstawą była sankcja kredytu darmowego z art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim. Pozwanym jest mBank S.A., orzekał sąd rejonowy, a rozstrzygnięcie zapadło w pierwszej instancji.
93 754,86 zł to należność główna. Odsetki i koszty procesu liczą się osobno, a ich wysokości publiczny opis sprawy nie podał — dlatego tych trzech pozycji nie da się zsumować w jedną „wypłatę około stu tysięcy”. Warto też zauważyć, że w wyroku stoi kwota z groszami, bo grosze w sentencji nie są ozdobnikiem, tylko częścią zasądzonego świadczenia.
Od wniesienia pozwu do wyroku pierwszej instancji minęły 63 dni. Licząc wstecz od 4 września 2026 r., pozew wpłynął około 3 lipca — i tyle wynika z samej arytmetyki, bo liczby rozpraw, trybu rozpoznania sprawy ani tego, czy bank złożył odpowiedź na pozew w terminie, opis nie ujawnia. Znany jest wynik i znany jest interwał.
Wyrok nie jest prawomocny. Od orzeczenia sądu rejonowego stronie przysługuje apelacja do sądu okręgowego, o ile dochowa terminu. Czy mBank wystąpił o uzasadnienie, zapowiedział apelację czy zapłatę — z opisu sprawy nie wynika. XVIII C 957/26 nie jest więc ani sprawą zamkniętą, ani „prawomocnym SKD”, a 93 754,86 zł nie jest średnią krajową, tylko kwotą z jednego wyroku pierwszej instancji w Łodzi.
Co z tej sprawy wiadomo, a czego nie
Wiadomo: sąd, wydział, data, sygnatura, pozwany, podstawa prawna, kwota główna 93 754,86 zł plus odsetki i koszty, 63 dni od pozwu i brak prawomocności. Nie wiadomo: jaki był numer i data umowy, jaka kwota kapitału, jakie RRSO, czy kredyt był w dniu wyroku spłacony. Publicznie nie ma pisemnego uzasadnienia. Danych konsumenta ani pełnomocnika ten tekst nie podaje, bo nie należą do informacji o rozstrzygnięciu.
Bez uzasadnienia nie da się powiedzieć, które naruszenie sąd uznał za wystarczające do zastosowania art. 45. Banki bronią się zwykle argumentem, że uchybienie było drobne albo że sankcja powinna być proporcjonalna do jego wagi; strona konsumencka odpowiada, że ustawa nie zna sankcji stosowanej „po kawałku”. Którą z tych dróg wybrał XVIII Wydział Cywilny, na razie nie wiadomo. Znany jest sam skutek — a skutek to nie to samo co motywy rozstrzygnięcia.
To nie jest unieważnienie kredytu frankowego
mBank od lat jest stroną sporów o kredyty indeksowane i denominowane do franka szwajcarskiego. Tamte sprawy dotyczą hipoteki i klauzul przeliczeniowych, a gdy sąd uzna umowę za nieważną, strony zwracają sobie świadczenia: kredytobiorca kapitał, bank wszystko, co pobrał. Umowa upada. XVIII C 957/26 robi coś innego.
Sankcja kredytu darmowego umowę zostawia. Nie kasuje hipoteki, bo przy typowym kredycie gotówkowym hipoteki nie ma, i niczego nie przelicza z franka. Limit 255 550 zł z góry odcina większość hipotek mieszkaniowych. Kto ma kredyt we frankach w mBanku, ten wyrok nie jest jego wyrokiem; kto ma w tym samym banku kredyt gotówkowy, dla tego z kolei nieważność frankowa nie jest właściwą ścieżką. Ten sam pozwany nie skleja dwóch różnych reżimów prawnych.
Nagłówek w rodzaju „mBank przegrywa w Łodzi 93 tysiące” bez wskazania podstawy wprowadza w błąd właśnie dlatego, że ten bank występuje na obu wokandach. Rozstrzyga sygnatura, wydział i przepis: XVIII C 957/26, Wydział XVIII Cywilny Sądu Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia, art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim. To zerowy koszt przy żywej umowie, a nie zniesienie umowy.
To także nie jest sam zwrot odsetek od prowizji po wyroku TSUE
23 kwietnia 2026 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł w sprawie C-744/24, że banki nie mogą naliczać odsetek od skredytowanych kosztów kredytu — prowizji i składki, których konsument nie dostał do dyspozycji. Oprocentować wolno kwotę faktycznie wypłaconą. Sentencja Trybunału nie mówi jednak ani o sankcji kredytu darmowego, ani o art. 45 polskiej ustawy, i nie nakazuje sądowi krajowemu zerować z urzędu całej ceny kredytu.
Po tym wyroku część banków częściowo uznaje reklamacje: przelewa odsetki naliczone od prowizji i zostawia sobie samą prowizję, składkę oraz odsetki od kapitału. Bywa to kilka tysięcy złotych i jest rozliczeniem wadliwej podstawy oprocentowania — nie darmowym kredytem. Sankcja z art. 45 idzie znacznie dalej: bank traci odsetki od kapitału, odsetki od kosztów, prowizję, składkę i pozostałe koszty należne kredytodawcy.
Zasądzone w Łodzi 93 754,86 zł siedzi właśnie na tej drugiej półce — jako pełny skutek art. 45, nie korekta odsetek od prowizji. Rozbicia tej kwoty na poszczególne pozycje opis sprawy nie zawiera, znana jest sama kwalifikacja prawna. Trzy ścieżki nie wchłaniają się nawzajem: wyrok C-744/24 mówi, czego nie wolno oprocentowywać, art. 45 mówi, kiedy znika cała cena kredytu, a nieważność frankowa — kiedy upada umowa walutowa. Kto opisuje ten wyrok jako „zwrot odsetek od prowizji po TSUE”, zaniża jego skutek; kto jako unieważnienie kredytu w mBanku, podmienia reżim prawny.
63 dni to fakt tej sprawy, a nie tempo wydziału
63 dni od pozwu do wyroku sądu rejonowego to tempo rzadkie w sporze cywilnym z bankiem — takie sprawy zwykle liczy się w miesiącach, a razem z apelacją w latach. Ten jeden wynik tego nie zmienia. Pokazuje tyle, że w XVIII C 957/26 pierwsza instancja zamknęła się w dwa miesiące i jeden dzień, a nie że taka jest średnia Łodzi albo Polski.
Szybki wyrok pierwszej instancji nie skraca też drogi do prawomocności. Jeśli mBank zaskarży to rozstrzygnięcie, sprawa trafi do Sądu Okręgowego w Łodzi i kalendarz zacznie się od nowa. 63 dni opisuje wyłącznie odcinek od pozwu do wyroku w rejonie — nie odcinek do prawomocności i nie czas do faktycznego przelewu. Relacja o wyroku nie jest klauzulą wykonalności.
Nie ma też podstaw, by zakładać, że kolejny pozew w tym samym wydziale zakończy się w podobnym czasie. Inny sędzia, inny komplet pism, wniosek o opinię biegłego czy spór o dowody — każda z tych rzeczy wydłuża postępowanie. Tempo 63 dni jest faktem tej sygnatury, a nie regulaminem wydziału.
Co z tego wynika dla twojej umowy
Punktem wyjścia zostaje produkt i skutek. Sankcja kredytu darmowego dotyczy kredytu konsumenckiego do 255 550 zł — gotówki, konsolidacji, kredytu ratalnego, pożyczki — a nie hipoteki frankowej, i zostawia umowę w mocy, zabierając bankowi odsetki oraz koszty. To co innego niż nieważność umowy i co innego niż sam zwrot odsetek od prowizji po wyroku C-744/24.
Dalej liczą się dwie rzeczy, których żaden cudzy wyrok nie załatwia. Pierwsza to oświadczenie: sankcja nie uruchamia się z urzędu po korzystnym rozstrzygnięciu w Łodzi, trzeba złożyć kredytodawcy pisemne oświadczenie wskazujące naruszenia w konkretnej umowie. Druga to termin — uprawnienie wygasa co do zasady rok od wykonania umowy, a 63 dni cudzego procesu tego terminu nie przedłużają. Data wyroku XVIII C 957/26 nie jest datą, od której cokolwiek biegnie w twojej sprawie.
Do liczb warto podchodzić ostrożnie. 93 754,86 zł wraz z odsetkami i kosztami to kwota z jednej nieprawomocnej sentencji, nie saldo do odzyskania i nie średnia z mBanku. Apelacja pozostaje otwarta, uzasadnienia publicznie nie ma, a które naruszenie przesądziło o wyniku — nie wiadomo. Wyrok z Łodzi pokazuje, że sąd ten skutek zastosował i że pierwsza instancja potrafi zamknąć się w 63 dni. Nie pokazuje treści twojej umowy. Cudza sygnatura jest newsem, a nie kalkulatorem.
Materiał informacyjny, nie porada prawna
