Kredyty we frankach: Sąd Apelacyjny w Warszawie działa bez „ustawy frankowej”. Zobacz, co zrobili, by przyspieszyć wyroki

Pierwsze półrocze 2025 roku przyniosło wyraźną poprawę efektywności pracy Sądu Apelacyjnego w Warszawie w porównaniu z analogicznym okresem 2024 roku. Z najnowszych statystyk wynika, że w warszawskiej apelacji udało się znacznie zwiększyć liczbę załatwionych spraw, zwłaszcza w wydziałach cywilnych, choć nie wszystkie wskaźniki są jednoznacznie pozytywne. Poniżej przedstawiamy szczegółową analizę danych – od wpływu i załatwialności spraw (z rozbiciem na sprawy cywilne i gospodarcze), przez „sprawy frankowe” (CHF) i tempo ich rozpoznawania, po terminowość sporządzania uzasadnień oraz skargi na przewlekłość postępowania. Na końcu zastanowimy się, czy warszawski sąd rzeczywiście działa sprawniej niż rok temu, które obszary funkcjonowania się poprawiły, a które pogorszyły – oraz jakie są tego przyczyny.

Wpływ i załatwienia spraw: więcej spraw rozwiązanych niż nowych

Statystyki porównawcze jasno pokazują skokowy wzrost wydajności warszawskiej apelacji w 2025 r. W pierwszym półroczu 2024 r. do Sądu Apelacyjnego w Warszawie wpłynęło łącznie 14 273 spraw cywilnych (w tym gospodarczych), a załatwiono jedynie 6 909 z nich. Oznaczało to, że sąd radził sobie z niespełna połową napływających spraw – wskaźnik opanowania wpływu wyniósł wtedy tylko 48,4%. Natomiast w pierwszym półroczu 2025 r. sytuacja odwróciła się: rzeczywisty wpływ spraw (po uwzględnieniu korekt związanych z reorganizacją wydziałów) wyniósł 15 595, zaś rzeczywista załatwialność aż 13 917 spraw. Inaczej mówiąc, sędziowie warszawskiej apelacji zamknęli w pół roku niemal 14 tysięcy spraw, prawie doganiając liczbę nowych – wskaźnik pokrycia wpływu skoczył do 89,2%. To ogromna zmiana jakościowa w ciągu zaledwie 12 miesięcy.

Patrząc na strukturę spraw, największy przyrost efektywności dotyczył spraw cywilnych, które dominują w statystyce sądu (apelacje w sprawach karnych stanowią osobną kategorię). W 2024 r. wydziały cywilne warszawskiego Sądu Apelacyjnego (obejmujące m.in. sprawy rodzinne, gospodarcze oraz „frankowe”) były niewydolne – na 7 315 nowych spraw apelacyjnych (repertorium ACa) zdołały rozpoznać zaledwie 2 069 (tylko 28,3%). Natomiast w pierwszym półroczu 2025 r. do wydziałów cywilnych wpłynęło porównywalnie 7 262 apelacje, ale rozstrzygnięto ich już 4 810, co daje 66,2% opanowania wpływu. Innymi słowy, wydajność w sprawach cywilnych uległa podwojeniu. Dla porządku warto odnotować, że w tym samym czasie w wydziale gospodarczym (apelacje od spraw gospodarczych, repertorium AGa) sytuacja była odwrotna: w 2024 r. załatwiano tam nieco więcej spraw niż wpływało, a w 2025 r. – niemal tyle samo co nowych (pokrycie wpływu ok. 95–96%). Sprawy gospodarcze stanowią jednak stosunkowo niewielki odsetek wszystkich spraw cywilnych w apelacji warszawskiej, więc to usprawnienie rozpoznawania klasycznych spraw cywilnych przesądziło o poprawie wyników całego sądu.

Co kryje się za tak znaczącym wzrostem efektywności? Dane wskazują, że Sąd Apelacyjny w Warszawie rozprawił się z zaległościami dzięki lepszemu wykorzystaniu swoich zasobów i reorganizacji pracy. W pierwszej połowie 2025 r. sędziowie wyznaczyli dużo więcej sesji sądowych (rozpraw i posiedzeń) niż rok wcześniej – sądząc po niemal dwukrotnie wyższej liczbie załatwionych spraw, można szacować, że liczba wokand również zbliżyła się do podwojenia. Innymi słowy, zwiększona intensywność orzekania (częstsze posiedzenia składów orzekających) pozwoliła odrobić dużą część zaległości. Istotną rolę odegrały także zmiany kadrowe i organizacyjne opisane dalej, zwłaszcza utworzenie nowego wydziału i skierowanie do niego dodatkowych sędziów.

Frankowicze pod lupą: mniej nowych spraw, znacznie więcej wyroków

Szczególną uwagę warto zwrócić na sprawy frankowe, czyli apelacje w sporach dotyczących kredytów indeksowanych lub denominowanych do franka szwajcarskiego (CHF). To właśnie one w ostatnich latach sparaliżowały pracę warszawskiej apelacji – setki pozwów frankowiczów wygrywających w I instancji trafiały do sądu drugiej instancji wskutek odwołań banków, mnożąc stertę nierozpoznanych spraw. Statystyki pokazują jednak, że w 2025 r. sytuacja zaczęła się poprawiać.

W pierwszej połowie 2024 r. do Sądu Apelacyjnego w Warszawie wpłynęło 6 106 spraw frankowych (sygnatura kategorii 049 cf), natomiast załatwiono w tym okresie tylko 1 480 takich spraw. Oznaczało to, że sąd był w stanie prawomocnie zakończyć zaledwie co czwartą „frankową” sprawę – skuteczność orzecznicza wynosiła ok. 24,2%, a pozostałe sprawy zalegały w referatach sędziów. Rok później nastąpił radykalny przełom: w pierwszym półroczu 2025 r. odnotowano wpływ 5 473 nowych spraw frankowych, a jednocześnie załatwiono 3 685takich spraw.

Mimo że nadal do sądu napływało średnio ~30 nowych apelacji frankowych każdego dnia roboczego, to sędziowie byli już w stanie rozstrzygać ich niemal dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. Wskaźnik pokrycia wpływu dla spraw frankowych skoczył do 67,3%, co oznacza, że blisko dwie trzecie odwołań frankowych kończyło się w tym okresie prawomocnym orzeczeniem. To imponująca poprawa – liczba rozstrzygniętych spraw frankowych wzrosła o 149% rok do roku.

Za tymi ujętymi procentowo zmianami kryją się konkretne liczby obrazujące skalę „frankowego” wyzwania. O ile nowych apelacji frankowych wpłynęło w 2025 r. nieco mniej niż rok wcześniej (spadek o 10,4% rdr), to o wiele bardziej znaczący jest wzrost liczby spraw załatwionych.

Załatwialność spraw frankowych w pierwszym półroczu 2025 r. była aż o 149% wyższa niż w analogicznym okresie 2024 – w szczególności liczba rozstrzygnięć merytorycznych (wydanych wyroków i prawomocnych umorzeń postępowania) wzrosła o 151,4%, a liczba załatwień formalnych (np. odrzucenie apelacji czy zwrot sprawy) wzrosła o 135,9%. Krótko mówiąc, warszawska apelacja podwoiła efektywność orzekania w sprawach frankowych w ciągu roku, co jest świetną wiadomością dla tysięcy kredytobiorców czekających na finał ich batalii sądowych.

Warto przy tym scharakteryzować specyfikę tych frankowych pozwów w II instancji. Struktura stron i żądań w tego typu sprawach jest dość jednolita: w przeważającej większości są to powództwa konsumentów (kredytobiorców) przeciwko bankom, w których łączone są dwa roszczeniao ustalenie nieważności umowy kredytowej oraz o zapłatę(zwrot rat wpłaconych na podstawie nieważnej umowy). Taka kumulacja żądań wynika z ugruntowanej linii orzeczniczej: aby odzyskać od banku nienależnie pobrane kwoty, kredytobiorca najpierw żąda uznania umowy za nieważną, a następnie – w oparciu o stwierdzoną nieważność – dochodzi zwrotu swojego świadczenia. Pozwy obejmujące wyłącznie jedno z tych żądań należą do rzadkości (np. gdy kredyt został już całkowicie spłacony – wówczas czasem ograniczano się do powództwa o ustalenie nieważności bez dochodzenia zapłaty). Również po stronie pozwanej schemat jest zwykle ten sam: pozwanym jest bank, a jeśli sprawa trafia do apelacji, to najczęściej właśnie bank jako strona przegrywająca w I instancji wnosi odwołanie. Tylko incydentalnie zdarzają się sytuacje odwrotne (np. kredytobiorca apelujący od niekorzystnego wyroku sądu okręgowego). Można więc powiedzieć, że niemal 100% spraw frankowych w apelacji warszawskiej to spory konsumentów z bankami o unieważnienie umów kredytowych i rozliczenia finansowe z tym związane.

Dynamika zmian w ciągu roku jest dla frankowiczów korzystna – więcej spraw kończy się prawomocnie, a mniej nowych wpływa – ale wciąż trzeba pamiętać o ogromnej skali zjawiska. Pomimo rekordowego przyrostu wydajności sądu, zaległość spraw frankowych nadal wzrosła: na koniec czerwca 2024 r. w warszawskiej apelacji nierozpoznanych pozostawało 14 099 spraw frankowych, a rok później liczba ta sięgnęła 18 647, co oznacza wzrost zaległości o kolejne 32,3%.

Innymi słowy, nawet tak znaczne przyspieszenie nie wystarczyło, by „przerobić” całą napływającą lawinę – choć zbliżenie się do 100% pokrycia wpływu pozwala mieć nadzieję, że w kolejnych miesiącach zaległości przestaną rosnąć, a być może zaczną maleć.

Sędziowie i obserwatorzy rynku finansowego zwracają uwagę, że nowych pozwów frankowych przybywa już dużo wolniej niż w latach 2019–2022 (w 2025 r. odpływ klientów do sądów wyhamował m.in. w wyniku ugód oferowanych przez część banków). Jeśli ten trend się utrzyma, a Sąd Apelacyjny w Warszawie zachowa bieżące tempo orzekania, możliwe jest nawet nadrobienie zaległości – prognozy mówią, że w trzecim kwartale 2025 r. warszawska apelacja może osiągnąć ponad 100% pokrycia wpływu spraw frankowych, czyli zacznie wydawać więcej orzeczeń niż otrzymuje nowych spraw.

Z praktycznego punktu widzenia te zmiany oznaczają, że frankowicze z Warszawy mają szansę doczekać się prawomocnych wyroków szybciej niż dotąd. Jeszcze rok temu typowy czas oczekiwania na rozprawę apelacyjną liczono w latach – obecnie, dzięki zwiększeniu obsady sędziowskiej i reorganizacji pracy sądu, widocznie się on skraca. Nadal jednak trzeba uzbroić się w cierpliwość, ponieważ kilkanaście tysięcy spraw pozostających w toku to wciąż potężne obciążenie dla sądu. W dodatku, jak opiszemy poniżej, problemem są także kwestie proceduralne jak czas sporządzania uzasadnień wyroków czy dalsze losy spraw po apelacji.

Terminowość uzasadnień, liczba rozpraw i skargi na przewlekłość

Poprawa statystyk załatwialności idzie w parze z wzmożonym wysiłkiem sędziów, ale rodzi też pytania o terminowość wykonywania niektórych obowiązków oraz skargi na ewentualne opóźnienia w postępowaniach. Jednym z wrażliwych obszarów jest sporządzanie pisemnych uzasadnień wyroków w ustawowym terminie (co do zasady 14 dni od ogłoszenia wyroku, z możliwością przedłużenia do 21 dni).

W warszawskiej apelacji kwestia ta stała się przedmiotem skarg – w pierwszej połowie 2025 r. wpłynęły 32 skargi na nieterminowe sporządzenie uzasadnienia, podczas gdy rok wcześniej takich skarg niemal nie odnotowano. Spośród 32 nowych skarg na opóźnienia w pisaniu uzasadnień załatwiono (rozpoznano) 12, z czego 4 zostały uwzględnione (uznano zasadność zarzutu przewlekłości). Sąd musiał w konsekwencji wypłacić zadośćuczynienia – łączna suma przyznana skarżącym w pierwszym półroczu 2025 r. z tego tytułu wyniosła 15 000 zł. Kwota nie jest duża, co sugeruje, że opóźnienia w pisaniu uzasadnień były raczej incydentalne (pojedyncze przypadki, w których zasądzono typowe zadośćuczynienie rzędu kilku tysięcy złotych za naruszenie prawa do rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki).

Znacznie poważniejszym problemem – niejako przeniesionym z lat ubiegłych – są jednak skargi na przewlekłość postępowania w ogólności. Dane statystyczne są tutaj alarmujące. W pierwszej połowie 2025 roku do Sądu Apelacyjnego w Warszawie trafiło aż 575 skarg na przewlekłość postępowania (w sprawach cywilnych) – dla porównania w analogicznym okresie 2024 roku takich skarg było tylko 21. Większość dotyczyła opóźnień na etapie postępowania przed sądami I instancji (to apelacja rozpoznaje skargi na przewlekłość postępowań toczących się w sądach okręgowych i rejonowych). Niemniej jednak statystyka ta pokazuje skalę frustracji stron tempem procesów.

Na tle tych danych można postawić pytanie: czy Sąd Apelacyjny w Warszawie funkcjonuje sprawniej niż rok temu?

Odpowiedź brzmi: tak, w wielu kluczowych obszarach nastąpiła poprawa, choć wyzwaniom nie zaradzono w pełni. Pozytywne zmiany to przede wszystkim znaczący wzrost wydajności orzeczniczej – sąd rozpoznaje dużo większy odsetek napływających spraw, zwłaszcza w zakresie spraw cywilnych (w tym frankowych). Dzięki temu zahamowano zjawisko niekontrolowanego narastania zaległości (a przynajmniej istotnie je spowolniono), co w dłuższej perspektywie stwarza szansę na przywrócenie normalnej rytmiczności postępowań. Poprawiła się też obsada kadrowa – dołączono nowych sędziów i utworzono wyspecjalizowany frankowy wydział, co rozładowało część wąskich gardeł.

Negatywne zjawiska to jednak nadal rosnąca sumaryczna liczba spraw oczekujących na rozpoznanie (zwłaszcza w sprawach frankowych, gdzie mimo wszystko wpływ nowych pozwów wciąż przewyższa możliwości ich bieżącego załatwiania). Ponadto, intensyfikacja pracy sądu uwidoczniła problem terminowości czynności pozaprocesowych – stąd wzrost skarg na przewlekłość, w tym na opóźnienia w sporządzaniu uzasadnień. Pojawiły się głosy krytyczne, że niektórzy sędziowie wciąż nie nadążają z pracą tak dobrze jak inni, choć władze sądu wyjaśniają, że to efekt m.in. nierównomiernego obciążenia referatów czy urlopów i dodatkowych funkcji części sędziów. Reasumując, warszawska apelacja działa sprawniej niż rok temu, ale wciąż odczuwa skutki poprzedniego „kryzysu frankowego” – odziedziczonych tysięcy spraw i związanego z tym przeciążenia.

Sąd nie czeka na „ustawę frankową” – własne działania apelacji przynoszą skutek

Na osobne omówienie zasługuje kwestia, jakimi metodami Sąd Apelacyjny w Warszawie usprawnił rozpoznawanie spraw frankowych – zwłaszcza w kontekście głośnego w mediach projektu tzw. ustawy frankowej.

Przypomnijmy: projekt ten zakładał m.in. odciążenie sądów od rozpatrywania niektórych zażaleń w sprawach frankowych oraz wprowadzenie mechanizmów przyspieszających prawomocne zakończenie sporu. Okazuje się jednak, że na ustawowe zmiany frankowicze nie musieli czekać. Warszawski sąd apelacyjny sam znalazł rozwiązanie palącego problemu – i to szybciej, niż trwa proces legislacyjny. Kluczowym posunięciem było utworzenie z początkiem 2025 r. VIII Wydziału Cywilnego wyspecjalizowanego wyłącznie w sprawach frankowych.

Do nowego wydziału przeniesiono z innych wydziałów znaczną część dotychczasowych spraw frankowych oraz delegowano dodatkowych sędziów z Sądu Okręgowego w Warszawie. W praktyce nastąpiło podwojenie obsady sędziowskiej zajmującej się frankami – na koniec czerwca 2025 r. w „wydziale frankowym” orzekało 19 sędziów (w tym 6 z funkcjami administracyjnymi), a od sierpnia miał dołączyć kolejny duet, co zwiększy liczbę sędziów do 21. Dodatkowo w ramach nowego wydziału zrównano obciążenie sprawami, przelosowując między sędziów te apelacje, które trafiły do sądu w 2023 r., tak aby żadna sprawa nie tkwiła dłużej bez ruchu.

To pokazuje, że nawet bez specjalnej ustawy frankowej sąd był w stanie znacząco nadgonić zaległości. Co więcej, według komentatorów niektóre planowane rozwiązania ustawowe  mogłyby wręcz spowolnić rozpoznawanie spraw, które teraz – dzięki determinacji sędziów i usprawnieniom organizacyjnym – zaczynają iść naprzód. Przypadek warszawskiej apelacji pokazuje zatem pozytywny scenariusz: poprawa sytuacji frankowiczów może nastąpić oddolnie, poprzez lepszą organizację pracy sądów i zwiększenie ich zasobów, bez konieczności oczekiwania na zmiany legislacyjne, które dopiero wchodzą w życie lub budzą kontrowersje. Krótko mówiąc – „na ustawę frankową czekać nie trzeba”, bo warszawski Sąd Apelacyjny już znalazł sposób, by zmierzyć się z lawiną frankowych odwołań i stopniowo wyprowadzić je na prostą.

Redakcja
Redakcja
Poznaj najnowsze informacje ważne dla frankowiczów. Opinie wyrażone w tekście wyrażają osobiste poglądy autora

Najnowsze

Podobne artykuły

Darmowe kredyty, sankcja kredytu darmowego i odwiborowanie. Pseudodoradcy zalewają TikToka i kuszą naiwnych

Czy można przestać spłacać raty kredytu w PLN i pozbyć się odsetek niemal od ręki? W internecie aż...

Ustawa frankowa: Kto poparł Frankowiczów w Sejmie, a kto stanął po stronie banków? [Stanowiska Partii]

W czwartek 16 października w Sejmie zaczęło się procedowanie tzw. ustawy frankowej. Nastąpiło pierwsze czytanie projektu, a jego...

PILNE! Frankowicze idą pod Pałac Prezydencki! Ostatnia szansa na WETO, które zablokuje ustawę frankową

W dniu 30 września br. Rada Ministrów zatwierdziła przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości projekt ustawy o szczególnych rozwiązaniach w...

Unieważnienie WIBOR – Kancelaria WIBOR z doświadczeniem frankowym kluczem do sukcesu! Sprawdź liderów

Od kilku tygodni gorącym tematem w mediach jest unieważnianie postanowień umownych z WIBOR-em i obniżanie rat kredytów złotowych....