wiadomości frankowicze

Kredyt CHF jak bomba z opóźnionym zapłonem – jak koronawirus wpłynie na kredyty we frankach?

Rozprzestrzenianie się koronawirusa i restrykcje z tego powodu wprowadzane odczuwa każdy z nas, nie dziwi więc, że taka sytuacja nie pozostaje również obojętna dla gospodarki. Hurtowe wykupowanie wszystkich produktów spożywczych i higienicznych to jednak dopiero początek „góry lodowej”, bo choć za wiele się o tym nie mówi, to jednak koronawirus już teraz bardzo mocna uderza w osoby posiadające kredyt we frankach, i wszystko wskazuje na to, że może być tylko gorzej.

Problemy gospodarcze wywołane koronawirusem powodują, że frank szwajcarski bardzo mocno zyskuje na wartości i od kilku dni utrzymuje się na poziomie ponad 4 zł. Frankowicze wiedzą już zatem, że wzrost kursu franka oznacza dla nich tylko jedno- wzrost miesięcznej raty kredytu, zatem niczym koszmar powraca sytuacja sprzed kilku lat, gdy frank osiągnął najwyższy poziom w historii, a kredytobiorcy mieli spory problem ze spłatą ciążących na nich zobowiązań.

Zauważyć jednak trzeba, iż systematyczny wzrost rat kredytowych następuje od początku 2018 r., więc nie jest to zjawisko zupełnie nowe, choć oczywiście w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa wzrost może nastąpić nagle i o znacznie więcej niż się można tego spodziewać.

Wzrost kursu franka szwajcarskiego powoduje ponadto nie tylko wzrost miesięcznych rat kredytu, lecz również całego zadłużenia. Jeżeli kwota kredytu wyrażona została we franku szwajcarskim to pozornie to zadłużenie spadło, gdyż teoretycznie mniej franków kredytobiorca będzie zobowiązany zwrócić, jednak po przeliczeniu owej kwoty na złotówki sytuacja już tak dobrze nie wygląda, bo okazuje się, że kwota pozostałego do spłaty kredytu jest wyższa niż pierwotnie zaciągniętego zobowiązania. 

Na zaistniałą sytuację zareagować postanowił więc prezydent, który w dniu 11 marca br. wystosował następujący komunikat: „Mając na uwadze sytuację obywateli i przedsiębiorców związaną z epidemią koronawirusa, w trybie pilnym zamierzam wyjść z inicjatywą wypracowania rozwiązań łagodzących skutki spłaty zobowiązań kredytowych. Liczę na współpracę wszystkich instytucji odpowiedzialnych za rynek finansowy.”

Propozycja prezydenta spotkała się z aprobatą przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, który w imieniu Komisji Nadzoru Finansowego zadeklarował chęć przyłączenia się do prac w celu jak najszybszego wypracowania optymalnego rozwiązania, opartego na szerokim konsensusie wszystkich interesariuszy.

Można się więc spodziewać, że w najbliższym czasie pojawią się rozwiązania, które choć w pewnym stopniu zniwelują negatywne dla kredytobiorców skutki koronawirusa, na ten moment trudno jednak przewidzieć jakie to będą środki i czy faktycznie odciążą kredytobiorców czy tylko odsuną w czasie ciążące na nich zobowiązania kredytowe. Z najnowszych informacji przekazanych jednak przez prezydenta, wynika, że rozważane jest stworzenie warunków do zawieszenia spłacania kredytów na okres co najmniej kilku miesięcy. Sytuacja jest jednak bardzo dynamiczna i zmienia się z dnia na dzień.

Dynamiczna zmiana sytuacji gospodarczej spowodowana koronawirusem to jasny sygnał dla frankowiczów, że dopóki nie uwolnią się od ciążącego na nich zobowiązania, poprzez spłatę całego zadłużenia lub unieważnienie/odfrankowienie zawartej umowy kredytowej, to niestety przez cały okres spłaty będą narażeni na ryzyko kursowe i powinni liczyć się z tym, że rata miesięczna kredytu może praktycznie z dnia na dzień drastycznie wzrosnąć.

Niepewność co do wysokości i spłaty posiadanego zadłużenia jest dla frankowiczów największą bolączką, dlatego, żeby przestać się martwić zmieniającą się na rynku sytuacją i nie ponosić ryzyka zmiany kursu waluty, kredytu we frankach należy się „pozbyć”, więc najkorzystniej dla kredytobiorcy jest pozwać bank o unieważnienie zawartej umowy kredytowej, bądź o jej odfrankowienie.

CO MOŻNA ZROBIĆ Z KREDYTEM FRANKOWYM 4:32min

Skutkiem unieważnienia jest wyeliminowanie zawartej umowy z obrotu prawnego, unieważnioną umowę traktuje się więc jak nigdy nie zawartą, a każda ze stron oddać musi drugiej to co na podstawie nieważnej umowy otrzymała.

Finalnie więc kredytobiorca powinien oddać do banku nie więcej niż równowartość udzielonego kredytu, natomiast bank oddać powinien wszystkie pobrane raty wraz z odsetkami, prowizję oraz inne opłaty okołokredytowe. W ostatecznym rozrachunku kredytobiorca z całą pewnością zyskuje więc na takim rozwiązaniu, zwłaszcza, że dalszą spłatą kredytu nie będzie już musiał się martwić.

Odfrankowienie powoduje z kolei, że zaciągnięty kredyt staje się kredytem złotówkowym, z umowy usuwane są więc niedozwolone klauzule walutowe, dzięki którym bank mógł w sposób dowolny kształtować wysokość zobowiązania kredytobiorcy i obciążać go całym ryzykiem kursowym.

Po odfrankowieniu kredyt powinien więc być dalej spłacany, ale w znacznie niższej wysokości, a bank oddać musi kredytobiorcy różnicę pomiędzy kwotą, którą faktycznie pobrał, a którą pobrać powinien, gdyby umowa owych klauzul abuzywnych nie posiadała.

Gwałtowny wzrostu kursu Franka szwajcarskiego spowodował, że wielu frankowiczów którzy nie dostrzegali dotąd problemu frankowego, rozpoczęło poszukiwania kancelarii świadczących pomoc frankowiczom. Należy się zatem spodziewać, że w niedalekiej przyszłości fala pozwów frankowych nasili się jeszcze bardziej.

 

[Głosów: 1   Average: 5/5]