poradnik frankowicza

Kancelarie prowadzące sprawy frankowe bez opłat na początku – dlaczego to takie niebezpieczne?

Coraz więcej posiadaczy kredytów frankowych decyduje się pozwać bank ze względu na trudną sytuację finansową, do czego niestety przyczyniła się trwająca od ponad roku pandemia. Pozwanie banku i uwolnienie się od ciążącego zobowiązania jest ponadto bardzo kuszące w świetle dotychczasowego orzecznictwa wydawanego w sprawach frankowych, kredytobiorcy w sądach zyskali bowiem olbrzymią przewagę, w sytuacji więc, gdy ponad 90 procent wydawanych orzeczeń uwzględnia roszczenia frankowiczów, ryzyko prowadzenia procesu jest niewielkie i zdecydowanie opłaca się je podjąć.

Dla kredytobiorców borykających się z trudnościami finansowymi problem może stanowić jednak koszt zaangażowania prawnika do prowadzenia sprawy frankowej, dlatego prawdziwą „gwiazdką z nieba” dla frankowiczów są kancelarie, które oferują prowadzenie sprawy “za darmo”, bez konieczności ponoszenia na początku postępowania jakichkolwiek opłat za to naliczając bardzo wysokie opłaty po zakończeniu lub nawet w trakcie trwania postępowania.

Kredytobiorcy niestety za rzadko zdają sobie sprawę z tego, że współpraca z taką kancelarią niesie ze sobą bardzo duże ryzyko i finalnie coś co miało być za darmo, kosztuje znacznie więcej.

Łatwy sposób na zdobycie klientów.

Na przestrzeni ostatniego roku sprawy frankowe nabrały sporego rozmachu, gdyż nie tylko przeważająca większość procesów skończyła się pomyślnie dla frankowiczów, lecz praktycznie z każdym miesiącem rosła liczba pozwów składanych przeciwko bankom, obecnie więc toczy się kilkanaście tysięcy postępowań i nic nie wskazuje na to, że tendencja ta się odwróci. Jak jednak mówi stare przysłowie „okazja czyni złodzieja”, odnosząc więc tą prawdę do sytuacji na rynku, korzystne dla posiadaczy kredytów frankowych orzecznictwo i łatwiejsza możliwość uzyskania wyroku unieważniającego lub odfrankowującego umowę kredytową, spowodowało, że w bardzo krótkim czasie powstało wiele kancelarii oferujących swą pomoc kredytobiorcom. Teoretycznie taka sytuacja nie jest zła, większa konkurencja powinna podnieść jakość świadczonych usług i ułatwić dostęp do obsługi prawnej każdej zainteresowanej osobie, w praktyce niestety w takim momencie zaczyna się „walka” o klienta i zamiast jakością, klientów próbuje się pozyskać tym co wymierne, a więc pieniędzmi.

Kancelarie oferujące prowadzenie sprawy frankowej bez ponoszenia opłat to z reguły nowo założone spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, które nie mogąc pochwalić się doświadczeniem w prowadzeniu spraw frankowych, właśnie w ten sposób próbują pozyskać klientów i zdobyć pozycję na rynku. Pomijając już fakt, że nawiązanie współpracy z kancelarią prowadzoną w formie spółki kapitałowej jest dla kredytobiorcy bardzo ryzykowne, o czym mowa poniżej, zwrócić należy uwagę, że takie spółki zakładane są tylko dla zysku, ich działanie nie opiera się więc na jakości, lecz na ilości prowadzonych spraw, powierzając swoją sprawę takiej kancelarii kredytobiorca nie otrzyma więc takiej obsługi prawnej jakiej oczekiwał. Jak mantra powtarzane jest twierdzenie, że proces z bankiem jest wymagający, a sukces w sprawie frankowej to suma doświadczenia i wiedzy prawnika, który reprezentuje kredytobiorcę, powierzenie więc swojej sprawy frankowej podmiotowi nie mającemu w sprawach frankowych doświadczenia to trochę jak „strzał w kolano”, nawet jeśli niezmiernie kusząca jest perspektywa prowadzenia postępowania bez ponoszenia na początku jakichkolwiek opłat. Kancelarie te jednak mają wszystko dobrze policzone, często w umowach wprowadzone są gigantyczne premie od wygranej. Taki sposób działania opłaca się w takim przypadku nawet jeśli kancelaria wygra 1 sprawę na 3, gdyż duże wynagrodzenie z jednej sprawy spokojnie pokryje koszty prowadzenia tych przegranych. 

Spółka z o.o. czyli kto?

Udając się ze swoim kredytem frankowym do kancelarii, kredytobiorca niejako z góry zakłada, że konsultacja odbędzie się z prawnikiem, jednak w przypadku kancelarii oferujących prowadzenie spraw bez opłat, wcale tak być nie musi i z reguły tak nie jest. W pierwszej kolejności należy zauważyć, że darmowe na początku prowadzenie sprawy oferują z reguły tylko kancelarie prowadzone w formie spółek kapitałowych, a więc spółki z ograniczoną odpowiedzialnością lub spółki akcyjnej, i już sam ten fakt jest dla kredytobiorcy bardzo istotną informacją.

Przede wszystkim, zawodowi pełnomocnicy, a więc adwokaci i radcowie prawni, nie mogą całego swoje wynagrodzenia ustalić jako success fee, czyli uzależnić go od sukcesu w prowadzonej sprawie, a do tego przecież zmierza prowadzenie postępowania bez opłat, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że jednak wcześniej czy później będzie trzeba kancelarii zapłacić.

Obowiązkiem profesjonalnego pełnomocnika jest poinformowanie klienta już na początku współpracy o wysokości honorarium i choć zawodowi pełnomocnicy również mogą część wynagrodzenia uzależnić od wyniku prowadzonego postępowania, to jednak nigdy nie może to być pełna kwota należnego im wynagrodzenia. Druga kwestia jest taka, że zarówno adwokaci, jak i radcowie prawni, nie mogą świadczyć usług w ramach spółki kapitałowej, a więc zawodowi pełnomocnicy nie mogą prowadzić spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Powyższe powoduje więc, że gdy kancelaria działa jako spółka z o. o. i dodatkowo oferuje prowadzenie postępowania bez opłat, to kredytobiorca ma praktycznie stuprocentową pewność, że nie jest to kancelaria prowadzona przez profesjonalnych pełnomocników, a więc tak naprawdę jest to tylko pośrednik.

Taką kancelarię może więc założyć praktycznie każda osoba, dlatego też tak wiele takich podmiotów pojawiło się w ostatnim czasie na rynku, dla kredytobiorcy powstaje jednak ryzyko, że pomimo iż korzysta z usług kancelarii, to nie otrzyma właściwej pomocy. Tego rodzaju kancelarie bardzo często powstają z przekształcenia innych firm, które szukają łatwego sposobu na zarobek, dlatego raczej nie powinien dziwić fakt, że bardzo często kancelarie frankowe to firmy, które wcześniej pośredniczyły w sprzedawaniu kredytów frankowych. Wiarygodność takich kancelarii pozostawia zatem sporo do życzenia.

Nie wiadomo kto stoi za spółką.

Skoro już wiadomo, że kancelarie frankowe będące spółkami z ograniczoną odpowiedzialnością może założyć praktycznie każdy, to nie można założyć, że taka kancelaria zrobi wszystko by sprawa frankowa zakończyła się szczęśliwie dla kredytobiorcy. Kredytobiorca nawiązując współpracę z taką firmą nie wie tak naprawdę kto za nią stoi i kto jest np. w jej zarządzie, a że trudno zidentyfikować osoby odpowiedzialne za spółkę, nie jest wykluczone, że taka kancelaria może mieć jakieś powiązania z bankiem, który kredytobiorca zamierza pozwać. W interesie banków jest bowiem by frankowicze jak najwięcej spraw przegrywali, a z uwagi na duże szanse wygrania postępowania sądowego, jeszcze lepiej, żeby pozwów w ogóle nie składali. Można by więc zupełnie teoretycznie założyć, że kancelaria mająca powiązania z bankiem może więc działania kredytobiorcy sabotować. Owszem jest to teoria mocno przerysowana i takich przypadków prawdopodobnie w Polsce jeszcze nie było. Zdecydowana większość tego rodzaju kancelarii jest nastawiona na zysk i jest zainteresowana prowadzeniem postępowania z bankiem, jednak pewnego uzależnienia od banków nigdy nie można wykluczyć, jeśli bowiem najpierw firma zajmowała się sprzedażą kredytów lub innych produktów bankowych, to oczywiste jest, że współpracowała z bankami, które tego rodzaju kredyty oferowały, a więc zarabiała na tym, że banki kredytów udzielały.

Bez opłat  na początku nie znaczy, że za darmo.

Jeżeli kancelaria oferuje prowadzenie sprawy frankowej bez ponoszenia opłat przez kredytobiorcę, to oczywistym jest, że opłaty te zostaną naliczone po zakończeniu sprawy i wówczas kredytobiorca może się gorzko rozczarować. W najlepszym wypadku kancelaria naliczy opłatę stanowiącą jej wynagrodzenie tylko w sytuacji, gdy sprawa zakończy się sukcesem, czyli wygraną frankowicza, nie jest jednak wykluczone, że i za przegarną sprawę umowa zawarta z kancelarią będzie przewidywać konieczność uiszczenia określonej kwoty. Nie sposób również nie zauważyć takiej prawidłowości, że skoro na początku kredytobiorca nie ponosi kosztów związanych z uzyskaniem pomocy prawnej, to odroczenie tej płatności w czasie skutkuje zwykle naliczeniem wyższych niż standardowo opłat po procesie.

Umowy kształtujące wynagrodzenie kancelarii w ten właśnie sposób zawierają bowiem zwykle wiele zapisów niejasnych dla kredytobiorcy lub pozostawiających kancelarii spore pole manewru, by jakieś dodatkowe opłaty naliczyć. Najczęściej jest tak, że wynagrodzenie kancelarii określone zostaje jak procent od wygranej, bez dodatkowego sprecyzowania co dokładnie oznacza wygrana, a w sprawach frankowych różnie tą kwestię można pojmować.

Wygraną będzie więc z całą pewnością wyrok unieważniający umowę kredytu frankowego, jeśli jednak, posługując się teorią salda, sąd nie zasądzi na rzecz kredytobiorcy dochodzonego roszczenia, gdyż kredytobiorca nie spłacił jeszcze otrzymanego z banku kapitału, wówczas, pomimo wygranej, kredytobiorca żadnych środków od banku nie otrzyma, lecz będzie musiał zapłacić wynagrodzenie kancelarii, które może opiewać nawet na kilkanaście tysięcy złotych.

Jeśli bowiem kancelaria w takim przypadku uzna, że kwota wygranej to równowartość uzyskanego przez kredytobiorcę kredytu z banku, wówczas przy wynagrodzeniu ustalonym na 10 procent od wygranej i kredycie w wysokości 400 000 zł, honorarium kancelarii wyniesie 40 000 zł. Jeszcze gorzej będzie kształtować się sytuacja kredytobiorcy, gdy wygrana w ocenie kancelarii to nie tylko kwota kredytu, lecz saldo zadłużenia kredytobiorcy ustalone przez bank na dzień wniesienia powództwa, gdyż wówczas wynagrodzenie kancelarii może być nawet dwa razy większe. W umowach z takimi kancelariami bardzo często można również znaleźć zapisy, które nakładają na kredytobiorcę obowiązek ponoszenia różnego rodzaju dodatkowych opłat w wysokości ustalonej przez samą kancelarię, a które nie zdarzają się w postępowaniach prowadzonych bezpośrednio przez adwokatów i radców prawnych.

Za jakość trzeba zapłacić.

Procesy frankowe są postępowaniami bardzo wymagającymi, kancelarie zajmujące się tego typu sprawami muszą więc mieć nie tylko dobrze umowy frankowe rozpracowane, lecz prawnicy reprezentujący kredytobiorców w sądzie muszą odznaczać się szeroką wiedzą, nie tylko prawną, lecz również i zakresu bankowości i gospodarki, oraz doświadczeniem w prowadzeniu sporów z bankami, dlatego też nie rzadko honorarium kancelarii za prowadzenie sprawy frankowej jest wyższe niż w przypadku innych postępowań.

Dobre kancelarie wiedzą z jakim nakładem pracy wiąże się proces frankowy, i choć większości kredytobiorców wydaje się, że są to sprawy raczej szablonowe, w których kancelaria działa w każdej sprawie tak samo, to tak nie jest i każda sprawa wymaga indywidualnego podejścia. Inaczej będzie trzeba bowiem poprowadzić postępowanie w przypadku kredytu denominowanego, a inaczej w przypadku kredytu indeksowanego. Różnice w taktyce procesowej pojawiają się również w zależności od tego z jakim bankiem umowa kredytowa została zawarta, niektóre banki znacznie lepiej się zabezpieczyły przed roszczeniami przez co procesy są trudniejsze, a gdy dodamy do tego indywidualne okoliczności towarzyszące danej sprawie i zawieraniu umowy kredytowej, nie można powiedzieć, że wszystkie sprawy frankowe prowadzi się tak samo.

Postępowania z tego zakresu są jednymi z najbardziej skomplikowanych, co odzwierciedlenie znajduje również w wysokości honorarium prawnika, dlatego, gdy jakaś kancelaria nagle oferuje, że sprawę frankową poprowadzi „za darmo”, to należy być szczególnie ostrożnym, bo najpewniej takiej kancelarii brak jest wiedzy i doświadczenia jak takie procesy naprawdę wyglądają, a oferowane przez nie usługi to powielanie tych samych schematów w każdym postępowaniu z nadzieją, że jakiś proces uda się wygrać.

Współpraca ze spółką to też inne ryzyka.

Nawiązanie współpracy z kancelarią będąca spółką kapitałową, a nie bezpośrednio z adwokatem lub radcą prawnym, dla kredytobiorcy niesie również inne ryzyka z których w ogóle nie zdaje sobie sprawy. Przede wszystkim, kancelaria działająca w formie spółki nie ma obowiązku posiadania ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej, natomiast każdy adwokat i radca prawny takie ubezpieczenie musi posiadać. Co to oznacza w praktyce dla kredytobiorcy? Jeżeli adwokat lub radca prawny popełnią błąd podczas prowadzenia sprawy i z tego powodu powództwo nie zostanie uwzględnione, to kredytobiorca może zwrócić się do ubezpieczyciela o wypłatę odszkodowania za szkodę wyrządzoną działaniem lub zaniechaniem prawnika. W takim więc przypadku istnieje większa szansa na wyegzekwowanie odszkodowania, bo ubezpieczyciel jest po prostu wypłacalny, natomiast kierowanie takiego roszczenia w stosunku do spółki, która nie ma ubezpieczenia, może spowodować, że nic nie uda się uzyskać, bo spółka nie będzie miała majątku.

Inną bardzo istotną kwestią jest obowiązek zachowania tajemnicy zawodowej. Każdy adwokat i radcy prawny są zobowiązani do zachowania tajemnicy zawodowej, zatem kredytobiorca może być pewny, że żadne informacje przekazane pełnomocnikowi w związku z prowadzoną sprawą nie zostaną ujawnione, taki obowiązek nie ciąży jednak na spółce. Obsługą spółek zajmują się osoby, które nie są zawodowymi pełnomocnikami, zatem nie są one zobowiązane do zachowania w tajemnicy informacji przekazanych przez kredytobiorcę, więc jeżeli dana kancelaria współpracuje również z bankiem, to tak naprawdę bez żadnych konsekwencji może pozyskane informacje bankowi ujawnić. Z powyższym wiąże się również obowiązek nałożony na profesjonalnych pełnomocników dotyczący unikania konfliktu interesów. Adwokat/radca prawny nie mogą reprezentować kredytobiorców w postępowaniach frankowych i jednocześnie występować w imieniu banków, gdyż takie działanie może mieć wpływ na wynik sprawy, wskazany obowiązek nie dotyczy jednak spółki z ograniczoną odpowiedzialnością.

Ponadto, nawiązując współpracę ze spółką, kredytobiorca nigdy nie wie kto będzie go w sądzie reprezentować. Kancelarie będące spółkami to pośrednicy, którzy współpracują z zawodowymi pełnomocnikami, bo sama kancelaria do sądu z kredytobiorcą iść nie może, kredytobiorca nie jest więc w stanie sprawdzić czy reprezentujący go prawnik posiada wystarczającą wiedzę i kompetencje do prowadzenia procesu z bankiem, bo to kancelaria decyduje komu daną sprawę przekazać.

Spółka może zniknąć.

Współpracując z kancelarią prowadzoną w formie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością należy liczyć się również z tym, że taka kancelaria może tak naprawdę zakończyć swoją działalność z dnia na dzień i po prostu zniknąć. W przeszłości zdarzały się przypadki, że takie spółki znikały pozostawiając swoich klientów samych sobie, którzy nawet nie wiedzieli co się dzieje w ich sprawach, a to nie wszystkie kłopoty, które z tego tytułu mogą powstać. Podpisując umowę z kancelarią kredytobiorca musi również udzielić jej pełnomocnictwa uprawniającego do działania, spółka ma więc dokument na podstawie którego może tak naprawdę zrobić w sprawie frankowej wszystko. Nie wykluczone również jest, że bez wiedzy kredytobiorcy, kancelaria przekaże sprawę innej spółce z którą kredytobiorca nie koniecznie chce współpracować.

Relacja na linii kredytobiorca-prawnik musi opierać się przede wszystkim na zaufaniu, a trudno takowe zdobyć, gdy w spółce wiele osób zajmuje się sprawą, lecz nikt nie jest w nią w pełni zaangażowany. Dlatego też najlepiej sprawy frankowe zlecać tylko sprawdzonym kancelariom frankowym, prowadzonym przez radców prawnych lub adwokatów, gdyż wtedy szanse na sukces są największe.

Jeśli z naszego tekstu dowiedziałeś się czegoś ciekawego POLUB NASZ PROFIL NA FACEBOOKU dla Ciebie to tylko kliknięcie, dzięki któremu zawsze będziesz miał dostęp do najnowszych informacji w sprawach frankowiczów, a dla nas zachęta do dalszego tworzenia pomocnych treści. Dziękujemy! 

 

 

Anna Lipińska

Dziennikarka z zamiłowania. Dobrze czuje się w tematyce gospodarczej. Jej rodzinie szczególnie bliskie są zmagania z nieuczciwymi praktykami banków. Specjalizuje się w tłumaczeniu wyroków oraz orzeczeń sądów, tak aby były zrozumiałe dla osób nie będących prawnikami.

1 Opinia

Kliknij tutaj, aby opublikować komentarz

  • Samo proponowanie zgarnięcia przez kancelarie prowizji za sukces większej niż 6-7% może 8 w obecnych czasach powinno ją dyskwalifikować z rozmów. Tak samo jak powinno się odrzucić współpracę ze sp. z o.o. a nawet kancelariami, co z takimi spółkami współpracują