wiadomości frankowicze

Jak na początku 2022 wygląda sytuacja z kredytami we frankach?

Orzecznictwo w sprawach frankowych jest na tyle ugruntowane, że sędziowie nie mają wątpliwości jak rozstrzygać tego typu spory. Zdecydowanie ponad 90% postępowań kończy się korzystnie dla kredytobiorców, a na wyroki nie zawsze trzeba długo czekać. Prawnicy uprzedzają swoich klientów, że proces w dwóch instancjach może potrwać nawet trzy lata, ale w praktyce często jest to znacznie krótszy okres, bo sądy nie zawieszają już spraw z powodu wyczekiwanej w ubiegłym roku uchwały SN. Ponadto dysponują bogatym orzecznictwem TSUE, którym mogą się podeprzeć. Zdarza się, że wyroki prawomocne zapadają nawet w okresie poniżej roku od wniesienia pozwu.

Umowy kredytowe masowo unieważniane nie tylko w Warszawie, ale także w innych miastach

Powstanie tzw. wydziału frankowego w Sądzie Okręgowym w Warszawie skróciło okres oczekiwania na wyrok I instancji. Skład sędziowski tego wydziału tworzy obecnie 19 sędziów, posiadających ogromną wiedzę i doświadczenie w zakresie kredytów indeksowanych oraz denominowanych kursem obcej waluty.

Okazuje się jednak, że umowy frankowe są powszechnie unieważniane także poza Warszawą. Nieważność orzekają sądy okręgowe i rejonowe, nawet w miastach gdzie nie ma central banków. Na skutek nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego, od 2019 roku Frankowicze mogą pozywać banki przed sądem właściwym dla swojego miejsca zamieszkania.

Dzięki temu sprawy frankowe są rozłożone na różne sądy krajowe, co w pewnym stopniu odciąża najbardziej oblegane sądy warszawskie i skraca czas oczekiwania na wyrok. Sądy zlokalizowane poza stolicą zapoznały się już dobrze ze specyfiką spraw frankowych i wydają wyroki sprawnie, niekiedy w ekspresowym tempie kilku miesięcy od wniesienia pozwu. Na długość trwania postępowania wpływa jednak wiele czynników, m.in. okoliczności faktyczne sprawy oraz to któremu sędziemu powierzona zostanie sprawa.

Coraz więcej prawomocnych wyroków

Najświeższe statystyki wyroków pokazują, że sądy przyspieszyły w ostatnim okresie z wydawaniem prawomocnych wyroków, przy czym w przytłaczającej większości są to rozstrzygnięcia korzystne dla kredytobiorców.

W ciągu trzech kwartałów 2021 roku zapadło 160 wyroków prawomocnych w sprawach frankowych, z czego 150 spraw wygrali Frankowicze, co stanowi blisko 94%. Natomiast, w samym IV kwartale roku 2021 zapadło przynajmniej (są to statystyki niepełne) 213 wyroków prawomocnych, a Frankowicze wygrali 207 spraw (97% wyroków na korzyść kredytobiorców).

Pokazuje to zwiększoną dynamikę orzekania przez sądy odwoławcze pod koniec minionego roku. To efekt wznawiania przez sądy postępowań, które utknęły w martwym punkcie z powodu oczekiwania na tzw. dużą uchwałę SN. Na początku września stało się jasne, że przez wiele miesięcy do podjęcia uchwały nie dojdzie i sądy wróciły do orzekania.

Uzyskanie prawomocnego wyroku unieważniającego umowę kredytową to najbardziej oczekiwany przez kredytobiorców finał sprawy frankowej. Daje on prawo do zaprzestania spłaty rat, żądania od banku zwrotu wpłaconych dotychczas świadczeń, złożenia wniosku o wykreślenie hipoteki. W większości przypadków na tym kończy się definitywnie spór z bankiem, kredytobiorca pozbywa się całkowicie zadłużenia i zachowuje na własność nieruchomość. Bank ma od tego momentu trzy lata na zgłoszenie swoich roszczeń, o ile nie zrobił tego w toku procesu z powództwa kredytobiorcy.

Kwestionując w sądzie umowę frankową trzeba liczyć się z tym, że postępowanie będzie dwuinstancyjne. Banki zazwyczaj składają apelacje od korzystnych dla kredytobiorców wyroków I instancji.

Rzadkie przypadki uprawomocnienia się wyroków sądów I instancji unieważniających lub odfrankowiających umowę, to zwykle efekt przeoczenia ze strony banków i ich pełnomocników. Przykładowo, zdarza im się nie złożyć w ustawowym terminie tygodnia od dnia ogłoszenia wyroku wniosku o jego uzasadnienie.

Banki walczą do końca, nawet w sytuacji gdy sprawa wydaje się przegrana. Ma to być wyraźny sygnał dla Frankowiczów rozważających złożenie pozwu, że sprawa nie zostanie oddana walkowerem i muszą się przygotować na długą walkę w sądzie. To element strategii wymierzonej w zniechęcenie pozostałych kredytobiorców do podejmowania kroków prawnych.

Banki próbują także utrudniać życie kredytobiorcom już po uzyskaniu prawomocnego orzeczenia, na przykład odmawiając wydania tzw. listu mazalnego umożliwiającego wykreślenie wpisu hipotecznego, albo wytaczając powództwo o zwrot swoich roszczeń. Frankowicze radzą sobie jednak z tymi przeszkodami o czym pisaliśmy Wykreślenie hipoteki na podstawie wyroku unieważniającego kredyt we frankach

We wrześniu Sąd Najwyższy podjął uchwałę, która pozwala wydziałom wieczystoksięgowym w sądach wykreślać hipoteki banków na podstawie prawomocnych wyroków stwierdzających nieważność umowy kredytowej. Natomiast, skala pozwów składanych przez banki jest niewielka. Na ten temat wypowiedział się niedawno Sąd Okręgowy w Warszawie podając dane, że na 30 tysięcy toczących się spraw dotyczących kredytów frankowych, tylko pięć to pozwy banków.

Kredytobiorcy pozywają banki nawet po spłacie kredytu

Nie tylko kredytobiorcy posiadający aktywny kredyt decydują się na walkę z bankiem w sądzie. Odzyskać nieprawnie pobrane przez bank kwoty próbują także osoby, które w całości spłaciły już kredyt.

Prawnicy informują, że wcześniejsze wykonanie umowy nie ma żadnego znaczenia w sytuacji jej unieważnienia przez sąd. Niezależnie od tego, czy kredyt jest wciąż czynny czy już spłacony w całości, w razie unieważnienia umowy strony muszą sobie oddać świadczenia. Kredytobiorca może domagać się zwrotu wszystkich wpłaconych rat, a bank żądać zwrotu pożyczonego kapitału. Coraz rzadziej sędziowie zasądzają zwrot rat tylko za ostatnie 10 lat, zgodnie z ustawowym terminem przedawnienia roszczeń konsumentów.

Z wyroków TSUE wynika bowiem, że bieg terminu przedawnienia roszczeń zaczyna się dopiero od chwili, kiedy konsument poweźmie wiedzę na temat niedozwolonych postanowień w umowie i przysługujących mu z tego tytułu roszczeń.

Wątpliwości może jednak budzić kwestia biegu terminu przedawnienia roszczeń banku. Zgodnie z ustawowym terminem, roszczenia przedsiębiorcy (w tym banku) przedawniają się z upływem 3 lat. Sąd Najwyższy w dwóch uchwałach z roku 2021 wypowiedział się co do momentu, od którego liczy się trzyletni okres przedawnienia, przy czym są to stanowiska rozbieżne. Według uchwały SN nr III CZP 11/20 z dnia 06.02.2021 r., początek biegu terminu przedawnienia wyznacza zakwestionowanie umowy przez konsumenta, tj. złożenie reklamacji lub wniesienie pozwu do sądu.

Natomiast, wedle uzasadnienia do uchwały siedmiu sędziów SN nr III CZP 6/21 z dnia 07.05.2021 r., moment ten to złożenie przez konsumenta oświadczenia w sądzie o woli unieważnienia umowy. W związku z niejasnościami na tle interpretacji przepisów dotyczących biegu terminu przedawnienia roszczeń konsumenta i banku, pod koniec ubiegłego roku pytania prejudycjalne do TSUE skierował Sąd Okręgowy w Warszawie.

Od tego kiedy zaczyna biec termin przedawnienia zależy czy banki będą mogły dochodzić zwrotu pożyczonego kapitału i czy roszczenia te nie uległy już przedawnieniu. Warto jednak zaznaczyć, że sąd kierując się względami słuszności może oddalić zarzut przedawnienia, uznając że jest to nadużycie prawa. W ten sposób zapewne bronić się będą banki, dla których upadek umowy kredytowej bez możliwości dochodzenia zwrotu pożyczonego kapitału to najgorszy scenariusz.