Kredytobiorca, który pozywa bank o nieważność umowy, przez cały proces musi coś robić z ratami. Albo płaci dalej i po wygranej odzyskuje pieniądze, albo prosi sąd o zabezpieczenie, czyli tymczasowe wstrzymanie spłaty do wyroku. Ustawa frankowa, która weszła w życie 7 sierpnia 2026 r., zdjęła ten problem z frankowiczów: po doręczeniu pozwu bankowi rata przestaje być wymagalna z mocy prawa, bez wniosku i bez czekania na postanowienie. Kredytobiorca z kredytem w euro, dolarze czy jenie nadal musi iść klasyczną ścieżką zabezpieczenia i często płaci dalej. Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał tę różnicę za na tyle poważną, że zapytał Trybunał Sprawiedliwości UE, czy automat tylko dla franka jest zgodny z dyrektywą 93/13 o nieuczciwych warunkach w umowach konsumenckich. Sprawa wyszła z zażalenia małżeństwa z kredytem denominowanym do euro, któremu sąd okręgowy odmówił zabezpieczenia.
Co dokładnie zrobił Sąd Apelacyjny w Warszawie
1 września 2026 r., pytanie skierował Sąd Apelacyjny w Warszawie, VIII Wydział Cywilny, w składzie sędziego Przemysława Feligi. Sąd rozpoznawał zażalenie na postanowienie sądu okręgowego, który oddalił wniosek o zabezpieczenie roszczenia o ustalenie nieważności umowy kredytu denominowanego do euro. Powodowie żądali zabezpieczenia w pełnym zakresie, jaki ustawa frankowa daje kredytobiorcom CHF: wstrzymania rat, zakazu wypowiedzenia umowy i zakazu zgłaszania ich do baz dłużników.
Sąd apelacyjny doszedł do wniosku, że na podstawie przepisów krajowych małżeństwo nie dostanie ochrony równie skutecznej jak frankowicze. Zażalenie jednej osoby okazało się niedopuszczalne, bo sąd pierwszej instancji nie objął jej swoim rozstrzygnięciem. Zażalenie drugiej było dopuszczalne, ale zabezpieczenie najpewniej objęłoby tylko wstrzymanie rat jednej osoby, a przy solidarnej odpowiedzialności małżonków drugi i tak musiałby płacić. Taka ochrona byłaby, jak napisał sąd, iluzoryczna. W uzasadnieniu postanowienia o skierowaniu pytania sąd dodał wprost: gdyby powodów potraktowano jak frankowiczów, od 7 sierpnia 2026 r. z mocy samego prawa mieliby skuteczną ochronę we wszystkich zakresach wskazanych we wniosku.
O co dokładnie pyta sąd
Pytanie prejudycjalne dotyczy art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z 5 kwietnia 1993 r. oraz zasady skuteczności prawa Unii. Pierwszy z tych przepisów mówi, że nieuczciwy warunek umowny nie wiąże konsumenta. Drugi nakazuje państwom członkowskim zapewnić stosowne i skuteczne środki, które zapobiegną dalszemu stosowaniu takich warunków. Sąd pyta, czy te przepisy stoją na przeszkodzie prawu krajowemu, które konsumentowi z kredytem denominowanym lub indeksowanym do waluty innej niż frank szwajcarski nie zapewnia takiej samej skutecznej ochrony tymczasowej, jaką ustawodawca przyznał z mocy prawa konsumentowi z kredytem frankowym, jeżeli brak tej ochrony ogranicza korzystanie z praw z dyrektywy.
To jest pytanie o równość ochrony procesowej, a nie o to, czy umowa w euro jest „mniej abuzywna” niż umowa we franku. Sąd nie kwestionuje ważności ustawy, tylko jej zakres.
Co ustawa frankowa daje tylko kredytom w CHF
Ustawa z 29 maja 2026 r. o szczególnych rozwiązaniach w zakresie rozpoznawania spraw dotyczących zawartych z konsumentami umów kredytu denominowanego lub indeksowanego do franka szwajcarskiego została ogłoszona w Dzienniku Ustaw 23 lipca 2026 r. (poz. 985) i weszła w życie 7 sierpnia 2026 r. Dla kredytobiorcy CHF działa prosto: pozew doręczony bankowi wstrzymuje z mocy prawa obowiązek spłaty do prawomocnego rozstrzygnięcia, a bank nie może uznać tego za niewykonanie umowy, wypowiedzieć jej z tego powodu ani zgłosić kredytobiorcy do baz dłużników, w tym BIK. Jeśli pozew dotarł do banku przed 7 sierpnia, wstrzymanie zadziałało z tym dniem, a niezakończone postępowania zabezpieczające w sprawach frankowych umorzono z mocy prawa.
Ustawa w tytule i w zakresie zastosowania mówi o franku szwajcarskim. Euro, dolar i jen zostają poza automatem. Kredytobiorca w euro nadal składa wniosek o zabezpieczenie, czeka na postanowienie i ewentualne zażalenie, a w międzyczasie zwykle płaci raty. To inna ścieżka czasowa i inny ciężar ryzyka, zwłaszcza gdy kredyt spłaca dwoje solidarnych dłużników.
Dlaczego solidarna spłata małżonków zamienia zabezpieczenie w fikcję
Solidarna odpowiedzialność oznacza, że bank może żądać całej raty od każdego z dłużników z osobna, a zapłata przez jednego zwalnia drugiego (art. 366 kodeksu cywilnego). Przy kredycie hipotecznym małżonków to standard: oboje odpowiadają za cały dług. Jeśli więc sąd wstrzyma obowiązek spłaty tylko wobec jednego z powodów, bank nadal ma prawo domagać się pełnej raty od drugiego, a jej niezapłacenie może uznać za niewykonanie umowy. Rata „stoi” wtedy tylko na papierze jednej osoby.
To właśnie ta konstrukcja zdecydowała o skierowaniu pytania. W ustawie frankowej problem nie występuje, bo wstrzymanie działa na poziomie umowy, po doręczeniu pozwu, a nie na poziomie osoby, która wygrała zażalenie. Przy kredycie w euro sąd apelacyjny nie znalazł w przepisach krajowych narzędzia, które dałoby ten sam efekt, i stąd pytanie do Luksemburga.
Abuzywność uderza w konsumenta, nie w walutę
Sąd apelacyjny przypomina, że państwa członkowskie same dobierają środki procesowe służące art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13. Ta autonomia proceduralna nie może jednak pozbawiać konsumenta praw z dyrektywy ani ich praktycznej skuteczności. Jeśli ustawodawca daje instrument tylko jednej kategorii konsumentów, potrzebuje mocnego uzasadnienia systemowego, celowościowego i aksjologicznego, a sam fakt, że spraw frankowych było w sądach najwięcej, nie zamienia symbolu waluty w kryterium abuzywności.
Kluczowa teza sądu brzmi: nieuczciwym warunkiem dotknięty jest konsument, nie waluta w umowie. W praktyce wiele umów w euro, dolarze i jenie opierało się na tym samym schemacie co frankowe: tabela kursowa banku, przeliczenie po kursie ustalanym jednostronnie, brak transparentnego kursu rynkowego po stronie klienta. Różnica w symbolu waluty nie zmieniała konstrukcji klauzuli.
Dwa obozy wokół pytania
Po stronie kredytobiorców pada argument, że zakres ustawy jest jej słabością: dobre rozwiązania procesowe objęły tylko CHF, choć analogiczne klauzule siedzą w umowach w innych walutach, więc część konsumentów nie dostaje tej samej tarczy na czas procesu. Po stronie banków słychać, że ustawa nie jest przywilejem frankowiczów, tylko narzędziem przyspieszenia jednej, bardzo dużej kategorii spraw; kredyty w euro powstawały często w innych stanach faktycznych, a klasyczny wniosek o zabezpieczenie z zażaleniem ma wystarczać, więc odesłanie do TSUE bywa oceniane jako zbędne.
Jedno zastrzeżenie obowiązuje niezależnie od obozu: pytanie prejudycjalne nie zmienia z dnia na dzień tekstu ustawy. Sąd zapytał, Trybunał dopiero odpowie, a do tego czasu automat z 7 sierpnia dotyczy wyłącznie franka.
Co dziś może zrobić kredytobiorca z kredytem w euro
Do czasu odpowiedzi TSUE kredytobiorca z kredytem w euro, dolarze lub jenie ma tylko ogólne przepisy o zabezpieczeniu (art. 730 i następne kodeksu postępowania cywilnego). Wniosek składa się razem z pozwem albo w trakcie sprawy; trzeba uprawdopodobnić roszczenie, czyli pokazać sądowi, że nieważność umowy jest prawdopodobna, oraz wykazać interes prawny w zabezpieczeniu, czyli to, że bez niego wykonanie przyszłego wyroku będzie utrudnione albo cel postępowania zagrożony. Postanowienie zapada bez rozprawy, a na odmowę przysługuje zażalenie.
Sprawa warszawska pokazuje, jak kończy się zabezpieczenie „na pół umowy”. Wniosek powinien więc obejmować wszystkich współkredytobiorców i wszystkie sposoby zabezpieczenia, o które chodzi: wstrzymanie rat, zakaz wypowiedzenia umowy, zakaz zgłoszeń do BIK. Do czasu prawomocnego postanowienia raty trzeba płacić; samodzielne zaprzestanie spłaty bez zabezpieczenia daje bankowi pretekst do wypowiedzenia umowy. Ugoda w euro albo dolarze to osobny tor, oferta zmiany umowy albo rozliczenia sporu, i nie zastępuje wniosku o zabezpieczenie; o ugodach w walutach innych niż frank pisaliśmy osobno.
Ile może potrwać odpowiedź TSUE
Odpowiedź Trybunału na pytanie prejudycjalne to zwykle kwestia kilkunastu miesięcy. Najbliższy punkt odniesienia z tej samej branży: pytania Sądu Okręgowego w Częstochowie o WIBOR (C-471/24) trafiły do TSUE w lipcu 2024 r., a wyrok zapadł 12 lutego 2026 r., czyli po około dziewiętnastu miesiącach. Pytanie warszawskie na razie nie ma jeszcze sygnatury w rejestrze Trybunału; potem przyjdzie czas na stanowiska stron, rządów i Komisji, ewentualną opinię rzecznika generalnego i wyrok. Jeśli bank w odpowiedzi na pozew pisze „ustawa frankowa Was nie dotyczy, bo macie euro”, opisuje obecny zakres ustawy i ma rację co do stanu na dziś. Czy ten zakres wytrzyma test dyrektywy, powie dopiero Trybunał.
