POLECANE Wyróżnione

Czy frankowicze powinni czekać z pozwami do Uchwały SN z 25.03.2021?

Z pierwszym dużym przyrostem liczby pozwów składanych przeciwko bankom w sprawach kredytów frankowych mieliśmy do czynienia, gdy korzystny dla kredytobiorców wyrok wydał Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie państwa Dziubak.

Wielu frankowiczów dopiero wówczas, mając potwierdzenie w unijnym orzecznictwie, zdecydowało się bowiem dochodzić swoich praw, efekt był więc taki, że sądy zalała lawina pozwów, a wydawane w sprawach frankowych rozstrzygnięcia w ponad 90 procentach przypadków były korzystne właśnie dla kredytobiorców.

Już wkrótce możemy mieć jednak do czynienia z drugą falą masowych roszczeń kierowanych przeciwko bankom, a wszystko dlatego, że pod koniec marca br. Sąd Najwyższy wyda uchwałę, która stanowić będzie odpowiedzi na najczęściej pojawiającej się w sprawach frankowych wątpliwości i rozbieżności. Sporo kredytobiorców wstrzymuje się więc do czasu wydania przez Sąd owej uchwały z pozwaniem banku, by w ten sposób zyskać kolejne argumenty w procesie, w rzeczywistości jednak frankowicze nie powinni czekać z wszczynaniem postępowań, gdyż istnieje spore ryzyko, że gdy posiadacze kredytów frankowych znowu masowo ruszą do sądów, na wydanie przez sąd rozstrzygnięcia będzie trzeba bardzo długo czekać, a i kancelarie obsługujące frankowiczów mogą mieć problem z obsługą tak dużej ilości spraw.

Dlaczego frankowicze nie składają pozwów ?

Zacznijmy jednak od tego, że nadal istnieje spora grupa kredytobiorców, która do sądu przeciwko bankowi nie chce iść, a powody takich decyzji są naprawdę różne.

Niektórzy kredytobiorcy boją się na przykład, że jeśli złożą pozew przeciwko bankowi, to bank wypowie zawartą umowę kredytową, a to będzie oznaczać, że natychmiast będzie trzeba spłacić resztę kredytu.

Inni natomiast obawiają się kosztów sądowych i nadal żyją w przeświadczeniu, że z bankiem nie da się wygrać, lub że po wygranym procesie to bank pozwie kredytobiorcę, a więc szkoda marnować czas i środki na tak niepewne, ich zdaniem, rozwiązania.

Powyższe argumenty, by nie wdawać się w spór z bankiem, są oczywiście dalekie od prawdy, gdyż bank nie może wypowiedzieć umowy kredytowej tylko dlatego, że kredytobiorca dochodzi swoich praw, a wypowiedzenie może nastąpić tylko w ściśle określonych przypadkach, gdy np. kredytobiorca zalega ze spłatą kredytu, a nie wtedy, gdy bank postanowi „zemścić się” na swoim kliencie za prowadzenie procesu.

Niezasadne są również twierdzenia niektórych banków, że po unieważnieniu umowy kredytowej mogą skutecznie dochodzić wynagrodzenia za korzystanie z udostępnionego kapitału. Owszem, roszczenia w tym zakresie już się pojawiały, lecz nie zyskały aprobaty w sądach, a dodatkowo niedawno z takim żądaniem wystąpił bank Raiffeisen przeciwko państwu Dziubak, prawnicy zgodnie jednak twierdzą, że takie roszczenia pozbawione są podstaw prawnych.

Niemniej, również w tym zakresie wypowie się Sąd Najwyższy w uchwale, która wydana zostanie 25 marca, więc wszelkie wątpliwości zostaną rozwiane. Co jednak ciekawe, Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego kierując wniosek do pełnego składu Izby o podjęcie uchwały, zapytał nie tylko o to czy bank może skutecznie domagać się wynagrodzenia, lecz o to czy każda ze stron nieważnej umowy ma w tym zakresie takie same roszczenia, jeśli więc nawet Sąd Najwyższy odpowie na to pytanie pozytywnie (czego raczej nikt się nie spodziewa), to nie tylko bank będzie uprawniony do dochodzenia takich świadczyć, lecz również kredytobiorca, który do banku wpłacał regularnie pieniądze.

Ponadto, już chyba żaden frankowicz nie powinien mieć wątpliwości co do tego, że postępowanie z bankiem można wygrać, ponad 90 procentowa skuteczność kredytobiorców w sądach jest tego najlepszym dowodem. Niestety, pomimo silnych argumentów, nadal wielu kredytobiorców nie jest przekonanych by prowadzić proces z bankiem i właśnie ta grupa liczy na to, że korzystna dla frankowiczów uchwała Sądu Najwyższego skłoni banki do zawierania ugód, obserwując jednak obecną sytuację na rynku, jest mało prawdopodobne by taki scenariusz się ziścił.

Ugody dla frankowiczów czy jest na nie szansa?

Temat ugód w przypadku kredytów frankowych powrócił ze zdwojoną siłą, gdy pod koniec ubiegłego roku szef Komisji Nadzoru Finansowego wydał rekomendacje w sprawie zawierania przez banki ugód z frankowiczami. W przedstawionym stanowisku szef Komisji nakłaniał banki, by swym klientom oferowały ugody na atrakcyjnych warunkach, gdyż tylko takie porozumienia zyskają aprobatę kredytobiorców, w ocenie Nadzoru rozwiązaniem problemu kredytów frankowych ma więc być zawieranie ugód na mocy których kredyty frankowe od początku byłyby traktowane jak kredyty złotówkowe, oprocentowane stawką WIBOR.

Pomijając już fakt, że banki takim rozwiązaniem wcale zachwycone nie są i wręcz prześcigają się w powoływaniu argumentów, dlaczego nie jest to dobre wyjście i jakich gwarancji ze strony Państwa potrzebują by o ugodach w tak dużym zakresie w ogóle móc zacząć rozmawiać, podkreślić należy, że ugody dotychczas oferowane przez banki wcale nie są dobrym rozwiązaniem dla kredytobiorcy.

Z propozycji przedstawionych przez bank Millenium wynika bowiem, że bank zgadza się na przewalutowanie kredytu frankowego na złotówki, jednak już tutaj pojawia się problem, gdyż przewalutowanie miałoby nastąpić po kursie jedynie nieznacznie niższym (maksymalnie o jeden złoty), niż obecny kurs franka szwajcarskiego.

Przypomnijmy, w momencie gdy umowy o kredyty frankowe były zawierane i cieszyły się największą popularnością, kurs franka wynosił niewiele ponad dwa złote, obecnie kurs ten utrzymuje się na poziomie ponad czterech złotych, przewalutowanie zatem kredytu nawet po kursie nieco ponad trzy złote (w najlepszym wariancie), powoduje, że kredytobiorca i tak sporo traci i nie uzyskuje tak korzystnych warunków, jak w momencie zaciągnięcia zobowiązania.

Dodatkowo, bank chce zmienić stawkę oprocentowania przewalutowanego kredytu, ze stawki LIBOR na stawkę WIBOR, i choć w tym zakresie jest to zgodne z rekomendacjami Komisji Nadzoru Finansowego, to jednak trzeba pamiętać, że obecnie niski poziom WIBOR to „zasługa” trwającej pandemii, nie można więc oczekiwać, że taki stan utrzyma się w dłuższej perspektywie czasu, a więc oprocentowanie kredytu wzrośnie, a z nim comiesięczna rata do spłaty.

Najistotniejsze, a zarazem najmniej korzystne dla kredytobiorcy, jest jednak, że w wysuwanych propozycjach polubownego rozwiązania sporu, bank w żaden sposób nie odnosi się i nie zamierza rozliczać nadpłat, które powstały na skutek spłacania przez kredytobiorcę zobowiązania w oparciu niezgodne z prawem zapisy umowy. Zgadzając się więc na zawarcie ugody w takim kształcie, kredytobiorca bezpowrotnie pozbawia się szansy na odzyskanie od banku pieniędzy niesłusznie pobranych, a nie rzadko są to bardzo wysokie kwoty, gdyż zdarzały się już przypadki, że naliczone przez bank comiesięczne raty w całości pokryły wypłacony kredytobiorcy kapitał.

Zawarcie ugody z bankiem rzadko będzie więc dla kredytobiorcy opłacalnym rozwiązaniem, choć oczywiście można powiedzieć, że „lepszy rydz niż nic”, gdyż jeśli frankowicz nie zamierza walczyć w sądzie z bankiem, to jakiekolwiek ustępstwa ze strony instytucji finansowej powodują, że coś zyskuje i jest to dla niego dobre rozwiązanie, kolejny problem z ugodami polega jednak na tym, że banki nie proponują zawarcia porozumień wszystkim swoim klientom, którzy kredyty frankowe posiadają, lecz są to rozwiązania skierowane tylko do tych osób, które postanowiły zawalczyć o swoje prawa, czyli takich, które pozwały bank.

Logika banków w tym zakresie jest bowiem bardzo prosta, jeśli kredytobiorca pozwał bank, to jest duża szansa, że takie postępowanie wygra, a więc wybierając mniejsze zło i oszczędniejsze rozwiązanie, banki takim kredytobiorcom proponują ugody, lecz jeżeli kredytobiorca systematycznie spłaca kredyt i nie podejmuje żadnych kroków by zawartą umowę zakwestionować, to i bank nie będzie takiego kredytobiorcy „uszczęśliwiać” i nie zaproponuje ugody, bo to jest dla niego po prostu nie opłacalne.

Oczekiwanie więc na wydanie przez Sąd Najwyższy uchwały, w nadziei, że banki staną się bardziej chętne do zawierania ugód, i ewentualne późniejsze złożenia pozwu tak naprawdę mija się z celem, gdyż mało prawdopodobne jest, że rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego skłoni banki do zmiany stanowiska w zakresie ugód, zatem zanim bank jakąś propozycję polubownego rozwiązania sporu zaproponuje i tak konieczne będzie złożenie pozwu przeciwko bankowi, lepiej zatem pozwać bank przed wydaniem uchwały, gdyż sprawa szybciej nabierze biegu.

Czy jest jeszcze sens czekać z pozwem frankowym?

Jak już zostało to zasygnalizowane, frankowiczom w sądach udało się wypracować nad bankami zdecydowaną przewagę, a minimalny odsetek spraw kończących się przegraną kredytobiorców to zwykle procesy nieumiejętnie przeprowadzone, w których pojawiły się błędy procesowe, których z łatwością można było uniknąć, dlatego też sytuacja kredytobiorców jest bardzo dobra, a uchwała Sądu Najwyższego może ją tylko dodatkowo poprawić, więc szkoda marnować czasu i wstrzymywać się z zainicjowaniem procesu.

Poza tym, istnieje spora szansa, że tak jak po wyroku w sprawie państwa Dziubak, tak po uchwale Sądu Najwyższego, zdecydowanie więcej frankowiczów postanowi zawalczyć o swoje prawa, nagły wzrost liczby pozwów spowoduje więc opóźnienia w rozpoznawaniu spraw, które i tak ciągną się czasem latami, bo sądy najzwyczajniej w świecie nie są w stanie sobie szybko poradzić z taką ilością pozwów.

Owszem, w najbardziej obleganym przez frankowiczów sądzie, a więc w Sądzie Okręgowym w Warszawie, utworzony ma zostać odrębny wydział, który będzie zajmować się tylko rozpoznawaniem spraw frankowych, trudno jednak powiedzieć czy rozwiązanie to realnie wpłynie na szybkość prowadzenia tego rodzaju postępowań.

Niestety, nadal spora liczba sędziów nie do końca odnajduje się w sprawach frankowych i w ich specyfice, dlatego zamiast skupić się na meritum sprawy, a więc na ocenie postanowień zawartych w umowie kredytowej, decydują się na prowadzenie długiego i skomplikowane procesu, z bardzo rozbudowanym postępowaniem dowodowym, a to powoduje właśnie spore opóźnienia.

Sprawy w sądach rozpoznawane są jednak według kolejności wpływu, dlatego warto złożyć pozew jeszcze przed wydaniem przez Sąd uchwały, by wyprzedzić natłok pozwów, który z całą pewnością się pojawi, gdy Sąd Najwyższy wyda rozstrzygnięcie. Ponadto, w tej chwili łatwiej będzie znaleźć kredytobiorcy prawnika do prowadzenia sprawy frankowej, jest to więc kolejny argument by z pozwem nie zwlekać.

Poświęć czas na wybór dobrego prawnika do sprawy frankowej

O tym, że bez prawnika nie warto prowadzić sprawy frankowej nie trzeba chyba żadnemu kredytobiorcy przypominać, gdyż pomimo najlepszych chęci, samodzielne prowadzenie postępowanie sądowego może skończyć się wręcz tragicznie. Sprawy, które w sądzie kończą się niepowodzeniem kredytobiorców to zwykle takie w których kredytobiorcy samodzielnie występowali lub które były prowadzone przez kancelarie nie mające odpowiedniego doświadczenia w reprezentowaniu klientów w sporach na tle frankowych umów kredytowych, dlatego tak bardzo istotne jest znalezienie dobrego i doświadczonego w tej kwestii prawnika.

Pomimo wielu korzystnych dla frankowiczów rozstrzygnięć, pamiętać bowiem należy, że sprawy frankowe to nadal jedne z najbardziej skomplikowanych postępowań, gdyż poza zawiłymi kwestiami prawnymi, wynikającymi również z regulacji unijnych, dotykają sfer ekonomicznych, a to powoduje, że w takich procesach pojawia się wiele aspektów, z których przeciętny kredytobiorca po prostu nie zdaje sobie sprawy.

Najlepsze kancelarie specjalizujące się w sporach frankowych nie mogą narzekać na brak klientów, a korzystna dla kredytobiorców uchwała Sądu Najwyższego zainteresowanie postępowaniami tylko spotęguje, można się więc spodziewać, że nie tylko sądy, lecz również i kancelarie będą miały ręce pełne roboty, dlatego już teraz warto poszukać prawnika do prowadzenia sprawy frankowej. W niektórych przypadkach już samo znalezienie pełnomocnika może stanowić nie lada wyzwanie i może zająć trochę czasu, pamiętać jednak również należy, że fakt iż sprawa frankowa zostanie zlecona kancelarii nie oznacza, że pozew trafi do sądu w ciągu kilku dni.

Przygotowanie dobrego pozwu wymaga bowiem dokładnej analizy dokumentów kredytowych, jak również pozyskania z banku stosownych zaświadczeń, na wszystko więc potrzeba nieco czasu. Warto również zwrócić uwagę, że gdy na wiosnę zeszłego roku frankowicze lawinowo poszli do sądu, niektóre kancelarie potrzebowały aż dwóch miesięcy by przygotować pozew, gdyż obłożenie kancelarii było tak duże, warto więc jak najszybciej podjąć działania zmierzające do pozwania banku, by „nie złapać” dodatkowego opóźnienia spowodowanego zbyt dużym zainteresowaniem procesami przez innych kredytobiorców.

Czy po uchwale SN nastąpi masowe składanie pozwów?

Wydaje się więc, że wzrost liczby procesów frankowych po uchwale Sądu Najwyższego jest wręcz nieunikniony, zauważyć jednak należy, iż możliwe, że występowaniem przeciwko bankom wkrótce mogą się zainteresować również ci kredytobiorcy, którzy do tej pory nie wykazywali zainteresowania takim rozwiązaniem.

Zmiana ich decyzji może oczywiście być podyktowana bardzo korzystną linią orzeczniczą oraz brakiem propozycji ugodowych ze strony banków, o czym była mowa powyżej, jednak zasadnicze znaczenie może mieć tutaj również sytuacja gospodarcza spowodowana trwającą pandemią. Z koronawirusem żyjemy już ponad rok i nic nie wskazuje na to, że szybko to się zmieni i wrócimy do normalnego funkcjonowania, wiele osób odczuło więc płynące z tego zmiany w sposób najbardziej dotkliwy, czyli tracąc pracę.

Wielu kredytobiorców nie jest więc w stanie już udźwignąć comiesięcznej spłaty kredytu hipotecznego, gdy zatem nie będzie miało innego wyjścia i możliwe, że właśnie ciężka sytuacja zmobilizuje ich do uwolnienia się od niekorzystnej umowy kredytowej. Podobny trend dało się już zauważyć na wiosnę ubiegłego roku, w momencie, gdy wprowadzono pierwszy lockdown, gdyż chociaż zainteresowanie procesami z bankami wzrosło na skutek wyroku TSUE i orzeczenia sądu krajowego wydanego w sprawie państwa Dziubak, to jednak dopiero wówczas wielu frankowiczów zdało sobie sprawę z tego jak bardzo obciąża ich spłata kredytu frankowego i wreszcie znaleźli czas by podjąć działania zmierzające do pozwania banku.

Frankowiczów z całą pewnością czeka gorący okres, gdyż korzystna uchwała Sądu Najwyższego (a innej nikt się nie spodziewa) z całą pewnością spowoduje, że więcej kredytobiorców będzie szukać sprawiedliwości na drodze sądowej, jeśli jednak jesteś zdecydowany pozwać bank, to nie warto zwlekać ze złożeniem pozwu. Uchwała Sądu Najwyższego może jedynie poprawić już i tak korzystną sytuację kredytobiorców w sądach, zaś odkładnie w czasie podjęcia działań wobec banku może spowodować nie tylko opóźnienie w rozpoznaniu sprawy z uwagi na dużą liczbę tego rodzaju postępowań, lecz może również utrudnić znalezienie dobrego prawnika do prowadzenia procesu frankowego. Powierzenie sprawy frankowej doświadczonej i wyspecjalizowanej kancelarii jest tak naprawdę kluczem do wygrania procesu frankowego, im więc szybciej złożysz pozew, tym szybciej uwolnisz się od nieuczciwego kredytu.

Jeśli z naszego tekstu dowiedziałeś się czegoś ciekawego POLUB NASZ PROFIL NA FACEBOOKU dla Ciebie to tylko kliknięcie, dzięki któremu zawsze będziesz miał dostęp do najnowszych informacji w sprawach frankowiczów, a dla nas zachęta do dalszego tworzenia pomocnych treści. Dziękujemy! 

 

 

 

[Głosów: 6   Average: 4.8/5]

Frankowicz

Poznaj najnowsze informacje ważne dla frankowiczów

4 komentarze

Kliknij tutaj, aby opublikować komentarz

  • Ale czy jest mi ktoś w stanie wytłumaczyć na co konkretnie czekać? Bo jakoś nie widzę żadnej logicznej podstawy. Czekać na większe kolejki w dobrych kancelariach? Czy czekać aby sądy były jeszcze bardziej zapchane?

    A nie już wiem pewnie czekać na super korzystne ugody wg KNF! Tylko każdy kto dał sobie wmówić, że ugody KNF są korzystne to niech weźmie kalkulator w rękę i sobie policzy co oni nazywają korzystnymi ugodami. A jak to za trudne to za zobrazuje to tak – ktoś ukradł 10 krów i teraz chce ugodę z tobą więc stwierdza, że odda ci 3 krowy. Tak bardzo właśnie korzystne są te ugody a i tak banki jeszcze marudzą, że jest takie nieuczciwe i ile oni stracą. Oj Oj

    Sprawa wygląda tak, że frankowicze mają przewagę w sądach. Wręcz dominują, dobre kancelarie praktycznie nie przegrywają spraw. Orzeczenie SN jakieby nie było może tylko poprawić sytuacje frankowiczów bo chyba nikt nie liczy na to, że będzie ono sprzeczne z tsue czy prawem europejskim. Więc na co czekać? Na dalsze prawnie głowy ze strony banksterów, wystawianie się na ich manipulacje. Teraz trzeba już podjąć kroki. Kancelarie które tematem się zajmują też nie składają pozwów z dnia na dzień i pewnie trzeba będzie oczekiwać z 2 miesiące na złożenie pozwu

  • Kwestia ugody to indywidualna sprawa, każdy musi przemyśleć po wyliczeniu sobie dla swojego przypadku. Jak komuś się liczyć nie chce to też polecam poświęcić kilka minut i obejrzeć filmik https://youtu.be/QqqS4B503hk.

    Osobiście uważam, że ugód z frankowiczami nie będzie. W piątek swoje stanowisko na temat ugód ogłosił Raiffeisen, wystarczy się w nie wczytać aby było wiadomo, że banki policzyły, sprawdziły jak długo trwają sprawy i wyszło, że bardziej nadal opłaca się siedzieć w sądach. Warto poszukać w internecie ich komunikatu w sprawie ugód. Dość jasno mówią tam dlaczego nie pójdą na ugody.

    Ogólnie odkąd pamiętam to zawsze frankowicze mieli na coś czekać. Zawsze! Na rozwiązanie ustawowe i pomoc państwa w 2015 r., na ugody w 2018 r., na wyrok TSUE w 2019 r, na wyrok ostateczny w sprawach Dziubaków w 2020 r., na pierwszy oddalony pozew banku za bezumowne korzystanie z kapitału w 2020 r., znów na ugody w 2020 r., na uchwałę SN w sprawie (sygn. akt III CZP 11/20) w 2021 r., teraz mają czekać na uchwałę, która wyda SN 25 marca 2021 r. na godz. 10.00, w sali „A” (III piętro)

    Ale jeśli ktoś myśli, że po tym zostanie ogłoszony koniec czekania to nie!.

    Zobaczycie, że po uchale SN z 25.03.21 będzie kolejny temat a mianowicie czekanie na uchwałę SN w sprawie III CZP 13/21, które brzmi “Czy w świetle art. 353(1) kc w zw. z art. 69 ust. 1 i 2 ustawy z 29.08.1997 r. – Prawo bankowe – w wersji sprzed nowelizacji ustawą z dnia 29.07.2011 r. o zmianie ustawy – Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw, zgodne z naturą stosunku prawnego kredytu indeksowanego do waluty obcej są zapisy umowy i stanowiącego jej część regulaminu, w których kredytodawca jest upoważniony do jednostronnego określenia kursu waluty (bez odniesienia do obiektywnych w weryfikowalnych kryteriów), która została wskazana, jako właściwa do wyliczenia wysokości zobowiązania kredytobiorcy oraz ustalenia wysokości poszczególnych rat kredytu i ich zaliczenia na poczet zobowiązania kredytowego?”

    Wypowiedź dotyczy oczywiście osób fizycznych konsumentów. Jeśli chodzi o przedsiębiorców frankowiczów to dla nich uchwała w sprawie III CZP 13/21 będzie faktycznie ważna i tutaj można rozważyć kwestię odczekania, ale oczywiście po kontakcie z prawnikiem i omówieniu sprawy. Jest to konieczne w każdym przypadku, bo nieraz sprawy frankowe różnią się minimalnie ale to czasem bardzo istotne różnice

  • Czy ktokolwiek jeszcze ufa w to co mówią banki? Jeśli eksperci pracujący dla banków lub z nimi powiązani mówią aby czekać z pozwami bo banki pracują nad ugodami to znaczy tylko jedno TRZEBA NATYCHMIAST POZYWAĆ. Bank zawsze będzie działał we własnym interesie a nie klienta to chyba już wie każdy?

    Ci co pozywają wcześniej pewnie odzyskają a ci co później kto wie to nie jest tak, że bank jest zawsze wypłacalny. Przypomnę tylko co stało się niedawno z Idea Bank a w zeszłym tygodniu – Getin Noble Bank przestał spełniać unijny wymóg kapitałowy.

    Jeśli ktoś chce być ostatni w kolejce po pieniądze to faktycznie warto poczekać…